Pierwsza część nowej wystawy stałej Muzeum Kinematografii w Łodzi udostępniona zwiedzającym ZDJĘCIA

Dariusz Pawłowski
Dariusz Pawłowski
Marzena Bomanowska obok sukni i zdjęcia z autografem gwiazdy międzywojennego kina, Jadwigi Smosarskiej Krzysztof Szymczak
Muzeum Kinematografii w Łodzi otwiera w środę 5 maja pierwszą część nowej wystawy stałej „Łódź Filmowa”. Wyjątkowa ekspozycja to fascynująca wyprawa do początków kina.

Pierwsza część wystawy pokazuje rozwój rodzimego kina od przełomu XIX i XX wieku po rok 1939. Druga część (obejmująca okres od 1945 roku do współczesności) zostanie otwarta 30 września. Koszt ekspozycji to 1 mln 600 tys. zł, sfinansowany po połowie przez Ministerstwo Kultury i miasto Łódź.

- „Łódź Filmowa” to multimedialna wystawa, która zaprezentuje się w pełni możliwości, gdy zostaną zniesione wszystkie obostrzenia - podkreśla Marzena Bomanowska, dyrektor Muzeum Kinematografii. - Już teraz zachęcam jednak do oglądania kilkunastominutowego fragmentu filmu „Ziemia obiecana” w reżyserii Aleksandra Hertza i Zbigniewa Gniazdowskiego, z 1927 roku. Przez lata uważano, że to dzieło się nie zachowało, tymczasem w 2002 roku na jego trop wpadli Kamil Stepan i Jerzy Maśnicki, kiedy przeczesywali zbiory Biblioteki Kongresu w Waszyngtonie. Sprowadzenie ocalałych niespełna piętnastu minut filmu trwało aż dwanaście lat. Teraz, dzięki uprzejmości Filmoteki Narodowej - Instytutu Audiowizualnego, możemy ten skarb obejrzeć w Łodzi Spadkobiercy Jadwigi Smosarskiej, „królowej polskiego ekranu” w dwudziestoleciu międzywojennym, udostępnili nam między innymi oryginalną suknię wizytową aktorki. Do szczególnych atrakcji należy również pokaz trójwymiarowych przeźroczy w Cesarskiej Panoramie, czyli jednym z sześciu zachowanych w świecie oryginalnych fotoplastykonów skonstruowanych około 1900 roku przez wynalazcę urządzenia Augusta Fuhrmanna.

W zabytkowych salach Pałacu Karola Scheiblera, w którym znajduje się Muzeum Kinematografii, można zobaczyć (a niektóre nawet uruchomić) zrekonstruowane lub oryginalne zabawki optyczne i inne urządzenia z prapoczątków kinematografii. Goście mogą wrzucić żeton do orchestrionu, spojrzeć przez wizjer fotoplastykonu, przyjrzeć się funkcjonowaniu latarni magicznej. Jako zapowiedź drugiej części wystawy można potraktować eksponaty związane z „Ziemią obiecaną” Andrzeja Wajdy - suknię Mady (Barbara Dykiel), projekty kostiumów autorstwa Barbary Ptak, czy dziennik prowadzony przez reżysera w czasie przygotowań do zdjęć.

Netflix będzie kręcił w Krakowie. Projekt na razie owiany tajemnicą

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Ostatni piąty pokój uwidocznił mi ostatecznie kilka dodatkowych mankamentów zarówno wystawy jak i przestrzeni w której została zaaranżowana. W tej sali dotarło do mnie iż ogólny styl całego projektu jest zbyt sterylny. Wszędzie dominują białe ściany białe sufity także białe kafelki. Przestrzeń wystawy to byłe pomieszczenia kuchenne pałacu Scheiblera. Ten gastronomiczny charakter powinien zostać zastąpiony użytkowym do celów wystawienniczych. Tak się nie stało. Co więcej w omawianej sali widoczne są gabloty/regały które przywołują wrażenie magazynu a nie estetycznie zaaranżowanej sali wystawienniczej. Tu i ówdzie widoczne są też błędy w przeprowadzonym remoncie w postaci uszkodzonych i poplamionych farbą stiuków, płytek i ram okiennych.

Po obejrzeniu właściwej wystawy możemy przejść do oryginalnych przestrzeni pałacowych. Część przedmiotów która nie zmieściła się na wystawie została umieszczona także i tu. Zrobiono to jednak w sposób dość nieudolny. Poszczególne gabloty i szafka są znowu zrobione w tanim stylu dominującym w poprzednich pomieszczeniach. Nie pasują one zupełnie do ciepłych wykonanych ze szlachetnych odmian drewna zabytkowych elementów pałacowych. W jednej z sal umieszczono również kostium i dokumenty z produkcji Ziemi obiecanej Andrzeja Wajdy. I tutaj gabloty odstają od otoczenia jakością okleiny która przywodzi na myśl PRLowską estetykę.

Ostatnią przestrzenią jaką można zwiedzić na dzień dzisiejszy w Muzeum Kinematografii w Łodzi jest piwnica. Przejście do niej znajduje się na nowej klatce schodowej. Idąc nią miałem przez chwilę wrażenie że znajduję się w zupełnie innym budynku. Tutaj uderzyła mnie pustka tej przestrzeni po stylowym przeładowaniu jakiego doznałem w przestrzeniach pałacowych z XIXw. Wrażenie to nie minęło w momencie w którym znalazłem się już w piwnicy. Tutaj wystawiono całkiem ciekawe i duże przedmioty zabytkowe związane z produkcją takich filmów jak Historia kina w Popielawach, Quo vadis, Popiół i diament, Piraci i innych. Zaprezentowano je jednak w sposób biedny. Wokół nich znajdują się wprawdzie jakieś wydrukowane ilustracje i zdjęcia ale to wszystko tonie w dominującej klinicznej bieli ścian i sufitów. Większa część piwnicy jest po prostu pusta.

I tyle. Czy zatem nowa wystawa w Muzeum Kinematografii to katastrofa? Nie. Jeżeli waszą definicją wystawy w muzeum jest "wystawienie zabytkowych obiektów" to zdecydowanie nie. Jeżeli jednak oczekujecie czegoś więcej w postaci najzwyczajniejszego w świecie zaangażowania ludzi odpowiedzialnych za jej powstanie to niestety cały projekt trzyma dość niski poziom. Dlaczego? To będą spekulacje. Pandemia zrobiła swoje co miało wpływ na projektowanie jak i realizację. Dodatkowym czynnikiem nie sprzyjającym realizacji mógł być fakt iż za projekt po części odpowiadało Studio 1:1 które ma swoją siedzibę w Gdańsku. Autorzy wielu dobrych projektów dla innych muzeów tutaj ponieśli totalne Waterloo. Zupełnie nie zrozumieli czym była Łódź ani nie chcieli się nawet pochylić nad wyjątkowością rozwoju kinematografii w naszym mieście. Ostatecznie jednak polecam odwiedzić nową stałą wystawę "Łódź filmowa" w Muzeum Kinematografii w Łodzi zwłaszcza osobom pracującym w innych muzeach. Znajdziecie tam pełno przykładów na to jak nie należy robić wystaw zarówno stałych jak i czasowych.

G
Gość

...W kolejnym pomieszczeniu ustawiono zabawki optyczne i aparaty stereoskopowe. Część z nich została odnowiona i przeznaczona do interakcji. Niestety i tutaj nie obyło się bez solidnego zgrzytu i to już na poziomie projektu wystawy. Zabawki optyczne ustawiono na tle okna. Użycie tych przedmiotów wymaga spoglądania przez odpowiednie szczeliny do ich wnętrza. Bijące przez okno prosto w oczy słońce bardzo przeszkadza. Jednak co innego jest naprawdę zabawne. Na regale obok tego z zabawkami ustawiono taxifoto przeglądarkę do zdjęć stereoskopowych. To urządzenie z tyłu wyposażone jest w mleczną szybę ponieważ wymaga doświetlenia tak aby móc dobrze obserwować przeźrocza znajdujące się w jego wnętrzu. Tylko że taxifoto ustawiono na ślepej ścianie tuż obok ściany z oknem. Odnosi się wrażenie że autorzy tej wystawy nie zapoznali się z uwarunkowaniami użytkowymi przedmiotów które przeznaczyli do interakcji. To wrażenie ulega intensyfikacji po wizycie w kolejnym pomieszczeniu.

W trzecim pokoju ustawiono dwa duże przedmioty zabytkowe w postaci fotoplastikonu i orchestronu. Oba były już prezentowane na poprzedniej wystawie znajdującej się na pierwszym piętrze pałacu. Różnica polega na tym iż orchestron poddano konserwacji i przeznaczono go do interakcji. O ile udostępnienie kolejnego działającego przedmiotu zasługuje na pochwałę to umieszczenie go a zwłaszcza fotoplastikonu w tak ciasnym pomieszczeniu już nie. Fotoplastikon najzwyczajniej nie nadawał się do ustawienia w tym pokoju ponieważ jest za duży. Efekt? Dwa miejsca siedzące przy fotoplastikonie są wyłączone z użytkowania ponieważ to urządzenie dostawiono do ściany. Innymi słowy zatraciła się jego pierwotna funkcja polegająca na swobodnym oglądaniu przeźroczy przez grupę ludzi zgromadzonych wokół tego zabytku. Sam wygląd fotoplastikonu sprawia smutne wrażenie. Jego drewniane panele są popękane. Dlaczego ten jeden z najcenniejszych przedmiotów w zbiorach muzeum jest w takim stanie?

W pokoju numer cztery zgromadzono przedmioty związane z kinem i obliczem kinomanii w Łodzi z lat 20tych i 30tych. Liczne dokumenty w postaci ulotek, programów, afiszy, albumów itp. mają nam unaocznić filmową kulturę Łodzi tamtych dziesięcioleci. Problem polega na tym iż dobór ilustracji wydrukowanych w wielkim formacie oraz jakość opisów nie przystają do tych zamiarów. Najlepszym dowodem na to jest brak podstawowych informacji odnośnie charakteru kulturowego naszego miasta w tamtym czasie. Na wystawie nie wspomniano ani słowem o tym że Łódź była miastem czterech kultur. Każda z nich odbierała kino w inny sposób i na swój sposób je kultywowała. Nie mogę zrozumieć jak osoby stojące na czele zespołu kuratorów w postaci byłych redaktorów Gazety Wyborczej Marzeny Bomanowskiej i Jakuba Wiewiórskiego mogły dopuścić do tej i wielu innych podobnych wpadek. Jest kilka pamiątek po Jadwidze Smosarskiej fragment Ziemi obiecanej z 1927 roku i projektory. Nagromadzenie przedmiotów oraz mieszczących je gablot zawęża i tak już ograniczoną przestrzeń tak że grupa więcej niż 15 osób będzie miała tutaj problemy z poruszaniem oraz zaznajomieniem się z poszczególnymi planszami czy też spokojnym obejrzeniem fragmentów filmów...

G
Gość

Od lipca 2019 roku Muzeum Kinematografii w Łodzi pozostawało nieczynne dla zwiedzających. Przyczyną dla której nikt nie mógł odwiedzić pałacu Scheiblera siedziby muzeum był remont. W tym czasie pracownicy urabiali się po łokcie aby przygotować nową stałą wystawę która będzie chlubą dla osób zainteresowanych historią Łodzi filmowej.

Pierwsze wrażenie jakie uderza po wejściu do nowowyremontowanego muzeum ma charakter zapachowy. W budynku faktycznie miał miejsce remont na co wskazują zapachy świeżego tynku farb i klejów. Wejście do muzeum znajduje się w wozowni pałacu gdzie jak przed remontem umieszczono kilka zabytków związanych z produkcją filmów. Tutaj nie dokonano wielu zmian. Nic dziwnego. Właściwy cel wizyty w muzeum zaprezentowano w pałacu.

Nowa wystawa zastąpiła starą która znajdowała się dokładnie w tych samych pomieszczeniach na parterze. Osoby odpowiedzialne za nowy projekt miały trudne zadanie atrakcyjnego zaprezentowania zabytkowych przedmiotów w ciasnych i raczej nieprzystosowanych pomieszczeniach pałacu Scheiblera. Czy im się powiodło?

Po wejściu do pierwszego pokoju pałacowego uderzył mnie widok plansz informacyjnych. Zaskakująca była jakość i forma ich opracowania. Od merytorycznej strony opisy można scharakteryzować jako lakoniczne i względnie "średnio zajmujące". Od wizualnej strony sprawiają wrażenie źle zaprojektowanych. Opisy znajdują się w górnej części planszy zostawiając puste pole u dołu. Często tekst zajmuje tylko połowę a nawet 1/3 takiej planszy. Nie mogę zrozumieć dlaczego w wolnych miejscach nie umieszczono dodatkowych opisów, cytatów bądź grafik, projektów czy też plakatów z tego okresu. Mówimy tu oczywiście o okresie od drugiej połowy XIXw do początków XXw. i zabytkach technologicznych związanych z tą właśnie epoką. A skoro już o nich mowa. W pierwszym pomieszczeniu wystawiono trzy przedmioty. Dwie latarnie magiczne oraz odtworzony kinetoskop Edisona. Kinetoskop i jedna z latarni działają dzięki czemu zwiedzający mają okazję zaznajomić się z cechami charakterystycznymi tych ponad stuletnich technologii. O ile charakter funkcyjny przedmiotów został oddany to co do ich wyglądu oraz oprawy na wystawie można mieć pełno zastrzeżeń. Kinetoskop sprawia wrażenie odtworzenia z tanich dostępnych w każdym markecie budowlanym materiałów. Na obudowę złożyły się sklejka i aluminiowe ramy. Zachodzę w głowę czemu tej sklejki nie pomalowano? Przedmiot wystawiono na tle dużego archiwalnego zdjęcia na którym widoczny jest inny typ urządzenia zwanego kinetofon będący dźwiękową wersją kinetoskopu. Wrażenia nie polepsza fakt iż to zdjęcie umieszczono już w artykule na angielskiej stronie wikipedii dotyczącej kinetoskopu. Wspomniana latarnia magiczna podłączona jest do zasilania za pomocą kabla przypominającego stare kable telefoniczne który zwisa z sufitu. Dlaczego nie ułożono i zabezpieczono go na ziemi? Latarnia stoi na wózku zbudowanym z prostych tanich drewnianych płyt w kolorze białym. A skoro już o nich mowa. Ten prosty meblowy styl dominuje na całej wystawie...

Dodaj ogłoszenie