Pierwsze dni lekcji online podczas epidemii koronawirusa. Nauka zdalna: WF wokół rolek papieru. Co z maturami 2020?

Maciej Kałach
Maciej Kałach
Lekcje tylko online przez internet. Klasy opustoszały podczas epidemii koronawirusa. Fot. Lukasz Kaczanowski/Polska Press
„Cała Polska siadła do zdalnej edukacji. Najpierw siadł Librus, potem Vulcan. Teraz siadły E-podręczniki” – wyliczał autor internetowego mema, którego w ostatnią środę przesyłali sobie nauczyciele. W końcu narzędzia do zdalnej edukacji „wstały z kolan”, ale uczniowie najstarszych klas i ich rodzice nie mają pewności, kiedy zaczną się państwowe egzaminy.

Rankiem 25 marca nauczyciele, zgodnie z obowiązkiem narzuconym przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, zasiedli przed komputerami, aby przydzielać zadania swoim uczniom. Jednak serwery wirtualnych narzędzi do nauczania nie wytrzymały wzmożonego ruchu. Nic dziwnego. Dotąd służyły przede wszystkim do podglądania przez rodziców ocen wystawionym ich pociechom w szkolnym „realu”, albo do odbierania informacji o terminach zebrań. Wieczorem MEN poinformowało, że jego szef, Dariusz Piontkowski, spotkał się z operatorami e-dzienników, którzy zapewnili ministra iż problemy są przejściowe.

Zdalna nauka podczas epidemii koronawirusa

Jak dotąd, nie zawiódł portal społecznościowy Facebook.

– Nasza polonistka jest bardzo zaangażowana. Stworzyła na FB grupę i robi nam transmisję wideo. Takie prawdziwe wykłady – opowiada tegoroczna maturzystka z XIII Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi. – Zadaje pytania, a my odpowiadamy w komentarzach. To ma sens, w przeciwieństwie do zadań przesyłanych nam przez różne aplikacje, od których wieszał się mój laptop. Musiałam pożyczyć nowszy od kolegi taty. Dostałam już swoją pierwszą e-ocenę: za test z historii rozwiązany w Quizlecie.

Inna aplikacja nosi nazwę Teams i jest powszechnie używana w korporacjach. W szkołach znają ją nieliczni, najczęściej informatycy. Teraz po kilka razy dziennie wydzwaniają do nich pozostali członkowie rad pedagogicznych, prosząc o kolejne wskazówki.

– W środę z taką telefoniczną pomocą udało mi się utworzyć grupy w Teamsie do rozsyłania zadań dla czterech moich klas – opowiada polonistka jednej z łódzkich branżówek. – Najpierw musiałam wklepać klawiaturą sto nazwisk uczniów, potem dostali pierwsze e-polecenia: mają m.in. przygotować swoje CV oraz opisać, za co cenią wybranego z polskich laureatów literackiego Nobla. Niestety, większość odsyła mi „przeklejki” o Sienkiewiczu z internetowej encyklopedii.

Część z podstawówek w Piotrkowie Trybunalskim postawiła na tzw. karty pracy. Rodzice drukują je sami, a potem gotowe zadania, także w postaci zdjęć lub skanów, odsyłają na maila nauczyciela.

– To dużo więcej pracy dla nas, rodziców – mówi pani Agnieszka, mama jedenastolatka. – Syn siedzi i ogląda lekcje, pisze, ale cały czas mnie woła, a mam jeszcze drugie młodsze dziecko.

Przykład zdalnego zadania z Piotrkowa to polecenie przesłania zdjęcia „malowidła naskalnego”, które dziecko narysowało na kartce – po wirtualnej lekcji z plastyki na temat najdawniejszych form sztuki.

Pandemia częściowo przemieniła facebookowy profil Szkoły Podstawowej nr 111 w Łodzi w kanał z filmikami pokazującymi, jak ćwiczyć w domu albo w ogródku. W odpowiedzi rodzina piątoklasisty Bartosza przysłała nagranie, w którym ten urządza z młodszą siostrą slalom ustawiając w pokoju rolki z „pandemicznego” zapasu papieru toaletowego. Rolki służą też rodzeństwu do robienia ku nim skłonów.

– Nasi uczniowie i nauczyciele zaangażowali się w zdalną pracę, robią, co mogą, ale w ten sposób nie przygotujemy młodzieży do egzaminu ósmoklasisty, tak dobrze jak zrobilibyśmy to w szkole – mówi Małgorzata Tomaszewska, dyrektor SP nr 111. Owszem, testy służące przygotowaniu do państwowego sprawdzianu możemy przesyłać przez internet, ale czy da się konstruktywnie omówić zdalnie taką lekturę jak np. „Quo Vadis”? Bez żywej dyskusji, wymieniania się cytatami na bieżąco?

– Jestem właśnie po lekcji historii, którą przeprowadziłem za pomocą komunikatora Skype – opowiada Paweł Koźbiał, dyrektor Szkoły Podstawowej w Dębowej Górze pod Skierniewicami. – Na koniec, gdy uczniowie mogli zadawać pytania, chcieli przede wszystkim wiedzieć, kiedy wrócą do szkoły...

Jeszcze większe rozterki mają nauczyciele szkół zawodowych.

– Nikt nie chciałby zostać ostrzyżonym przez fryzjera, który nie ma doświadczenia praktycznego, a zawodu uczył się on-line – mówi Waldemar Janus, dyrektor Zespołu Szkół Zawodowych nr 1 w Skierniewicach. – Nie mówiąc już o kierowcach, czy osobach uczących się zawodów budowlanych.

W wieluńskim Zespole Szkół nr 1 uczniowie mogą korzystać z porad szkolnego psychologa i pedagoga w godz. 9-14.

Przed tygodniem, gdy rząd podjął decyzję o wydłużeniu zamknięcia szkół (do 14 kwietnia), MEN wyliczało, że na zdalne nauczanie przeszło już 92 proc. polskich szkół. W środę, czyli pierwszego dnia obowiązkowej e-nauki, łódzki magistrat podał dane, zgodnie z którymi jest nią objęte 95 procent uczniów miejskich placówek (w czwartek kuratorium oświaty sprecyzowało, że każda z nich prowadzi nauczanie zdalne).

Lekcje online. A jeśli "kończy się internet"?

– Diagnozujemy, czy chodzi o brak komputera, smartfona czy internetu – mówiła o pozostałych pięciu procentach Małgorzata Moskwa Wodnicka, wiceprezydent Łodzi, odpowiedzialna za edukację. Jeśli nie będzie innego rozwiązania, zgodnie ze wskazówkami MEN, ok. trzy tysiące uczniów w mieście zacznie otrzymywać materiały do zdalnego nauczania w formie papierowej. Sposób ich przekazania będzie ustalany indywidualnie z rodzicami.

26 marca minister edukacji swoim nowym rozporządzeniem zezwolił samorządom na przekazywanie uczniom i nauczycielom szkolnego sprzętu komputerowego.

Tylko w Łodzi e-nauka powinna obejmować obecnie ponad 62 tys. uczniów. A jak ze zdalnym dostępem do edukacji radzą sobie mniejsze ośrodki regionu? W Publicznej Szkole Podstawowej nr 7 w Radomsku tylko jeden uczeń nie ma dostępu do komputera i internetu, placówka pracuje nad wsparciem.

– Ponadto problemy pojawiają się w domach, gdzie jest tylko jeden komputer, dzieci w wieku szkolnym jest na przykład trójka, a na dodatek rodzic pracuje zdalnie. Nauczyciele są jednak w kontakcie z uczniami i rodzicami i jakoś udaje się tę prace zorganizować – mówi Radosław Bartnik, dyrektor PSP 7. – Oczywiście, wiele osób zgłasza nam problemy z kończącymi się limitami transferu, ale na to nie mamy już żadnego wpływu.

– Przytrafił się już przypadek, że „skończył mi się internet”. Nie mam stałego łącza, musiałam odwołać umówioną transmisję – opowiada Sandra Penda, która uczy języka niemieckiego najstarsze klasy w SP nr 11 w Zduńskiej Woli. – W transmisjach na żywo bierze udział ok. 60-70 procent moich uczniów. Pozostali mają możliwość obejrzenia lekcji w dogodnym dla nich terminie. Jeśli chodzi o dyscyplinę, uczniowie pracują, wydaje mi się, chętniej niż w klasach. Mówią, że tęsknią za szkołą.

Na przesyłanie młodzieży materiałów do pracy postawili nauczyciele z II Liceum Ogólnokształcącego w Radomsku. Tak odbywa się zdalne nauczanie z większości przedmiotów.

– Lekcje online prowadzone są u nas tylko z języków obcych – mówi dyrektor Sławomir Kowalczyk. Jak dodaje, z materiałów przysyłanych przez nauczycieli korzysta około 90 proc. uczniów. W ostatnich dniach na facebookowym profilu radomszczańskiej „Dwójki” pojawił się dyscyplinujący wpis: „Mimo poprzedniego apelu nadal są wśród Was uczniowie, którzy ostatnio bardzo dawno temu logowali się do Dziennika Elektronicznego Librus. To w najbliższym czasie musi się zmienić. Prosimy Was o wzajemną mobilizację”.

Co z maturą i egzaminem ósmoklasistów?

Oprócz pytania, „kiedy wrócimy do szkoły”, najstarsze klasy dopytują, oczywiście, „co z egzaminami”?
– Chcemy, żeby po świętach wielkanocnych była taka sytuacja epidemiologiczna, żeby Polacy wrócili do pracy, odbyły się egzaminy maturalne, egzaminy ósmoklasistów – mówił we wtorek premier Mateusz Morawiecki (tłumacząc wprowadzanie nowych ograniczeń w przemieszczaniu się).

– Maturzyści mocno się boją – opowiada Marcin Józefaciuk, dyrektor Zespołu Szkół Rzemiosła w Łodzi. – Uspokajamy ich, że do terminu matury będzie wszystko OK, ale sam w to nie wierzę.

Według łódzkiego dyrektora, przywiązanie do tradycji sprawi, że Polacy wybiorą się na rodzinne świętowanie Wielkanocy i – niestety – będą nowe przypadki kwarantanny, które przełożą się także na dezorganizację szkolnych komisji egzaminacyjnych. Marcin Józefaciuk postulowałby przyjrzenie się możliwości przełożenia matury, ale i to nie będzie łatwe: np. w czerwcu absolwenci jego technikum mają zaplanowane egzaminy zawodowe, potem początek wakacji...

Matura to nie tylko egzamin dojrzałości, ale przede wszystkim przepustka na studia. Gdyby zmienił się jej termin, Uniwersytet Łódzki, ustami swojego rzecznika, Pawła Śpiechowicza, zapewnia, że UŁ będzie wychodził naprzeciw potrzebom maturzystów.
Obecny harmonogram przewiduje początek matury 4 maja. Jej wyniki mają dotrzeć do absolwentów ogólniaków i techników do 3 lipca. UŁ wymaga, w swoim aktualnym zarządzeniu rekrutacyjnym, wpisania maturalnych ocen kandydata w wirtualny system naboru do 13 lipca.

Rozporządzeniem z czwartku minister edukacji zdecydował, że w tzw. olimpiadach przedmiotowych w tym roku szkolnym nie zostaną wyłonieni laureaci (z wyjątkiem rozstrzygniętych przed 26 marca - ale przed finałami jest zdecydowana większość takich rywalizacji: np. matematyczna czy z języka polskiego). Teraz każdy uczeń szkoły ponadpodstawowej, który wszedł do ostatniego etapu olimpiady, otrzyma tytuł jej finalisty, jednak jego prawa - w zależności od wybranej uczelni - mogą okazać się nie tak szerokie jak laureata.
Np. w Uniwersytecie Łódzkim laureat Olimpiady Języka Francuskiego ma gwarantowany wstęp na prawo UŁ, z pominięciem zwyczajnej rekrutacji, finalista - nie (chociaż na podstawie przepisów krajowych dostanie 100 proc. punktów za maturalny egzamin z francuskiego – już bez konieczności jego zdawania – co zwiększy rekrutacyjne szanse).
Kolejny przykład pochodzi z Uniwersytetu Warszawskiego. UW na iberystykę „z automatu” przyjmuje tylko laureatów sześciu różnych olimpiad językowych. Ich finaliści biorą udział w zwykłym naborze (choć też mają pewne 100 proc. punktów za maturalny egzamin z języka, który był tematem ich olimpiady).

A czy można odwołać egzamin dojrzałości? Na taki krok – z powodu pandemii – zdecydowali się już organizatorzy Matury Międzynarodowej, czyli programu obejmującego 157 krajów świata. W łódzkim IV LO kończy go właśnie pół setki uczniów, licząc, że międzynarodowy dyplom (zastępujący polski), zapewni im wstęp na cenione uczelnie za granicą – bez konieczności zdawania w nich egzaminów wstępnych. Ale w 2020 r. oceny absolwentów programu na dyplomie będą kalkulowane na podstawie dotychczasowych osiągnięć.

– Tegoroczni maturzyści martwią się czy prace, które złożyli do tej pory, są na tyle dobre, aby zapewnić im satysfakcjonujący wynik – opowiada Małgorzata Kudra, koordynator programu w łódzkiej "Czwórce".

Według aktualnego harmonogramu, 21 kwietnia zacznie się trzydniowy egzamin ósmoklasisty, którego wyniki są decydujące w rekrutacji do wybranych ogólniaków i szkół zawodowych (w połączeniu z ocenami na świadectwie i wymienionymi w nim osiągnięciami w konkursach przedmiotowych, sporcie czy sztuce). Na razie, ministerstwo zapowiedział jego zdalną próbę – w dniach 30 marca – 1 kwietnia.

Małgorzata Tomaszewska, dyrektor SP nr 111 w Łodzi, byłaby skłonna uznać za właściwe rozwiązanie kryzysu, w przypadku jego wydłużenia, sam konkurs świadectw.

– Przecież egzamin też nie jest idealną formą oceny całej pracy ucznia. Na wynik takiego testu wpływa nie tylko jego wiedza, ale i stres dziecka w dniu sprawdzianu – zauważa Małgorzata Tomaszewska.

współpraca: Roman Bednarek, Małgorzata Kulka, Marcin Stadnicki, Karolina Wojna, Agnieszka Olejniczak

WIRUSY I BAKTERIE – ŚRODKI DO DEZYNFEKCJI >> Sprawdź w naszym sklepie <<

ARTYKUŁY DLA DZIECI I MAM - POMOCNE PODCZAS WIOSENNYCH INFEKCJI >> Sprawdź w naszym sklepie co może się przydać <<

Rodzice idą do prokuratury - mają dość zdalnej nauki

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Cały ten artykuł to wiązanka narzekań i marudzeń. Chyba warto się trochę przemęczyć i nawet, jeśli będzie trzeba, przesunąć jakiś egzamin, żeby uniknąć wzrostu zachorowań. Choćbyśmy jedną osobę w ten sposób uratowali, to chyba warto, prawda? A kłopoty z serwerami i oprogramowaniem miną, zawsze tak jest na początku działania różnych aplikacji, za wszystkich rządów tak było. Zresztą jakie to wszystko ma znaczenie wobec rzeczy ostatecznych i wielkiej historii, jaka dzieje się na naszych oczach? Ja tylko się cieszę, że w czasie zarazy ministrem zdrowia jest ktoś tak ogarnięty jak prof. Szumowski, a nie np. pan Arłukowicz.

G
Gość

Wazne ,ze Armia dostala czogi ,rakiety I F-35 , teraz to wazna bron na wirusa a general najwiekszy moze sobie w krok strzelic z procy

V
Vincent and Co.
26 marca, 20:16, Gość:

RZĄDZĄCY POLSKĄ WOLĄ ZADOWOLIĆ USA I KUPOWAĆ OD NICH LATAJĄCE TRUMNY ZA DZIESIĄTKI MILIARDÓW ZŁOTYCH ZAMIAST PRZEZNACZĆ JE NA ROZWÓJ NAUKI I OCHRONĘ ZDROWIA POLAKÓW !!!

Za tuska i kopacz zasady były jasne :" Pieniędzy nie ma i nie będzie.! "

G
Gość
26 marca, 20:16, Gość:

RZĄDZĄCY POLSKĄ WOLĄ ZADOWOLIĆ USA I KUPOWAĆ OD NICH LATAJĄCE TRUMNY ZA DZIESIĄTKI MILIARDÓW ZŁOTYCH ZAMIAST PRZEZNACZĆ JE NA ROZWÓJ NAUKI I OCHRONĘ ZDROWIA POLAKÓW !!!

Bzdura

G
Gość

A pis kradnie OFE

G
Gość

pieniadz byl to kupilismy rakiety I samoloty ktore nas od ruskich maja bronic a tutaj kila z chin przyszla I caly swiiat bezbronny jak dziecko we mgle

G
Gość

RZĄDZĄCY POLSKĄ WOLĄ ZADOWOLIĆ USA I KUPOWAĆ OD NICH LATAJĄCE TRUMNY ZA DZIESIĄTKI MILIARDÓW ZŁOTYCH ZAMIAST PRZEZNACZĆ JE NA ROZWÓJ NAUKI I OCHRONĘ ZDROWIA POLAKÓW !!!