Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Piłkarze ŁKS i Widzewa Łódź dają przykład. Zbadali swoje jądra i układ moczowy

Redakcja
Paweł Łacheta/Archiwum/Zdjęcie ilustracyjne
Piłkarze dwóch łódzkich klubów odwiedzili klinikę urologiczną, by sprawdzić, czy nie rozwijają się u nich choroby układu moczowo-płciowego, a zwłaszcza rak jądra. Ta niecodzienna akcja to pomysł lekarzy ze szpitala im. WAM. Jego celem jest nakłonienie mężczyzn do regularnego badania się samemu w domu, a w przypadku niepokojących objawów, także do wizyty w gabinecie urologa.

Rak złośliwy jądra to najczęstszy nowotwór występujący u młodych mężczyzn w wieku przede wszystkim od 18 do 40 roku życia. W ciągu ostatnich trzech dekad aż trzykrotnie wzrosła liczba chorych, a dwukrotnie liczba pacjentów, których walka z nowotworem jądra zakończyła się porażką.

Specjaliści przewidują, że liczba chorych na nowotwór jądra może wzrastać w najbliższych latach, dlatego próbują nakłonić młodych mężczyzn przynajmniej do regularnego samobadania.

– Wciąż nie do końca wiadomo jaka jest przyczyna powstawania nowotworu. Z jednej strony mamy podłoże genetyczne, ale z drugiej doszukujemy się innych przyczyn. Wszystko to, co robimy ma na celu wcześniejsze wykrycie raka, a nie zabieganie jego powstaniu, ponieważ tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Wczesne wykrycie zmiany i usunięcie jej w całości może skutkować nawet całkowitym wyleczeniem – mówi Marcin Frynas, lekarz z Kliniki Urologii Uniwersytetu Medycznego w szpitalu im. WAM w Łodzi, którą kieruje prof. Zbigniew Jabłonowski.

To tam słyną z małoinwa-zyjnego leczenia chorób układu moczowego, czyli przy użyciu technik laparoskopowych. Urolodzy zaangażowali się tym razem w „Urology week”, czyli ogólnoeuropejski tydzień urologiczny, który rozpoczyna się dziś i potrwa do soboty. Swoją akcję mającą na celu nagłośnienie problemu, dodanie śmiałości i odwagi mężczyznom, a przede wszystkim nakłonienie do badań zaczęli od piłkarzy Łódzkiego Klubu Sportowego i Widzewa Łódź.

– Piłkarze są symbolem męstwa, są autorytetem, zwłaszcza dla innych młodych mężczyzn, którzy im kibicują, dlatego jeśli piłkarz nie wstydzi się zdjąć bieliznę i dać sobie zbadać jądra, tak samo może zrobić każdy inny mężczyzna – przyznaje doktor Marcin Frynas.

Jak zbadać się samemu? Przynajmniej raz w miesiącu każdy mężczyzna powinien dokładnie macać swoje jądra. Przekładać je między palcami, by wyszukać ewentualnych twardych guzków, grudek i innych nieregularnych zmian. Najlepiej zrobić to po gorącym prysznicu, gdy moszna jest rozluźniona. Gdy wykryje coś niepokojącego, powinien od razu zgłosić się do urologa.

Piłkarze, oprócz ogólnego badania, mieli wykonane także USG układu moczowo-płciowego, a wcześniej wzięli udział w wykładzie łódzkich specjalistów w urologii. Na badania przyjadą jeszcze byli emerytowani piłkarze Widzewa i inni sportowcy z Polskiego Związku Piłkarzy.

U starszych mężczyzn największym problemem jest rak prostaty, który może rozwijać się nawet przez kilka lat bez żadnych objawów. Stanowi on tak duży problem, że w przyszłym roku może być najczęstszym nowotworem u mężczyzn. Nie można go wykryć samemu, więc ważne jest regularne badanie PSA, czyli poziomu antygenu specyficznego dla raka prostaty.

– Nowotwory u mężczyzn można porównać do raka u kobiet. Ginekolodzy poprzez różne akcje doprowadzili do tego, że dla kobiety naturalnym stało się dotykanie i badanie piersi oraz zgłaszanie na cytologię szyjki macicy. Jądro mężczyzny to jedyny narząd urologiczny dostępny do badania przez pacjenta, tak jak piersi u kobiety. Prostatę z kolei możemy przyrównać do szyjki macicy. Jeśli kobieta wie, że ma zrobić cytologię szyjki, to facet powinien udać się urologa i zrobić PSA – mówi łódzki urolog.

Zobacz też: Akcja Movember przeciw rakowi. Jak ratować męskie zdrowie i życie?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wideo
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki