Piotr Zych: "Łodzianie lubią koszykówkę"

Redakcja
Piotr Zych
Piotr Zych Krzysztof Szymczak
Z Piotrem Zychem, trenerem koszykarzy Łódzkiego Klubu Sportowego, rozmawia Anna Gronczewska:

Koszykarze Łódzkiego Klubu Sportowego są bliscy ustanowienia rekordu jeśli chodzi o liczbę widzów na meczu koszykówki w Polsce. Czy uda się wreszcie ten rekord pobić?

Oczywiście wiele będzie zależało od tego, jak będzie prezentował się nasz zespół. Blisko pobicia tego rekordu byliśmy wtedy, gdy wcześniej, jako beniaminek, pokonaliśmy czołowy zespół naszej ekstraklasy, Anwil Włocławek. Po tej wygranej o łódzkich koszykarzach zrobiło się głośno w całej Polsce. Nasze następne mecze były słabsze, co odbiło się na frekwencji na trybunach. Może zimą będzie łatwiej pobić ten rekord. Nie grają wtedy piłkarze, więc może kibice przyjdą na nasze mecze.

Ale do pobicia rekordu ostatnio zabrakło naprawdę niewiele...

No tak, bo niecałe 1000 osób. Jednak uważam, że i tak blisko 9 tysięcy widzów na naszych meczach, to bardzo dobry wynik. Nie pobiliśmy rekordu, ale taka liczba ludzi na trybunach podnosi na duchu. W Łodzi jest i tak największa frekwencja na meczach w całej Tauron Basket Lidze.

Koszykówka jest w Łodzi sportem numer dwa po piłce nożnej?

Trudno powiedzieć. Na pewno to, że tyle ludzi zasiadało na trybunach podczas naszych meczów wiązało się z tym, że przez 25 lat nie było w Łodzi koszykówki na najwyższym, ligowym poziomie. Przychodzili na mecze ludzie, którzy lubią koszykówkę, jak i kibice ŁKS. Na pewno gdybyśmy grali trochę lepiej, to na każdym naszym spotkaniu rozgrywanym w Łodzi na widowni zasiadałoby 4-5 tysięcy ludzi. Nie wiem jaka jest widownia na meczach siatkarek, rugbystów, ale myślę, że faktycznie jesteśmy w mieście sportem numer dwa, po piłce nożnej.

A łodzianie lubią grać rekreacyjnie w "kosza"?

Wiele zależy od szkoły, od tego jako dyscyplinę propaguje. W Łodzi jest bardzo dużo miejsc, gdzie można pograć w "kosza". Praktycznie na każdym "orliku" jest boisko do koszykówki. A koszykówka jest chyba jedynym ze sportów zespołowych, w którym można wziąć piłkę i samemu wrzucać ją do kosza. Nie potrzebna jest drużyna, tak jak choćby w piłce nożnej.

Jest Pan łodzianinem. Czuje się Pan szczęśliwy w swoim rodzinnym mieście?

Tak, Łódź to moje miasto. W niej się urodziłem, wychowałem. I jestem w niej szczęśliwy. Choć niektórzy mówią, że panuje tu specyficzny klimat, to ja bardzo dobrze czuję się w Łodzi.

A Łódź się zmienia?

Na pewno. Może nie widać takich zmian, jakie następują choćby w Warszawie, ale robi się dużo, by nasze miasto było ładniejsze i bardziej atrakcyjne dla mieszkańców. Nie jest to proste. Łódź nie należy bowiem do bogatych miast. Jednak powstają nowe obiekty, budynki. Najlepszym przykładem jest Manufaktura, największa inwestycja minionych lat w Łodzi. Ja patrzę na miasto okiem sportowca, także na jego infrastrukturę. Jeżdżę po Polsce i mogę powiedzieć, że jeśli porównamy Łódź z innymi miastami, to jeśli chodzi o bazę sportową, ewidentnie widać, że zostaliśmy w tyle.

Przede wszystkim brakuje nowoczesnego stadionu.

Na pewno. Mamy piękną Atlas Arenę, ale nie jest to obiekt dla ligowego sportu. Jest za duży i zbyt drogi dla ligowych rozgrywek. Ale miejmy nadzieję, że i na tym polu da się coś w naszym mieście poprawić.

Przydałaby się Łodzi jeszcze jedna, mniejsza hala?

Powinna w Łodzi powstać hala, która mogłaby pomieścić w granicach 4 tysięcy widzów. Byłaby niezbędna dla naszych drużyn ligowych. Z tego co wiem, przy nowym stadionie ŁKS ma powstać mniejsza hala sportowa. Właśnie na 4-5 tysięcy widzów.

Łodzianie lubią sport, nie tylko koszykówkę?

Łódź ma bardzo wiele drużyn ligowych. Jesteśmy jednym z bogatszych miast, jeśli się weźmie pod uwagę drużyny grające na poziomie ekstraklasy. Są siatkarki, koszykarze, koszykarki, piłkarze, rugbyści, piłkarze wodni. Jednak moim zdaniem w dużej mierze popularność sportu kreują obiekty. Jeśli nie będzie w Łodzi stadionu z prawdziwego zdarzenia, to na przykład na mecze piłkarzy ŁKS nie będzie chodzić więcej ludzi. Gdy zbudowany zostanie nowy stadion, to pojawi się moda, by na takie mecze chodzić. Bilety na spotkania koszykarzy kosztują 10 złotych. Są najtańsze w Polsce. W innych miastach trzeba zapłacić za nie co najmniej 25 złotych. Kluby w Łodzi robią wszystko, by przyciągać widzów. Myślę, że łodzianie lubią sport. Jeśli będą mieć lepsze warunki do jego oglądania, to będzie ich jeszcze więcej przychodzić nie tylko na mecze koszykówki, ale i piłki nożnej.

Moda na koszykówkę też zapanuje?

Dużo zależy tu od wyników zespołu. W drugiej lidze wygrywaliśmy więcej spotkań, wiec było nam łatwiej o kibiców. Moda na koszykówkę już panuje i mam nadzieje, że będzie się rozwijać.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie