"Pippi Pończoszanka" w Ogrodzie Botanicznym [ZDJĘCIA]

    "Pippi Pończoszanka" w Ogrodzie Botanicznym [ZDJĘCIA]

    Paulina Ilska

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Fragment próby przedstawienia "Pippi Pończoszanka".
    1/18
    przejdź do galerii

    Fragment próby przedstawienia "Pippi Pończoszanka". ©Łukasz Kasprzak

    W zieleni łódzkiego Ogrodu Botanicznego stanął niebieski cyrkowy namiot. W tej nieoczywistej teatralnej przestrzeni łodzianie będą mogli zobaczyć spektakl "Pippi Pończoszanka" w reżyserii Konrada Dworakowskiego, przygotowany przez łódzki Teatr Pinokio.
    Oryginalność przedsięwzięcia nie kończy się na ciekawej adaptacji przestrzeni. W spektaklu występuje trzech akrobatów, jest trapez, żonglowanie butelkami i inne widowiskowe atrakcje. Występy cyrkowe połączone są z grą artystów "Pinokia", których oglądamy w planie żywym i z niecodziennymi lalkami. Słyszymy także, niezwykle w spektaklach cenioną, muzykę na żywo. Po sobotniej premierze, zaplanowanej na godz. 18, odbędzie się koncert zespołu Bura Kura, złożonego z artystów występujących w przedstawieniu.

    Wszystko po to, by opowiedzieć o małej, rudej dziewczynce.

    ZOBACZ NOWE ZDJĘCIA!

    - W interpretacji Konrada Dworakowskiego - mówi Justyna Czarnota, z Instytutu Teatralnego - Pippi Pończoszanka jest dziewczynką, zmuszoną do tego, żeby sobie radzić w niełatwej rzeczywistości, która ją otacza. Choć do końca nie wiadomo, czy to jest rzeczywistość zastana, czy ona ją trochę kreuje, bo bardzo tęskni za rodzicami. Temat braku dorosłych w życiu dzieci jest tematem, który trzeba poruszać.

    Spektakl "Pippi Pończoszanka" powstał w ramach programu Instytutu Teatralnego "Lato w teatrze", realizowanego od sześciu lat. Pierwszy moduł to warsztaty, w tym roku przygotowane w 31 miejscowościach, również w Łodzi, w Teatrze Szwalnia. Drugi element to spektakle o charakterze muzyczno-cyrkowym w namiocie.

    "Pippi Pończoszanka" w lipcu i sierpniu odwiedzi trzynaście miejscowości. Pierwsza trasa zaczyna się w Łodzi i kończy w Łochowie, jest też uroczysty pokaz w Warszawie w Łazienkach Królewskich. Druga trasa, dużo dłuższa, obejmuje teren na zachodzie Polski: od Krotoszyna, Wągrowca, po Nową Sól, Głogów, kończy się w Poddębicach 31 sierpnia. W każdym z miejsc organizatorzy zapraszają na trzy bloki zajęć: "Piraci na trapezie" (cyrkowe), "Morskie opowieści" (muzyczne) i "List w butelce" (teatralne). Wstęp jest bezpłatny, wystarczy zapisać się w lokalnym ośrodku kultury. Przed przedstawieniem odbywa się parada - jej częścią są działania wokół wozu metafizycznego, który został przerobiony na willę śmiesznotkę, w której mieszka Pippi Pończoszanka.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (6)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    fakt

    gość (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 27 / 7

    Spektakl może i znośny, ale organizacja faktycznie tragiczna, to wchodzenie i wychodzenie kompletnie bez sensu. Sporo osob w tym władz i ludzi kultury, nawet z dziećmi czy wnukami - nie wiem,...rozwiń całość

    Spektakl może i znośny, ale organizacja faktycznie tragiczna, to wchodzenie i wychodzenie kompletnie bez sensu. Sporo osob w tym władz i ludzi kultury, nawet z dziećmi czy wnukami - nie wiem, wyszło już po pokazie Brave. Awanturę po przerwie słychac było nieźle. Mnie dodatkowo przeraziła pani "kąferansjerka", która jakąś Kali-polszczyzną zapowiadała m.in. "dwadzieścia cztery dzieci", dziękowała fikcyujnemu "Instytutowi Warszawskiemu" i wygłaszała temu podobne kwiatki, nie radząc sobie z prostą odmianą i składnią na poziomie szkoły podstawowej. I to wszystko w teatrze, dziwne uczucie...zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Brave Kit

    Billy we Kit (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 37 / 8

    Czy z tymi konwulsjami dzieciaków przed popisami aktorów sprawnych inaczej to chodziło o Brave Kit Festival?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    teatr pinokio

    pinokio (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 27 / 22

    skandal

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    PIPPI

    teatrolog (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 27 / 17

    MASAKRA

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    lepsi i gorsi

    fant (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 39 / 6

    Idea piękna, ale właściwie skandalem można nazwać to, co się działo przed namiotem, zarówno przed jak i podczas różnych przerw. Najpierw kazano plebsowi (jak to przed cyrkiem) stać. Potem kłębiący...rozwiń całość

    Idea piękna, ale właściwie skandalem można nazwać to, co się działo przed namiotem, zarówno przed jak i podczas różnych przerw. Najpierw kazano plebsowi (jak to przed cyrkiem) stać. Potem kłębiący się tłum ruszył na raz nie patrząc na dziesiątki dzieci pod nogami. Potem zamiast premiery obejrzeliśmy pokaz dzieciaków z Brave Kids, i fajnie, ale w planach miał on być po przedstawieniu. Ale ok, było miło i w sumie po co je trzymać do nocy. Po pół godzinie wchodzenia publiczności i prawie godzinnej prezentacji - wszystkim nagle nakazano opuścić namiot i zabrać wszystko ze sobą, bo tak ponoć nakazuje BHP. Więc część karnie wyszła, a część została. Po jakimś czasie przerwy, bliżej nieokreślonym, znowu zaczęto wpuszczać ludzi, ponoć było to po to, żeby odsiać tych, którzy nie mieli zaproszeń ani wejściówek, bo niezbyt starannie odsiano ich poprzednio. I super, tylko, że nikt nie dał znaku, nie określił długości przerwy, i w pewnym momencie do namiotu nie wpuszczono już też kilkudziesięciu osób z zaproszeniami i z dziećmi, (które już przecież w namiocie raz były i dla nich przedstawienie się już zaczęło, tylko nagle zrobiono jakąś nieplanowaną przerwę…). Na nic zdały się błagania i prośby, a w końcu nawet awantury, no bo jak wytłumaczyć małym dzieciom, że chociaż siostra z którą przyszli siedzi w środku, to one do środka już nie wejdą, bo nie chce ich już wpuścić Pani w czerwonym, kłamiąc nota bene – że w środku nie ma już dla nich miejsca (a przecież już miejsce miały, siedziały, no i odsiano tych, co byli „na wrzyna”, więc miejsce na pewno jest więcej niż było). No, ale niestety, że była kolejka do toi toia i sikały za długo, to ich wina, bo było lać na poduszki w namiocie. Widać w dziecięcym teatrze tak już jest, że jak się sikać zachce to przedstawienia się już nie obejrzy. Ale przecież były i tacy, którzy w kolejce do toi toia nie stali, a też nie weszli, bo po prostu nie wiedzieli, że to już koniec wpuszczania.
    Co więcej, do środka nie weszła też cała grupa z Izraela z Brave Kids, więc afera zrobiła się międzynarodowa. Jak w międzyczasie rozpoczął się spektakl, a ktoś wyszedł i powiedział, że przecież w środku są miejsca, to Panie i Pan, zmienili nagle front i twierdzili, że nie mogą nikogo wpuścić, bo przepisy BHP nie pozwalają na to, ani też dobre obyczaje w teatrze - że nie wolno łazić podczas przedstawienia i już. Szkoda, że nie widziały tego ruchu dzieciaków w tym czasie w namiocie….
    Oburzeni goście i płaczące dzieciaki po kilkunastu minutach walki i próśb o wpuszczenie spowrotem do namiotu, w końcu odpuścili. Izraelczycy po kilkunastu minutach dodatkowych krzyków, przełamali poczucie BHP organizatorów i…. zostali wpuszczeni z boku-widać w bocznych połach BHP nie obowiązuje :) A żeby było śmiesznej – podczas drugiej przerwy i trzeciej części widowiska ci sami pracownicy, nie przestrzegali już żadnych procedur BHP, na które powoływali się 30 minut wcześniej – wszyscy łazili w te i nazad, dzieciaki,opiekunowie też (całość trwała 3,5h), nie mówiąc już o tym, że przez cale przedstawienia dzieci, jak to dzieci–zachowywały się w namiocie dość swobodnie, nie robiąc sobie nic z przepisów BHP i konwenansów, że w teatrze obowiązuje cisza i siedzenie sztywno na czterech literach. Pragnę zaznaczyć, że przedstawienie miało istotnie cyrkowy rys, więc żywe reakcje dzieciaków współpraca z widzem i interakcja, była jak najbardziej wpisane w przedstawienie. A wiem o tym wszystkim, bo wśród rozdzielonych dzieciaków była i nasza rodzina.
    Cztery rzeczy są pewne – że pani w czerwonym dzieci jeszcze na pewno nie ma, że BHPowcy trzymają mocno, że trzymają się tylko do pierwszej przerwy, no i że to był nie tylko namiot cyrkowy – ale i zwykły cyrk. Do tej pory Pinokio był naszym ulubionym teatrem, ale dzisiaj nie miałem już ochoty nawet na obejrzenie Pippi do końca. Wściekłość i niesmak. Długo tego nie zapomnę, płaczu dziecka siostry za namiotem, też. W życiu nie spotkałem się z czymś takim w przypadku teatru dla dzieci. I Bura Kura pomoże...zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Pippi

    aktor (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 19 / 22

    Tylko Pinokio

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo