Pitawal: Zabójstwo Magdy Sobczak z Łodzi. Kto zabił łódzką licealistkę, córkę właściciela fabryczki czekolady?

Anna Gronczewska
Anna Gronczewska
Grób Magdy znajduje się na cmentarzu przy ul. Ogrodowej Grzegorz Gałasiński
Zabójstwo Magdy Sobczak, to jedna z najbardziej tajemniczych spraw. Mimo że do morderstwa doszło na początku lat sześćdziesiątych minionego wieku, to dalej wspominają o niej łodzianie

Jarosław Warzecha, dziennikarz Radia Łódź razem z Adamem Antczakiem, niegdyś rzecznikiem prasowym łódzkiej policji wydali przed laty książkę „_Pitawal Łódzki 1954-1986_”. Opisali w niej m.in. sprawę morderstwa Magdy Sobczak. Jarosław Warzecha wyjaśnia, że nieprzypadkowo zainteresował się właśnie tym zabójstwem.

- Była to bardzo głośna w Łodzi sprawa - opowiadał nam przed laty. - Poza tym miałem starszą koleżankę, która chodziła do tej samej szkoły co Magda Sobczak. Było to X LO. Znajdowało się ono w tym budynku, w którym mieścił się Wydział Filologiczny Uniwersytetu Łódzkiego.

Sobczakowie mieszkali na trzecim piętrze kamienicy przy ul. Piotrkowskiej 161, w lewej oficynie. Wchodziło się do nich tzw. schodami kuchennymi. Było tam jedno mieszkanie. By dojść do ich klatki schodowej, trzeba było przejść całe podwórko. A potem wejść na ostatnie piętro. Sobczakowie byli znaną w Łodzi rodziną. Ojca Magdy nazywano by dziś biznesmenem. Ale wtedy stanowił tzw. prywatną inicjatywę, na którą ówczesne władze nie patrzyły zbyt przychylnie. Stanisław Sobczak prowadził zakład cukierniczy. Jak wynika ze starej książki telefonicznej, znajdował się on przy ul. Gdańskiej 101. Ta mała fabryczka produkowała m.in. czekoladki. Był więc jak na tamte czasy majętnym człowiekiem. Mało kto mógł wtedy być właścicielem samochodu marki Warszawa, jeździć na weekendy do Warszawy czy Zakopanego. Żona Maria zajmowała się domem, starsza córka Dorota pracowała w jednym z łódzkich urzędów. A jaką dziewczyną była Magda Sobczak? Według opowieści jej koleżanek bardzo skromną, nie obnoszącą się bogactwem swojej rodziny. Dobrze się uczyła.

W 1962 roku Wielkanoc przypadała na 22 i 23 kwietnia. Jak podają autorzy książki „Pitaval Łódzki”, były to upalne dni. Rodzina Sobczaków chciała spędzić święta w Zakopanem, ale kilka dni przed Wielkanocą zmieniła plany. Postanowiła jechać do Warszawy. Ale w Wielką Niedzielę byli jeszcze w Łodzi. Na wielkanocnym śniadaniu mieli gości. Była to dość znana (dziś już nieżyjąca od lat) łódzka aktorka ze swym synem, wówczas młodym lekarzem. Na drugi dzień Sobczakowie szykowali się do wyjazdu. Magda nie wybierała się do Warszawy z rodzicami i siostrą.

We wtorek rano miała pojechać ze swoim hufcem na wycieczkę do połódzkich lasów. Z „Pitawalu” możemy dowiedzieć się, jak wyglądały ostatnie godziny życia Magdy. W wielkanocny poniedziałek opalała się na balkonie. Potem wróciła do pokoju i zaczęła czytać „Lalkę”. Rodzice i siostra wyjechali z domu około godz. 13.30. Po 16.00 Magda zadzwoniła do swojej najbliższej koleżanki Anny. Ta namawiała ją, by poszły do łódzkiej Hali Sportowej na mecz koszykówki. Magda nie chciała. Powiedziała, że musi się uczyć. Umówiły się, że razem pójdą na wycieczkę. Kiedy we wtorek, o godzinie 7.00 rano Ania zadzwoniła do Magdy, by przypomnieć jej by wzięła aparat fotograficzny, nikt nie podnosił słuchawki. Potem poszła do mieszkania Sobczaków, ale nikt nie otworzył drzwi...

W „Pitavalu Łódzkim” czytamy, że Sobczakowie wrócili wieczorem ze stolicy. Stanisław poszedł zaparkować swoją Warszawę w garażu, który znajdował się na podwórku sąsiedniej kamienicy, pod numerem 159. Gdy wrócił, Maria i córka Dorota dzwoniły do drzwi mieszkania, ale nikt nie otwierał. Zauważyli, że Magda nie sprzątnęła butelek z mlekiem. Pomyśleli, że córka się kąpie. Otworzyli drzwi kluczem i weszli do środka. Zauważyli uchylone drzwi dużego pokoju, tego z narożnym oknem, na podłodze leżały szczątki potłuczonego wazonu. Na stole stało jedzenie, pewnie po świątecznym przyjęciu. Jedno krzesło było przewrócone. Obok, na uchylonym dywanie leżały zwłoki Magdy... W piersi dziewczyny tkwi nóż z zastawy stołowej.

- Lekarz pogotowia stwierdza, że zabójca musiał znać anatomię ludzi lub zwierząt, ponieważ trzy uderzenia zostały zadane klingą skierowaną równolegle do żeber - piszą autorzy „Pitavalu Łódzkiego”.- Później podczas sekcji stwierdzono trzy rany serca, zadane, gdy dziewczyna leżała już na podłodze i nie broniła się. Lekarz przeprowadzający sekcję stwierdził też m.in. rany tłuczone głowy, zadane wazonem, złamaną rękę.. .Śmierć miała nastąpić 7-12 godzin przed odkryciem zwłok.

Rozpoczęło się śledztwo. Szukano mordercy, jednocześnie próbowano ustalić motywy zbrodni. Po mieście zaczęły krążyć różne plotki na temat tego zabójstwa.

- Są tego ślady w ówczesnej prasie - mówił nam Jarosław Warzecha. - Przygotowując tę książkę zaglądałem do starych gazet. Patrzyłem, do czego dotarli wtedy dziennikarze. Nie mogli jednak wtedy dotrzeć do wielu rzeczy. Nie pozwalał na to mocny reżim cenzury.

Jedną z szeptanych potajemnie wersji dotyczącą motywów tego zabójstwa było też to, że za sprawą stała Służba Bezpieczeństwa. Sobczak był bogaty, a swego majątku nie trzymał w banku. Po zabójstwie stwierdził, że nic nie zginęło w domu. Ani biżuteria, ani drogie futra, ani siedemdziesiąt pięć pięćdziesięciozłotowych banknotów... Ale miał on podobno tzw. świnki, czyli złote monety pięciorublowe. I to „świnki” miały zniknąć z jego mieszkania po morderstwie córki. Gdyby się przyznał do ich posiadania, miałby kłopoty.

- Były to czasy, gdy nie wolno było posiadać obcej waluty, sztabek złota - przypominał Jarosław Warzecha.

Jedna z hipotez mówi, że przyszła po nie SB. Kolejna, że powodem morderstwa była odrzucona przez Magdę Sobczak miłość. Inna, że był to typowy mord rabunkowy.

Jarosław Warzecha mówił nam, że gdy po latach przyjrzał się śledztwu w sprawie zabójstwa Magdy Sobczak, to widzi że było prowadzone niedbale. Tak jakby nie zależało na wykryciu sprawcy. Choć trzeba też przyznać, nie była ona prosta. Nie było śladów włamania. Drzwi mogła więc na przykład otworzyć zaufana osoba, posiadająca klucze. Magda mogła też znać tego, kto chciał wejść do jej mieszkania. Inna hipoteza zakładała, że ktoś dorobił klucze. Pozostawiony na ścianie ślad wskazuje, że Magda próbowała domknąć drzwi, gdy intruz próbował dostać się do środka. Był jednak silniejszy.

W śledztwie pojawia się postać tajemniczego, młodego mężczyzny w zielonym płaszczu, który pewnie jest kluczem do rozwiązania zagadki śmierci Magdy Sobczak i tajemnicy kamienicy przy ul. Piotrkowskiej. Jedna z sąsiadek zeznała, że drugiego dnia świąt siedziała na podwórku. Około godz. 18 zauważyła mężczyznę w zielonym płaszczu, który wchodził do klatki w której mieszkali Sobczakowie. Kilkadziesiąt minut później wychodził z kamienicy. Widziała go też podobno z okna oficyny po prawej stronie inna z sąsiadek. Na tego mężczyznę zwrócił też uwagę pracownik kiosku w znajdującym się naprzeciw nieistniejącym już domu handlowym „Jaś i Małgosia”. Mimo że wytypowano kilkudziesięciu potencjalnych sprawców, to nikomu nie postawiono zarzutów. W maju 1963 roku ojciec Magdy wyznaczył 250 tysięcy zł nagrody za wykrycie mordercy. Nie pomogło. 6 listopada 1963 roku umorzono śledztwo.

- Dziś pewnie byłyby większe możliwości rozwiązania tej sprawy - zaznacza Adam Antczak. - Wtedy na przykład nawet nie potrafiono zabezpieczać śladów DNA.

Wydawało się, że po ponad 10 laty sprawa ta jednak znajdzie rozwiązanie. W 1973 roku łódzka milicja zatrzymała tzw. grupę inżynierów. Byli to studenci i uczniowie starszych klas szkół średnich. Dokonywali oni włamań do mieszkań zamożnych łodzian. Jeden z członków tej grupy, Wojciech K., powiedział, że zna tajemnicę śmierci Magdy Sobczak. Razem z kolegą, Markiem Ch. włamali się do mieszkania Sobczaków. Wcześniej mieli wykraść jej i odbić klucze na zabawie w łódzkim MDK. Kiedy poszli „na włamanie” nie wiedzieli, że w mieszkaniu została Magda. Kolega wystraszył się, uderzył dziewczynę i uciekł. Niestety, zeznań Wojciecha K. nie można było skonfrontować z tym co mówił kolega. Marek Ch. otruł się strychniną. Uznano też, że Wojciech ma skłonność do konfabulacji. Sprawa morderstwa 16-letniej Magdy pozostaje do dziś tajemnicą.

CZYTAJ INNE ARTYKUŁY

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
redaktorki

Sezon ogórkowy się zaczął , niema o czym pisać że wywlekacie jakieś sprawy sprzed kilkudziesięciu lat , może się dowiemy kto zabił Króla Popiela ?

E
Ewa

ale jaka to aktorka? Ktos wie, jak się nazywa/nazywała?

C
CZEKOLADKA

JAK TO MOZLIWE, ŻE ta grupa inżynierów nadal żyje?????......, to już trzecie pokolenie zbrodniarzy ..... ja ka to różnica?????....., wsi czy pzpr, a może obecnie +.....? ....... jak to dobrze, że keine grenzen...... nasze golden ...... sa bezpieczne buahhhhhaaaaa.......

h
hela

doskonale znal anatomie ciala.

a
abcd

Wyszukaj w sieci:

"Brak kary śmierci w kodeksie karnym jest pogardą dla ofiar"

...

Syn aktorki. ...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3