Po instalacji kamer w szkołach, dzieci wciąż się biją [ROZMOWA]

Agnieszka Jasińska
Krzysztof Durnaś: Nie widzę bezpośredniego związku pomiędzy zamontowaniem kamer a liczbą bójek
Krzysztof Durnaś: Nie widzę bezpośredniego związku pomiędzy zamontowaniem kamer a liczbą bójek Krzysztof Szymczak
Z Krzysztofem Durnasiem, dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 35 w Łodzi, rozmawia Agnieszka Jasińska

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zamierza dać pieniądze na monitoring w szkołach. Przydadzą się?
Nie jest to pierwsza taka akcja. Kiedy ministrem edukacji był Roman Giertych, w szkołach również montowano kamery. Także w mojej szkole w tym czasie pojawiły się urządzenia rejestrujące.

Działają jeszcze?
Tak, cały czas ich używamy. Kamery skierowane są na wejście do budynku. Chodzi o to, by osoby postronne nie wchodziły do szkoły. Potem dodaliśmy kamery na korytarzach przed szatniami. To ma zapobiegać kradzieżom. Wiadomo, kto wchodzi do szatni i kiedy. Dzięki tym kamerom udało się ustalić przyczyny wielu sporów i konfliktowych sytuacji.

Czy udało się też zapobiec bójkom?
Niestety nie. Obraz zarejestrowany kamerami oglądaliśmy dopiero po fakcie.

Czy kamery poprawiły bezpieczeństwo w szkole?
Uważam, że nie. Nie widzę bezpośredniego związku pomiędzy zamontowaniem kamer a liczbą bójek. Dzieci nagle nie zaczęły być grzeczne. Wielu uczniów nawet nie ma świadomości, że w szkole są kamery.

Zamiast na monitoring, na co warto przeznaczyć pieniądze, by w szkołach było bezpieczniej?
Wolałbym zatrudnić osobę, która pilnowałaby drzwi wejściowych do szkoły. Taki pracownik zna rodziców i uczniów. Wolę człowieka niż urządzenie. My nie mamy takich możliwości jak policja czy straż miejska. Nie zatrudnimy osoby, która non stop będzie śledzić obraz rejestrowany przez kamery. Nie zamontujemy w szkole ściany z monitorami. To nierealne. Zamiast urządzeń, potrzeba nam człowieka, który natychmiast zareaguje, jeśli tylko będzie taka potrzeba. Z doświadczenia wiem, że monitoring sprowadzi się jedynie do rozstrzygania sporów po fakcie.

Wielu rodziców może też nie życzyć sobie nagrywania uczniów...
Takich rodziców akurat nie rozumiem. Dzieci same się nagrywają. Nawet najprostszy telefon komórkowy ma kamerę. W dzisiejszych czasach rodzice nie są w stanie zastrzec wizerunku dziecka. Kamery śledzą nas w mieście, w sklepach. Nie uciekniemy od tego.

Jak poprawić bezpieczeństwo w szkole?
Najważniejsza jest współpraca rodziców, uczniów i nauczycieli. Konieczny jest przepływ informacji. Rodzice nie powinni rozwiązywać problemów po swojemu. Warto przyjść do szkoły i wspólnie zastanowić się nad rozwiązaniem.Jeśli uczeń nie czuje się bezpiecznie, nie powinien bać się o tym powiedzieć.

Z biegiem czasu zmieniają się zagrożenia, jakie czyhają na uczniów...
To prawda. Mamy lepiej wyposażone budynki, ale zmieniają się zachowania dzieci. Są narkotyki, dopalacze. Zresztą nie trzeba nawet potajemnie i nielegalnie kupować jakiś substancji. Są uczniowie, którzy kupują leki w aptece. Takie preparaty mają działanie podobne do dopalaczy. Nauczyciele muszą być na bieżąco. Do szkoły zapraszamy policję i straż miejską.

Księgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.plKsięgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.plKsięgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie