Podopiecznym Domu Schronienia w Zgierzu zgotowano piekło. Byli bici, poniżani i znieważani. Akt oskarżenia trafił do sądu w Łodzi

Wiesław Pierzchała
Wiesław Pierzchała
Udostępnij:
Podopiecznym Domu Schronienia w Zgierzu zgotowano piekło. Byli bici, poniżani i znieważani. Mieszkali w koszmarnych warunkach. Wszędzie panował brud i smród. Byli okradani, oszukiwani i pozbawieni niezbędnej opieki medycznej. Stąd szerzące się choroby, w tym zakaźne, jak wszy i świerzb. Niektórzy nie przeżyli tej gehenny i zmarli.

Tak twierdzi prokuratura. Jej ustalenia to efekt 5-letniego śledztwa w sprawie pamiętnej afery w Domu Schronienia dla Potrzebujących, Bezdomnych, Starszych i Samotnej Matki im. Matki Teresy z Kalkuty w Zgierzu. Jego szefem był Marek N. podający się za księdza Kościoła Staropolskiego RP. I to on odpowie w sądzie za horror w placówce.

Doprowadził do śmierci 12 osób?

Prokuratura postawiła mu 30 zarzutów. Najpoważniejsze z nich dotyczą tego, że swoich podopiecznych naraził na utratę zdrowia i życia lub na ciężki uszczerbek na zdrowiu, czego następstwem była śmierć 12 osób. Ponadto znęcał się nad nimi fizycznie i psychicznie: obrzucał obelgami, ciągnął za uszy, bił po głowie. Do tego dochodzą przekręty finansowe: od kradzieży majątku do przywłaszczania świadczeń emerytalnych. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Sądu Okręgowego w Łodzi.

WIADOMOŚCI Z ŁODZI

Afera wybuchła 12 października 2016 roku, kiedy prokurator i policjanci, przy wsparciu służb medycznych, wkroczyli do Domu Schronienia przy ul. Pułaskiego w Zgierzu. Na miejscu zastali obraz nędzy i rozpaczy. Reakcja była natychmiastowa. Ponad 80 podopiecznych zostało ewakuowanych do szpitali, schronisk dla bezdomnych i domów pomocy społecznej, zaś Prokuratura Rejonowa w Zgierzu wszczęła śledztwo.

Prokuratura: Nie był księdzem

Z jej ustaleń wynika, że Dom Schronienia w Zgierzu został utworzony 2 listopada 2015 roku dekretem biskupa Marka Kordzika, wikariusza generalnego Kościoła Staropolskiego RP. Kierownikiem placówki został mający dzisiaj 48 lat Marek N., który wcześniej założył Stowarzyszenie św. Brata Alberta w Częstochowie, po czym przywdział habit i zaczął podawać się za „brata”.

Z czasem został wyświęcony na subdiakona, a potem na diakona. Kiedy nim został zaczął tytułować się księdzem oraz nosić sutannę i koloratkę. Tymczasem – jak zaznaczają prokuratorzy – nie był księdzem, sutannę mógł nosić tylko w kościele, zaś koloratki wcale nie powinien zakładać. Po co więc ta maskarada? Zapewne po to, aby wzbudzić zaufanie wśród podopiecznych.

Śledczy zaznaczają, że Marek N. do placówki przyjmował każdego, kto przedstawiał dlań wartość materialną. Chodziło o to, że przejmował ich świadczenia. Wyszukiwał samotnych, niezaradnych, ułomnych umysłowo, po czym przejmował ich oszczędności i nieruchomości. Na przykład Halinę M. doprowadził do sprzedaży mieszkania, po czym przejął pieniądze z transakcji. Z kolei Małgorzata G. oznajmiła, że zapłaciła Markowi N. za krótki pobyt w placówce, a mimo to oskarżony zabrał jego emeryturę. Ponadto kobieta była wstrząśnięta warunkami, w jakich przebywał jej ojciec: był zaniedbany, zagłodzony, odwodniony, posiniaczony i zalany moczem.

Warunki urągały ludzkiej godności

Te koszmarne warunki, w jakich przebywali podopieczni palcówki, potwierdzają wyniki kontroli i zeznania świadków. Obraz napawa przerażeniem. W budynku unosił się zapach moczu i wilgoci. Było brudno i zimno w sezonie grzewczym. Podopieczni gnieździli się w przeludnionych pokojach. Ci co leżeli byli przykryci brudną i pomiętą pościelą. Ta – podobnie jak odzież i bielizna – rzadko była prana i zmieniana. Ograniczone mycia i kąpiele sprawiły, że szerzyły się choroby zakaźne.

„Warunki bytowe w placówce urągały ludzkiej godności” – podsumowują prokuratorzy.

WIADOMOŚCI Z ŁODZI

Był już wiele razy karany

Marek N. został zatrzymany 26 października 2016 roku. Okazało się, że był już wiele razy karany – m.in. przez sądy w Wieluniu, Myszkowie, Wołominie i Warszawie. W sprawie afery w Zgierzu też już został ukarany za pięć zarzutów dotyczących oszustw, przywłaszczeń i pozbawienia wolności, które prokuratura wyłączyła do osobnego rozpoznania i w ramach aktu oskarżenia skierowała do Sądu Rejonowego w Zgierzu. Ten skazał „księdza” na cztery lata więzienia i 13,5 tys. zł grzywny. Wyrok ten jest już prawomocny.

Dodatkowo Sąd Rejonowy w Zgierzu orzekł wobec oskarżonego Marka N. zakaz zajmowania stanowiska, wykonywania zawodu oraz prowadzenia działalności gospodarczej związanych z zapewnianiem schronienia i opieki osobom potrzebującym w szczególności osobom niepełnosprawnym, przewlekle chorym, w podeszłym wieku i bezdomnym na okres 15 lat – informuje sędzia Iwona Konopka, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Łodzi.

WIADOMOŚCI Z ŁODZI

WIADOMOŚCI Z ŁODZI

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wolontariusze Kultury. Ukraińscy filmowcy pomagają ofiarom wojny

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Brukowiec nie wie, że chodzi o Kościół Starokatolicki RP, bo żadnego Kościoła Staropolskiego nie ma.

Zresztą ten Starokatolicki to 250 wiernych i biskup skazany za pedofilię.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie