Pogrzeb Grzegorza Królikiewicza na Starym Cmentarzu w Łodzi...

    Pogrzeb Grzegorza Królikiewicza na Starym Cmentarzu w Łodzi [ZDJĘCIA,SYLWETKA]

    Anna Gronczewska

    , dp

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Pogrzeb Grzegorza Królikiewicza na Starym Cmentarzu w Łodzi [ZDJĘCIA,SYLWETKA]
    1/25
    przejdź do galerii

    ©Krzysztof Szymczak

    Wielu łodzian, rodzina, przyjaciele, społeczność łódzkiej Szkoły Filmowej i ludzie kultury pożegnali wczoraj w Łodzi Grzegorza Królikiewicza.
    - Był człowiekiem, który potrafił zrozumieć drugiego człowieka - mówił o Grzegorzu Królikiewiczu ksiądz biskub Adam Lepa, który przewodniczył uroczystościom pogrzebowym na Cmentarzu Ewangelickim przy ul. Ogrodowej (wcześniej odbyła się msza święta w Kościele oo. Jezuitów przy ul. Sienkiewicza). Artystę wspominali i towarzyszyli mu w ostatniej drodze współpracujący z nim aktorzy, wykładowcy Szkoły Filmowej, jego studenci, przedstawiciele świata kultury, nauki.



    Grzegorz Królikiewicz 5 czerwca tego roku obchodził swoje 78. urodziny. Na świat przyszedł w Aleksandrowie Kujawskim, ale swoje życie związał z Łodzią. Tu w 1962 roku skończył prawo na Uniwersytecie Łódzkim, a pięć lat później reżyserię w Szkole Filmowej. Po latach uzyskał stopień profesora sztuk filmowych i został jej wykładowcą. Był też członkiem Polskiej Akademii Filmowej.

    - Jestem łodzianinem z wyboru - mówił w wywiadzie „Dziennikowi Łódzkiemu”.- Z całą świadomością i spokojem odmawiałem propozycjom wyjazdu do Warszawy. Poznałem Warszawę jako miasto złe, miasto ludzi, którzy zostali umęczeni i pogrzebami, a na ich miejsce posadzono kartofle, które rdzewieją - to są ci urzędnicy systemu. To mnie zawsze doprowadzało do poczucia obcości. W Łodzi było skrajnie inaczej. Tutaj wszystkie kontakty albo szybko się urywały, albo zamieniały się w sferę prywatności. A jak jest prywatnie, to już jest dobrze. Jakby się nic nie kończyło, to już jest lepsze od tego, co jest ukrytym nakazem, uporczywym powtarzaniem: trzeba zrobić to, zrobić tak, z intencją „korzystaj, weź”, „dostaniesz za darmo”.

    Choć niektórzy mówili, że żyjąc w Łodzi jest wypchnięty na margines, on dobrze czuł się w naszym mieście.

    - Marzyłem, by do pracy mieć wygodne mieszkanie i to marzenie jest jakoś spełnione- mówił w wywiadzie dla naszej gazety. - Jest też sprawa strategii twórczej. Nie mam samochodu, nie stać mnie, więc na dole domu zrobiłem inny układ ścian i tam jest małe studio, kantorek filmowy. Dwa razy większa od niego jest pracownia, gdzie powstały scenariusze, gdzie jest nawet tapczan i gdy zmęczę się, to zalegam pod kocem. Mam szczęśliwie ułożoną trasę autobusową, bo autobus, pośpieszny, wiózł mnie z tej wiaty prawie pod Szkołę Filmową. Tak samo - ze sprawą samotności. W Warszawie to nie ja wybieram spotkania, rozpraszające uwagę głupoty. A tu się uwalniam - o, chyba, że mam propozycję rozmowy. To drobne, ale ważne szczegóły.

    Longin Chlebowski, działacz „Solidarności”, pracownik MPK, przyjaźnił się z Grzegorzem Królikiewiczem. Poznali się na pierwszym po stanie wojennym Walnym Zebraniu Delegatów Regionu Łódzkiego „Solidarności”.

    - Był człowiekiem, który nie lubił fałszu, zakłamania - mówi o reżyserze Longin Chlebowski. - To widać chociażby w jego filmach dokumentalnych. Otrzymał za nie wiele nagród za granicą. W Polsce nie był tak doceniony. Jednocześnie był dyspozycyjny dla ludzi.

    Raz zadzwonił do niego, poprosił, by się spotkali na pubie. Chciał podzielić się swoją radością.

    - Wynajął domek i spędził trzy tygodnie z żoną, kilkunastu wnukami - wspomina. - Był bardzo szczęśliwy. Miał dużą rodzinę, pięcioro dzieci. Praca nie zawsze pozwalała, by miał dla nich czas. Ale rodzina była zawsze dla niego najważniejsza.

    Grzegorz Królikiewicz reżyserował takie głośne filmy jak „Tańczący jastrząb” za który dostał w 1977 nagrodę główną za reżyserię na festiwalu w Gdyni, „Na wylot”, „Klejnot swobodnego sumienia”, „Przypadek Pekosińskiego”. Jego ostatnim filmem były „Sąsiady”, których akcja rozgrywa się w jednej z łódzkich kamienic. Wrócił nim do wielkiego kina po dwudziestu latach przerwy. W latach 2003-2005 był dyrektorem artystycznym łódzkiego Teatru Nowego.

    Grzegorz Królikiewicz zmarł 21 września w wieku 78 lat. Zrealizował wiele filmów fabularnych, dokumentalnych, spektakli teatralnych, także w telewizji. Był dyrektorem artystycznym Teatru Nowego, jego ostatnim filmem są „Sąsiady”.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (6)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Księża

    Łodzianin (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 5

    Na zdjęciach widać że księża pasibrzuchy mają niezły ubaw chyba kasa za pogrzeb była całkiem całkiem bo jacyś tacy uśmiechnięci i zadowoleni miny nie adekwatne do sytuacji.


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    no i co z tego?? ale byl polakiem jak tuwim

    myslal mowil zyl tu (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

    i robil sztuke dotyczaca tego miejsca wiec co to za argument a ty znasz swoje korzenie moze jestes z tatarstanu albo z taboru cyganskiego


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ?

    Co? (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    A odkąd to miało to być obelgą?


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    tak zabrzmiało... w Polsce moeszkaja różni ludzie

    RiP (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    I są b wymieszani tu. Nawet potomków szwedzkich czy grancuskich tu znajdziesz,, Polska to było pole bitew szlaków handlowych itd

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    b ciekawy artykuł

    dzięki!! (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 2

    Niezwykły człowiek i celnie uchwycony rys. Osobowości, gratuluję. Żegnaj prawdziwy Artysto wywołujący szczere emocje!

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    Menadżer Roku 2018

    Menadżer Roku 2018

    Najlepsze prezenty dla kobiety na urodziny i imieniny

    Najlepsze prezenty dla kobiety na urodziny i imieniny

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej Dziennika Łódzkiego

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej Dziennika Łódzkiego

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny