Pomarańczowa Alternatywa nie chce lokalu przy Piotrkowskiej

Łukasz Kaczyński
Waldemar Fydrych nadal chce działać artystycznie w Łodzi
Waldemar Fydrych nadal chce działać artystycznie w Łodzi Jakub Pokora
Udostępnij:
Dwustumetrowy lokal przy ul. Piotrkowskiej 17 stoi pusty. W marcu, kiedy radni miejscy zdecydowali przekazać go Fundacji Pomarańczowa Alternatywa, obiecywano, że powstanie tu Centrum Happeningu, które będzie zalążkiem dla Muzeum Światowego Happeningu. Koszt najmu lokalu był preferencyjny, około 10 zł za metr kwadratowy na miesiąc.

- Wydział budynków wskazał Fundacji ostateczny dwutygodniowy termin na podpisanie umowy pismem z 28 maja 2012 roku, ale Fundacja nie zrobiła tego - mówi Marcin Masłowski, rzecznik prezydent Łodzi.

Dlaczego? Prezes Pomarańczowej Alternatywy Waldemar "Major" Fydrych nie chciał o tym z nami rozmawiać.

Jak informuje Marcin Masłowski, Fydrych doszedł do wniosku, że Fundacji nie stać na ten lokal. Zapowiedział ewentualny kontakt po wakacjach, jest zainteresowany mniejszym lokalem. Jednak gdy w marcu radni z komisji kultury zdecydowali przekazać lokal fundacji, Fydrych podkreślał, że lokal jest za mały.

O lokal starało się wtedy także Stowarzyszenie "Nasza Galeria", zrzeszające twórców niepełnosprawnych. Miało ono wówczas zgromadzone na swoją działalność 300 tys. zł. Fydrych mówił o 100 tys. zł.

- Napisaliśmy odwołanie od decyzji radnych do Rady Miejskiej i szefowej komisji kultury. Naszym zdaniem na komisji nie było kworum, bo kilku radnych wyszło - mówi Ryszard Szymanowski, dyrektor "Naszej Galerii". - Nie dostaliśmy odpowiedzi.

Marcin Masłowski tłumaczy, że w marcu zapadła tylko pozytywna opinia komisji kultury, by przekazać lokal Pomarańczowej Alternatywie.

- Potem zaczęła się procedura lokalowa. Trwała długo, bo raz Fundacja złożyła wniosek nie do tej komórki organizacyjnej co powinna, innym razem pismo z urzędu odbierała dość długo - mówi Masłowski. - Tak czas minął do maja, kiedy PA miała wyznaczony dwutygodniowy termin. Trzy, cztery tygodnie temu pan Fydrych zadzwonił do prezydent Agnieszki Nowak, by przeprosić, że nie podejmie obiecanych działań.

Pomarańczowa Alternatywa otrzymała od miasta również 16 tys. zł dotacji na cykl wystaw pod nazwą "Alternatywa na co dzień". Miała ona być zrealizowana do końca sierpnia 2012 r., ale fundacja nie podpisała umowy i pieniędzy jej nie wypłacono.

Od początku lipca o lokal przy Piotrkowskiej znów mogą starać się organizacje pozarządowe. Oferty, które wpłyną do wydziału kultury, zostaną przedstawione do zaopiniowania radnym po wakacjach.

- Jedna oferta już jest. Została złożona przez Stowarzyszenie "Nasza Galeria" - mówi Masłowski. I dodaje, że Fydrych nadal deklaruje chęć prowadzenia działań artystycznych w Łodzi.

Zapisz się do newslettera

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość
Bardzo szanuję pana Frydrycha, ale Pomarańczowa Alternatywa to przede wszystkim Wrocław i tam powinna mieć swoje muzeum. Epizodami łódzkimi kierował Skiba , który od lat związany jest z Gdańskiem. Czemu nie dano lokalu tym niepełnosprawnym łodzianom? Bo za mało sławni i ignorantka Nowak nie miałaby lansu? Kolejna wtopa wydziału kultury- ciągnie się na siłę coś obcego , a łodzianie muszą szukać roboty w innych miastach, masowo przenosząc tam swoje imprezy- niedługo będzie o tym głośno. Już nie tylko Camerimage. Nic to, grunt, że możemy cieszyć się sztuką wyższą w wykonaniu Cichopek, Farny, itp.
Przejdź na stronę główną Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie