Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Pomkniemy eskami

Marcin Darda
Bez konferencji prasowych, krzyku polityków i kolejnych tłumaczeń o przyczynach opóźnień, łódzkie drogi ekspresowe wchodzą w fazę... budowy.

Tak, wiem, że to brzmi nieprawdopodobnie, a jednak...

Wszystko wskazuje na to, że już jesienią rozpocznie się budowa zachodniej obwodnicy Pabianic, czyli fragmentu trasy ekspresowej S14. To moment historyczny, bo w Łódzkiem jak dotąd nie wybudowano nawet kawałka jezdni tej klasy. Ale w łódzkim oddziale Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad panuje w tej kwestii prozaiczna pewność: - To termin planowy - wyjaśnia Halina Szadkowska, wicedyrektor ds. przygotowania inwestycji w GDDKiA.

Na razie skorzystają Pabianice

"Generalna" chyba po prostu dmucha na zimne, bo co prawda przetarg na budowę obwodnicy rozpisano, ale przecież nikt dziś nie jest w stanie stwierdzić, czy inwestycji nie opóźni jakiś protest. Poza tym urzędnicy muszą wykupić jeszcze ponad 100 działek. W każdym razie przetarg na budowę pierwszego odcinka S14 jest faktem.

Ekspresówka wystartuje z krajowej czternastki na wysokości podpabianickiego Chechła i pomknie na północ zachodnimi krańcami Pabianic, docierając do planowanego węzła Lublinek. Tu zacznie się budowa łącznicy, która pobiegnie na wschód i między północną granicą Ksawerowa a budowanym właśnie Portem Łódź wepnie się jako estakada w ulicę Pabianicką w Łodzi. Rondo, które już tam stoi, to właśnie część węzła Pabianice.

Nowa trasa ma mieć dwie jezdnie i cztery pasy, każdy szeroki na 3,5 metra. Na razie skorzystają Pabianice, bo ominie je tranzyt ze strony Sieradza oraz tiry jadące z północy przez łódzką al. Włókniarzy. Przez Pabianice pojadą tylko te ciężarówki, które zechcą dotrzeć do Bełchatowa i dalej na południe, a przez Ksawerów - te z kierunku Sieradza na Rzgów i odwrotnie. Wykonawca ma być znany wczesną jesienią i już wtedy mogłyby się rozpocząć roboty budowlane, których finisz ma nastąpić w 2011 r.

Ile wariantów?

Załóżmy, że mamy już ów 2011 rok. Co dalej z S14, która zepnie obwodnicę Pabianic z węzłem Emilia przy autostradzie A1 i tym samym wyprowadzi tiry z Łodzi i Zgierza? Trwa wybór jednego z dwóch wariantów (podczas konsultacji społecznych mieszkańcy i instytucje publiczne zgłosili ponad trzy tysiące uwag do proponowanych przebiegów). Na razie wiemy tylko, że trasa ta nie jest priorytetem rządowych mędrców od dróg przed Euro 2012. Słowem - nie ma pośpiechu.

Przypomnijmy, że jesienią przetoczyła się fala konsultacji społecznych przez wszystkie gminy, w orbicie których leżą oba warianty S14. Korytarz wariantu "czerwonego" zaplanowano ponoć jeszcze w latach 70., wariant "niebieski" to już pomysł GDDKiA. Pierwszy od węzła Lublinek biegnie krańcami Aleksandrowa i Konstantynowa i via Zgierz wpina się w węzeł Emilia przy autostradzie A1. Drugi biegnie łukiem na wschód, wrzynając się w kuchnie i salony jednorodzinnych domków osiedla Smulsko i budzi tak gigantyczną wściekłość łodzian, że wokół inicjatywy wybicia z głowy urzędnikom i projektantom tego korytarza powstał portal społecznościowy, poświęcony S14, a nawet profil na portalu Nasza-klasa.pl.
Łódzcy radni poparli "czerwony" korytarz, ale votum separatum ogłosiła Lewica, która chce trzeciego wariantu, który miałby ominąć od zachodu nie tylko Łódź, ale i Konstantynów, Aleksandrów oraz Zgierz.

S8 staruje na wiosnę

Droga S14 w przyszłości ma być przedłużona od krajowej czternastki na południe, do trasy projektowanej S8. Ta z kolei trasa, również bez szumu i niepotrzebnego zamieszania, ma wystartować w marcu przyszłego roku, na razie między Piotrkowem Trybunalskim a Rawą Mazowiecką. Tu też mają być dwie jezdnie po siedem metrów szerokości, tyle że roboty mają polegać na dostosowaniu starej gierkówki do parametrów drogi ekspresowej, choć jest jeden wyjątek: w okolicach Emilianowa koło Lubochni drogowcy wybudują całkiem nowy, czterokilometrowy odcinek.

Fragment S8 między Rawą a Piotrkowem Tryb. nigdy nie budził sprzeciwu, za to następne odcinki, na południe od Piotrkowa - jak najbardziej. "Łódzki" wariant S8, czyli od Piotrkowa autostradą A1 w okolice Pabianic, a potem na zachód via Łask, Zduńska Wola i Sieradz do Sycowa, zabukowano jeszcze za Gierka. Tyle że urzędnik z ekipy premiera Marka Belki w 2004 r. podsunął posłom mapkę z zupełnie innym przebiegiem S8: od Piotrkowa przez Bełchatów i Wieluń. Najpierw tłumaczono, że to zwykły błąd. Dwa lata temu GDDKiA przyznała, że wariant bełchatowski jest krótszy, tańszy, a na dodatek jest fragmentem tzw. sieci TEN-T, co znaczy, że Unia może go finansować aż w 80 procentach i dlatego to ten właśnie korytarz polecono rządowi.

Na tym się jednak skończyło, bo premier Jarosław Kaczyński drogę S8 obiecał Łodzi. A potem były wybory, które na fotel ministra infrastruktury wypchnęły Cezarego Grabarczyka, najbardziej rozpoznawalnego przeciwnika bełchatowskiego wariantu S8. Grabarczyk, który jeszcze jako poseł opozycji biegał w sztafetach do Warszawy, by przekazać rządowi petycję, lansującą przebieg łódzki, jako minister postawił kropkę nad i. S8 pobiegnie zatem przez Łask, Zduńską Wolę i Sieradz.

Są jeszcze znaki zapytania, czy to na pewno dobry wybór, bo Komisja Europejska dofinansuje obecnie inwestycję w połowie, a nie w 80 procentach, a poza tym kawałek bezpłatnej ekspresówki pobiegnie przez płatną A1, co może narazić Skarb Państwa na wielomiliardowe odszkodowania na rzecz koncesjonariusza tej autostrady. Taka interpretacja zmiany przebiegu pojawiła się choćby w płatnych ogłoszeniach GDDKiA przed dwoma laty, kiedy obowiązywał jeszcze przebieg bełchatowski.

- Nie ma tego problemu, bo przygotowano analizę, jaki wpływ na Skarb Państwa będzie miało pokrywanie się na krótkim odcinku obu tras i wynika z niej, że ten wpływ jest żaden - zapewnia Marcin Barański, szef gabinetu politycznego ministra Grabarczyka. - Konsorcjum Autostrada Południe SA, które będzie obsługiwać A1, ma pełną świadomość, że biegnie przez nią również S8.
Mała Rospuda

No i jeszcze jedna kwestia: czy wariantem łódzkim będzie bliżej ze stolicy do Wrocławia? Otóż nie. Swego czasu ulubionym powiedzonkiem Marka Chrzanowskiego, prezydenta Bełchatowa, była formułka, że nawigacje i GPS-y kierowców wyjeżdżających z Wrocławia i tak najkrótszą drogę do stolicy wskażą przez Bełchatów, co znaczy, że politycy chybili, puszczając S8 przez okolice Łodzi. Przeważył jednak interes wielkiej aglomeracji łódzkiej: to łodzianie mają mieć bliżej do Wrocławia, a nie mieszkańcy stolicy.

Teraz S8 wzbudza kontrowersje już nie w skali regionu, a w skali mikro. Otóż podczas konsultacji społecznych w Łasku, Zduńskiej Woli i Sieradzu obok starego, "południowego" wariantu pokazano jeszcze dwa inne: jeden z trasą biegnącą po północnych krańcach tych miast, i pośredni, z południowym obejściem Zduńskiej Woli, z tym że trasa odcięłaby wtedy od miasta kolejową dzielnicę Karsznice.

I się zaczęło, bo północny przebieg sąsiaduje z domkami jednorodzinnymi, a w Sieradzu zajmie tereny zapisane w planach pod rekreację i usługi. Wytyczenie północnego przebiegu to "wina" kozy złotawej - ryby, która żyje w wodach Grabi i którą chroni program "Natura 2000", a tamtędy - w wariancie południowym - droga miała przebiegać. Mówiło się nawet, że dolina Grabi może stać się taką małą łódzką Rospudą. Dziś projektanci szukają kompromisu.

A Włodzimierz Pokora, rolnik i miłośnik przyrody ze Zduńskiej Woli, do redakcji "Polski Dziennika Łódzkiego" przysłał taki oto list: "Uważam, że ochronę przyrody można pogodzić z rozwojem infrastruktury drogowej, pod warunkiem współpracy między projektantem i budowniczym a chroniącymi z urzędu przyrodę. W przypadku drogi S8 o południowym przebiegu, zaplanowanym w latach 70., jest to do pogodzenia. Przecież rzeka Grabia nie jest jednolicie ciekawa pod względem przyrodniczym na całej długości. Również kozy złotawe nie pływają po Grabi jak gondole po Wenecji, a co najwyżej mają swoje siedliska w niektórych miejscach rzeki. (...) Wniosek jest następujący: nie liczba dróg i mostów ma negatywny wpływ na środowisko Grabi, a głównie czystość wody w rzece. Zaś droga S8 ma przechodzić nad Grabią w okolicy Marzenina, gdzie 500 - 600 metrów dalej jest już most, a wcześniej były dwa obok siebie, i rybom to nie przeszkadzało".
Którędy pojedziemy do Wrocławia, będzie jasne prawdopodobnie jesienią.

Tak czy siak, w którymkolwiek korytarzu S8 powstanie, dla Łodzi najważniejszy będzie fragment między węzłem Wrocław przy A1 do S14, kilka kilometrów na południe od Chechła. Wtedy dopnie się łódzki ring autostradowy na południu i zachodzie, oparty na dwóch ekspresówkach, a na północy i wschodzie na dwóch autostradach A2 i A1. Czyli kiedy? Za pięć lub sześć lat. Oczywiście tylko wtedy, jeśli inwestycji nie opóźni jakiś niespodziewany protest.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki