Pomóżmy owadom przetrwać stan klęski. Budujmy dla nich domki

Andrzej Gębarowski
Andrzej Gębarowski
Michał Oleski
Michał Oleski

Pomóżmy owadom przetrwać stan klęski. Budujmy dla nich domki

Owadów jest coraz mniej, o czym mogą zaświadczyć starsi wiekiem kierowcy. Kiedyś, jadąc na wycieczkę poza miasto, trzeba było zmagać się z plagą drobnych ciałek, roztrzaskujących się o przednią szybę samochodu. Aby je usunąć, należało co pewien czas włączać wycieraczki. Obecnie nie ma już takiej potrzeby, gdyż po wielu kilometrach jazdy na szybie pojawia się co najwyżej kilka, kilkanaście owadów. To tylko potoczna obserwacja, ale daje wyobrażenie o klęsce, jakiej jesteśmy świadkami.
Potwierdzają ją naukowcy: odłowy na wybranych, chronionych obszarach w Niemczech ujawniły spadek biomasy owadów aż o 75 procent na przestrzeni 27 lat. Nie lepiej zapewne jest w Polsce.
Świat współczesny, w ogromnej części przekształcony przez człowieka, nie sprzyja owadom. Nie sprzyjają im także współczesne budownictwo i nowoczesne ogrody. Wcześniej owady mogły sobie znaleźć mieszkanie w szczelinach i pęknięciach starych budynków, między cegłami i belkami. W dawnych ogrodach, pełnych bioróżnorodności, łatwo znajdowały schronienie w obumarłych drzewach, pustych łodygach roślin, wśród chwastów, w drewnianych ogrodzeniach, w różnych zakamarkach. Dziś trudno im się schronić w często koszonych trawnikach, wśród iglaków, na betonowej kostce.
Doszło do tego, że ogromna rzesza owadów co roku bezskutecznie szuka miejsc do wylęgu. W naszych wypielęgnowanych ogrodach coraz trudniej o takie miejsca. Dlatego warto pośpieszyć owadom z pomocą, budując dla nich specjalne domki, zwane też hotelami dla owadów. Zanim jednak przystąpimy do dzieła, musimy zadbać o pokarm dla gości. Jeśli zatem hotel, to koniecznie z restauracją w pobliżu. W naszym ogrodzie nie powinno więc zabraknąć roślin (bylin, kwiatów jednorocznych, ziół, krzewów, drzew), które kwitną w różnym czasie, dzięki czemu zapewnią owadom pokarm przez cały okres ich aktywności.

Z naturalnych materiałów

Domek dla owadów zapylających powinien być zbudowany z naturalnych materiałów. Konstrukcja takiego domku składa się z drewnianej ramy, chronionej dwuspadowym daszkiem. Rama dzieli się na sektory, wypełnione różnymi materiałami, spełniającymi oczekiwania różnych gatunków owadów.
Głównym materiałem wypełniającym sektory są zazwyczaj puste w środku łodygi. Te, które mają naturalne kolanka, wystarczy związać w pęczek złożony z kilkudziesięciu sztuk, długości ok. 15 cm - w ten sposób, aby kolanko kończyło łodygę i tworzyło naturalne zamknięcie. W przypadku gałązek gładkich i pustych na całej długości, należy je umieścić w drewnianej ramie lub skrzynce zamkniętej od tyłu. Ramę czy skrzynkę ustawiamy stabilnie w takiej pozycji, żeby łodygi były ułożone poziomo.
Poczynając od góry, pod daszkiem jest miejsce dla odwróconej do góry dnem doniczki, wypełnionej sianem, gdzie zamieszkają skorki. Niżej mogą być sektory wypełnione pustą w środku trzciną lub bambusami ułożonymi poziomo obok siebie, gdzie znajdą schronienie pszczoły samotnice (murarki, nożycówki). Wnętrza pustych łodyg będą idealne na ich gniazda.
W sektorze wypełnionym słomą będzie hotel dla złotooków, w sektorze z ciasno ułożonymi gałęziami dzikiej róży, berberysu lub jeżyny przezimują bzygi, a na wiosnę założą tam swoje gniazda błonkówki. W sektorze z suchymi liśćmi znajdą lokum biedronki, w sektorze z nawierconymi kawałkami drewna – osy, pszczoły i złotolitki.
Średnica otworów powinna zawierać się w granicach od 2 do 8 mm.
Znajdzie się też zastosowanie dla cegły dziurawki – w jej porowatych przestrzeniach chętnie zamieszkają pszczoły samotnice.
Oczywiście powyższy opis dotyczy tylko jednego z możliwych wariantów domku dla owadów. Możliwe są inne warianty, dostosowane do upodobań owadów najliczniej spotykanych w okolicy.