Powstanie łódzkie

    Powstanie łódzkie

    Dariusz Pawłowski

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Nie lubię Warszawy. A raczej nie lubię tego, co uczyniło z niej bycie stolicą naszego kraju, szczególnie po II wojnie światowej, od PRL począwszy. Tego, czym wypełniła się sama oraz przy pomocy tych, którzy do niej napłynęli. Że tak łatwo i za niewielki w sumie grosz utraciła i sprzedała swój legendarny charakter, o którym wspominają starzy ludzie i jeszcze starsze kroniki.
    Dariusz Pawłowski

    Dariusz Pawłowski ©Grzegorz Gałasiński

    Dzisiejszej Warszawy nie lubię i to mój problem. Jednak w miniony czwartek byłem warszawiakiem. I jak wnioskuję z medialnych przekazów, razem z wieloma mieszkańcami różnych części Polski, być może na co dzień również nie pałających atencją do stolicy ojczyzny (jakąż słusznością wykazują się Sikorowski i Turnau błagając, by nie przenosić im stolicy do Krakowa)...

    Dużo większy kłopot niż z Warszawą mam z Łodzią. No bo jeżeli mężczyzna potrafi nazwać to, co odczuwa, to jest to chyba kochanie. A jak to z każdą miłością jest, boli gdy obiekt uczuć się źle prowadzi, boli jeszcze bardziej, gdy inni to widzą, wyciągają pochopne wnioski i na tej podstawie dostrzegają w naszej wybrance tylko to, co złe.

    Łodzianie czasem traktują Łódź jak ci faceci od żon, z którymi są codziennie od lat i o które nie muszą się już starać. W ich mniemaniu nie muszą się też hamować z warczeniem na partnerkę o byle co, mogą chodzić przy niej bez krępacji w dresach, z łbem ogolonym zamiast umytym, bo przecież gdzież ona pójdzie...

    Gdy zabiegać nie trzeba, nie ma też potrzeby dbania o własne otoczenie, a skoro i tego nie umiemy, to od dawna nie potrafimy również wybrać na włodarzy Łodzi gospodarzy z prawdziwego zdarzenia. Nie ma impulsu, który by poderwał do zmiany postawy - pewnie odwrotnie niż w przypadku dzisiejszej Warszawy, nam przydałoby się trochę najazdu ambitnych przybyszów z różnych części kraju.

    Nie chcąc zadbać o miłość, sami nie dajemy się pokochać, poddając się frustracji, że kochają innych a nie nas. Jak tak dalej pójdzie to, by nas w kraju pokochali choć na jeden dzień, będzie potrzebne jakieś łódzkie powstanie...

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo