Pożar w Kutnie. Sprawcy podpalenia marketu w Kutnie zostali zatrzymani. Właściciel dziękuje policji

Dariusz Gabryelski
Dariusz Gabryelski
Straż otrzymała zgłoszenie o pożarze w sobotę (7 sierpnia) tuż przed godzina 23.
Straż otrzymała zgłoszenie o pożarze w sobotę (7 sierpnia) tuż przed godzina 23. KP PSP Kutno
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Właściciele popularnego marketu spożywczego przy ul. Łęczyckiej w Kutnie, który spłonął w nocy z 7 na 8 sierpnia poinformowali nas, że sprawca podpalenia został zatrzymany przez policję. Kutnowscy policja na razie tego nie potwierdza.

- Padliśmy ofiarą podpalacza, który celowo zaprószył ogień i prawdopodobnie nie zrobił tego pierwszy raz. Wiemy, że nie jest mieszkańcem Kutna. Na szczęście zastał zatrzymany przez kutnowską policję. Chcę podziękować Komendzie Powiatowej Policji w Kutnie za szybkie działanie – mówi Dominik Ozdowski, właściciel marketu, który ma ponad 400 mkw powierzchni.

Podpalono śmieci przy markecie

- Policjanci z Kutna prowadzą śledztwo pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Kutnie. Na tym etapie z uwagi na dobro śledztwa nie mogę udzielić żadnych informacji. Proszę poczekać na oficjalny komunikat w tej sprawie – mówi nam mł. asp. Justyna Cywka z Komendy Powiatowej Policji w Kutnie.

- Przy samym sklepie stał kontener ze śmieciami, w którym było dużo kartonów. Ktoś go podpalił, a ogień szybko przeniósł się na budynek. Akcja była trudna, bo nie było dobrego dojścia. Ogień mogliśmy gasić tylko z dachu – mówi st. kpt. Mariusz Jagodziński, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Kutnie.

Straż otrzymała zgłoszenie o pożarze w sobotę (7 sierpnia) tuż przed godzina 23. Na miejsce wysłano sześć zastępów. Trzy z Kutna, trzy OSP z Komadzyna, Grochowa i Wroczyn. Później do akcji dołączyli strażacy z Łęczycy z podnośnikiem hydraulicznym. Akcja gaśnicza zakończyła się około 2 w nocy. Do rana na miejscu pracował jeden zastęp.

Pożar marketu. Straty ponad trzy miliony

Właściciele bardzo popularnego w Kutnie marketu już podliczyli straty, które oszacowali na ponad trzy mln złotych.
- To są bardzo wstępne szacunki, bo wiadomo, że ceny materiałów budowlanych ostatnio mocno poszły w górę. Na pewno niczego co było w sklepie nie da się uratować. Cześć wyposażenia się spaliła, a inne rzeczy zostały zalane. Sam towar jaki był na półkach i w lodówkach był warty prawie 0,5 mln zł. Sklep, który spłonął działał pod dwiema markami naszą i Lewiatana, który ma także swoją fundację. Już mamy zapewnienie, że otrzymany od niej pomoc – mówi Dominik Ozdowski.
A co z pracownikami, którzy byli zatrudnieni przy ul. Łęczyckiej. W sumie chodzi o 15 osób. Właściciele zapewniają, że mimo pożaru pracy nikt nie straci.

- Cześć osób na razie pójdzie na urlop. Pozostali zostaną przeniesieni do innych naszych sklepów. Byliśmy ubezpieczeni i mamy nadzieję, że do świąt Bożego Narodzenia uda nam się odbudować nasz sklep – powiedział Ozdowski.

Mięsożerni mężczyźni bardziej szkodliwi

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie