Pożar w zakładzie dziewiarskim w Głownie. Dwie osoby...

    Pożar w zakładzie dziewiarskim w Głownie. Dwie osoby poszkodowane [ZDJĘCIA]

    Marcin Bereszczynski

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Pożar w zakładzie dziewiarskim w Głownie. Dwie osoby poszkodowane [ZDJĘCIA]
    1/3
    przejdź do galerii

    ©materiały straży pożarnej

    Dwie osoby zostały poszkodowane w pożarze, który wybuchł w środę nad ranem w zakładzie dziewiarskim w Głownie.
    Płomienie wybuchły w nocy z wtorku na środę. Poszkodowane osoby zostały wypisane ze szpitala wczoraj popołudniu. Zabrał je tam właściciel firmy, który przyjechał na miejsce zanim dotarła straż pożarna. Spalił się cały budynek, maszyny i auto. Straty mogą sięgać kilku milionów złotych.

    Strażacy otrzymali zgłoszenie o pożarze przy ul. Leśnej w Głownie po godz. 2. - Gdy przyjechały pierwsze zastępy, wszystko było w płomieniach.
    Pożar szybko się rozprzestrzeniał i trudno było go ugasić - mówi Tomasz Matusiak, rzecznik Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Zgierzu. - W ogniu stał cały dwukondygnacyjny budynek produkcyjny. Strażacy nie mogli wejść do środka, zanim nie opanowali ognia z zewnątrz. W akcji uczestniczyło 15 zastępów straży pożarnej zawodowej i ochotniczej, czyli łącznie 58 strażaków. Strażacy wynieśli z pogorzeliska butle gazowe do wózków widłowych. Nie wiadomo co było przyczyną pożaru. - Prowadzimy na miejscu czynności, które pozwolą ją ustalić - powiedział wczoraj popołudniu Adam Kolasa z zespołu prasowego policji w Łodzi.

    Osoby, które zostały zabrane do szpitala przez właściciela zakładu, doznały obrażeń próbując gasić ogień. Były to jedyne osoby, które w nocy przebywały na terenie firmy.

    - Na szczęście nic poważnego im się nie stało. Zostali wypisani ze szpitala - powiedział Zbigniew Kowalczyk, właściciel spalonego zakładu. Nie chciał rozmawiać o przyszłości firmy. - Proszę mi wybaczyć, ale muszę ratować swój biznes - wyjaśnił.

    Władze Głowna jeszcze nie ustaliły, w jaki sposób mogłyby pomóc firmie i osobom, które z powodu pożaru mogą stracić pracę. - Jest za wcześnie, by ocenić, jak urząd może pomóc - mówi Grzegorz Urbanik, zastępca burmistrza Głowna.


    Skrót najważniejszych wydarzeń tygodnia 28 marca-3 kwietnia

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (4)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Pożar

    Lukasz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3

    Skoro była to dziewiarnia można przypuszczać że było tam składowane dużo paliwa (czyt. materiału palnego), co wskazują też zdjęcia. Pytanie w jakim momencie rozwoju pożaru na miejsce przybyły...rozwiń całość

    Skoro była to dziewiarnia można przypuszczać że było tam składowane dużo paliwa (czyt. materiału palnego), co wskazują też zdjęcia. Pytanie w jakim momencie rozwoju pożaru na miejsce przybyły pierwsze zastępy. Jeżeli w takiej fazie jaka widoczna jest na foto, to nie pozostało nic innego jak obrona sąsiednich obiektów i działania zewnętrzne. Dochodzenie przyczyn pożaru prowadzi policja a nie straż pożarna. Pozdrawiam zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    czy burmistrz Janeczek z PO już wizytował zgliszcza?

    Jan (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 8 / 3

    A może to wiceburmistrz realizuje obietnicę że załatwi wszystkich którzy podpiszą się pod referendum


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ten burmistrz z zastępcą to nic nie załatwią

    rychu (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 3

    to dwa cwane obiboki . Więc sie nie bój. Doją kasę i co im źle???

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    i znow zwarcie co eksperci strazy?

    obserw (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    Takie podpalenia to nie zwarcie tylko mozna się domyslac. Tak jak przy restauracjach i oodibnych....

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo