Prof. Kik: Komorowski mądrze oddaje pole. On może spokojnie czekać, aż wyhasają się inni kandydaci

Anita CzuprynZaktualizowano 
Prof. Kazimierz Kik
Prof. Kazimierz Kik FOT. ANDRZEJ WIKTOR / POLSKAPRESSE
- Jarosław Kaczyński działa w interesie swojej partii, Bronisław Komorowski spokojnie czeka, a Leszek Miller gra Kaliszem na siebie - mówi prof. Kazimierz Kik w rozmowie z Anitą Czupryn.

Ledwo skończyły się wybory samorządowe, a tu głośno już o kandydatach na prezydenta RP. Nie za wcześnie?
Nie. Wybory są już w maju. Co oznacza, że od stycznia musi ruszyć proces nagłaśniania, lansowania kandydatów. Prawdę mówiąc, to już jest późno.

Pierwsze do lansowania swojego kandydata zabrało się Prawo i Sprawiedliwość.
Bo w ataku są najlepsi. W ataku na ogół pierwsi są ci, którzy są głównymi aspirantami. PiS jest główną opozycją, Platforma się broni, a broniący zawsze rusza do obrony po ataku. Pozostali, rzecz jasna, mają zupełnie inne cele. Zresztą w tych wyborach prezydenckich sytuacja jest kuriozalna.

Dlaczego?
Tak się w Polsce przyjęło, niezależnie od tego, jaką rangę ma u nas urząd prezydenta, że prezydent, jeśli nie będzie popełniał błędów, będzie dwie kadencje. W związku z tym niezwykle trudno jest przeskoczyć urzędującego prezydenta.

Jarosław Kaczyński takich obaw nie ma, mówiąc, że kandydat PiS Andrzej Duda jest uosobieniem nadziei na zmianę w Polsce.
Specyfiką Polską jest od pewnego czasu to, że to nie przywódcy polityczni startują na prezydenta. Mieliśmy Wałęsę lidera Solidarności i prezydenta, potem był Kwaśniewski - również lider. Od 2005 r., jak wygrał Lech Kaczyński, mamy całkowitą zmianę: nie lider opozycji, nie przywódca partii, a jego wskazaniec. Ta zmiana pojawiła się w konsekwencji klęski Donalda Tuska...

...który wtedy zdeprecjonował urząd prezydenta, mówiąc o żyrandolu.
Tę zmianę mamy właśnie od momentu, kiedy okazało się, że lider ugrupowania politycznego przegrywa z osobą wskazaną przez lidera innego ugrupowania - czyli Jarosława Kaczyńskiego, który był liderem, podczas gdy Lech Kaczyński był jego głównym towarem eksportowym. Liderzy nie chcą ryzykować. Deprecjonują urząd prezydenta, mówiąc, że to kandelabr, i widzimy, że ta tradycja jest kontynuowana - przywódcy poszczególnych ugrupowań nie kandydują, nie chcąc doprowadzić do utracenia wiatru w żagle w wyborach, które są dla nich o wiele ważniejsze - czyli parlamentarnych, które następują po wyborach prezydenckich. To utworzyło nową logikę wyborów: prezydenckie stały się punktem wyjścia do wyborów parlamentarnych, instrumentalnie wykorzystane.

I Duda w PiS też jest takim instrumentem?
Nigdy nie chwalę PiS, ale jedynym liderem dzisiaj, który postępuje zgodnie z interesem swojej partii, jest prezes Kaczyński. Doskonale wie, iż nie wygra. Racjonalnie wie, że władza jest w urzędzie premiera i on chce być premierem. Wie, że prezydentem nie będzie. No, ale żeby mógł być premierem, ma wygrać PiS. Wysuwa więc Dudę, który nie wygra, ale ma inne zadanie - uzyskać wynik Sasina w wyborach prezydenckich w Warszawie. Czyli zająć drugie miejsce, jeśli oczywiście będzie druga tura. Moim zdaniem jej nie będzie, jeśli się nic nie zmieni. Duda ma więc stworzyć dobry wiatr polityczny dla PiS w wyborach parlamentarnych. Na tym polega mądrość Kaczyńskiego, że wybrał kandydata partyjnego, młodego, którego po dobrym wyniku będzie można traktować jako sukcesora.

Bronisław Komorowski wciąż jeszcze nie deklaruje, że będzie brał udział w wyborach prezydenckich, choć to przecież jest oczywiste.
To druga osoba po Jarosławie Kaczyńskim, która działa mądrze. Pośpiech jest cechą niedojrzałości. Prezydent Bronisław Komorowski ma tak duże poparcie społeczne, że byłoby niezrozumiałe, gdyby ścigał się na terminy. On urzęduje i spokojnie może czekać, aż się wyhasają kandydaci. Jest rzeczą oczywistą, że Komorowski będzie kandydował, ale ta jego powściągliwość, ta gra na zwłokę, to oddanie pola przeciwnikowi - a nuż popełni błąd - jest bardzo mądrym działaniem. Komorowski nic nie traci, ale zyskuje, działa psychologicznie, czekając, aż naród sam zacznie wołać: "Panie Komo-rowski, zgódź się Pan".
Jest w Polsce ktoś, kto mógłby Bronisławowi Komorowskiemu w wyborach prezydenckich zagrozić?
Jest wiele osób o wiele bardziej przygotowanych do pełnienia funkcji prezydenta RP, tyle tylko, że są na marginesach polityki. Polskie partie polityczne kierują się niedobrymi mechanizmami, np. negatywnym mechanizmem doboru kadr. Mamy partie wodzowskie, które dobierają sobie wykonawców, a eliminują partnerów. Jakość została zamieniona w BMW.

Bierny, mierny, ale wierny?
No, tak. W PiS, kiedy jeszcze nie podjęto decyzji o kandydacie, rozważano też kandydaturę prof. Andrzeja Nowaka z UJ, który inteligencją, wiedzą, charyzmą, osobowością, choć nie podzielam jego poglądów na Rosję, jest osobą (i takie osoby są w kręgu każdej partii), której żaden z liderów nie zaryzykuje, bo w przyszłości mogłaby zagrozić pozycji lidera.

PSL poprze Komorowskiego, Palikot startuje, a to, co się dzieje w SLD, to trudno zrozumieć.
Piechociński nie ma dobrego wyjścia. Złym jest rezygnacja z kandydowania, bo każda taka kampania to możliwość przećwiczenia sprawności organizacyjnej partii i rozpropagowania programu partii. Palikot istnieje w Sejmie wyłącznie ze względu na złudzenia roku 2011 i one zostaną mu rozwiane w tych wyborach. Palikot dzisiaj to pojęcie pejoratywne, w jego miejsce będzie wchodził i być może dostanie lepszy wynik - Janusz Korwin-Mikke. W SLD wodzem jest Leszek Miller. Jego głównym zagrożeniem są młodzi, którzy się wokół niego gromadzą. Nie działa więc w interesie partii, ale swoim - woli wysunąć popularnego Kalisza, licząc, że uzyska on te kilkanaście procent, ale aby nawet ten sukces nie zagroził pozycji Millera. Kalisz jednak nowej wiosny w SLD nie stworzy. Millerowi zresztą nie chodzi o pozycję SLD, ale własną. Kalisz, mówiąc o tym, że chce być kandydatem całej lewicy - bredzi. Cała lewica Kalisza odrzuca. Gdyby było inaczej, to jego Dom Wszystkich Polska byłby kipiał od ludzi Kalisza, a to jest towarzystwo, które można zamknąć w jednym pokoju. On maluje rzeczywistość, której nie ma, a Miller liczy po cichu, że Kalisz jemu zagwarantuje to, że to on nadal będzie liderem, bo on to wymyślił i może wreszcie zostanie wicepremierem.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Materiał oryginalny: Prof. Kik: Komorowski mądrze oddaje pole. On może spokojnie czekać, aż wyhasają się inni kandydaci - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

"Bronisław Komorowski wciąż jeszcze nie deklaruje, że będzie brał udział w wyborach prezydenckich, choć to przecież jest oczywiste".

Już kilka lat temu, niejaka "Puszka" Paradowska pisała na łamach PtT iż "Komorowski ma drugą kadencje w kieszeni". Skąd to wiedziała ?
Po ostatnich "demokratycznych" sfałszowanych wyborach, można z całą pewnością stwierdzić, że Komorowski wygra.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3