Prof. Krzysztof Bielecki: Wolałem jednak tę dawną Łódź

Anna Gronczewska
Anna Gronczewska
Jarosław Kosmatka
Z prof. Krzysztofem Bieleckim, znanym polskim chirurgiem, rozmawia Anna Gronczewska

Pan profesor jest warszawiakiem, ale lubi podkreślać swoje związki z Łodzią...
Jestem warszawiakiem od urodzenia, ale drugim miastem bliskim mojemu sercu jest właśnie Łódź. Tu mieszkała moja ciocia, siostra mojej ukochanej mamy. Ciocia Urszula wyjechała do Łodzi, gdzie poznała swego męża Zenona. Wzięli ślub, który zaowocował dwoma synami. Jednego trzymałem do chrztu, gdy miałem 14 lat. Oczywiście chrzest miał miejsce w Łodzi. Pamiętam, że wnosiłem go do taksówki i uderzył się głową w drzwi. Bardzo to przeżywałem. Moja ciocia mieszkała na ulicy Zamenhofa 14. Ta ulica dochodzi do Piotrkowskiej. Ciocia mieszkała w jedno czy dwupiętrowej, czynszowej kamienicy. Wszyscy lokatorzy mieli w podwórku komórki. Samo mieszkanie cioci i wujka było skromne. Dwa pokoje i ta komórka w podwórku...

Często odwiedzał Pan ciocię?
Tak i bardzo lubiłem do niej przyjeżdżać. Pierwszy raz pojechałem do niej, gdy miałem 11 czy 12 lat. Był to 1949 czy 1950 rok. Do Łodzi pojechałem autobusem. Podróż trwała trzy godziny! Była to jednak bardzo fajna podróż. A do cioci w Łodzi jeździłem bardzo chętnie też z innego powodu. Ciocia zwracała mi za podróż. Tak więc miałem jeszcze kieszonkowe.

Czym zajmował się wujek?
Wujek Zenon Kaszuba był szewcem. Taki uczciwym, normalnym szewcem. Dziś trudno takich znaleźć. Miał budkę, w której prowadził warsztat szewski. Znajdowała się niemal naprzeciwko kamienicy, w której mieszkał.

Stoi jeszcze kamienica cioci, warsztat wujka?
Niestety nie. Niedawno tam byłem i zobaczyłem, że tego już nie ma. I zrobiło mi się bardzo przykro. Znika bowiem ta stara, klimatyczna Łódź... Rozumiem, że idzie nowe, ale nie powinniśmy zapominać o przeszłości.

Gdy jako chłopiec przyjeżdżał Pan do Łodzi, to jakie wrażenie na panu robiła?
Bardzo mi się podobała. Z czasem już nie jeździłem do cioci autobusem, a pociągiem. Wysiadałem z niego na Dworcu Łódź Fabryczna. Do cioci jechałem tramwajem. Patrzyłem na miasto oczami chłopca, który przyjeżdżał tu z odbudowującej się Warszawy. W Łodzi było zoo, do którego chodziłem na spacery. Miałem tu też dziewczynę, w której się bardzo kochałem. Zapamiętałem, że było to miłe miasto. I robotnicze. Co też mi się podobało. Ja pochodzę z robotniczej rodziny. Mój tata był tokarzem. Wcale się nie wstydzę tego, że mam pochodzenie robotnicze. To dla mnie zaszczyt. W Łodzi czuło się ten robotniczy klimat. Lubiłem chodzić do warsztatu wujka. Przesiadywałem z nim wiele godzin. On uczył mnie przybijać zelówki. Używało się do tego drewnianych szpilek... Bardzo mi się podobała ta robota. Teraz już niestety nie zeluje się butów... Lubiłem się też przespacerować ulicą Piotrkowską. Kwitnął tam handel, było na niej mnóstwo sklepów, jeździły nią jeszcze tramwaje.

Ciocia już pewno nie żyje...
Umarł także wujek. Prowadził niehigieniczny tryb życia. Siedział cały czas w pracy, palił jeszcze papierosy. Był otyły i zmarł na zawał. Potem umarła ciocia. Żyje jeszcze jeden z ich dwóch synów. Niestety, starszy zmarł na zawał. Żyje za to mój chrześniak Marek, z którym utrzymuję kontakt.

A teraz często Pan profesor przyjeżdża do Łodzi?
Teraz to przyjeżdżam tu głównie zawodowo. W latach 90. byłem krajowym konsultantem w dziedzinie chirurgii. Bywałem więc tu często. Takim wojewódzkim konsultantem był profesor Adam Dziki. Od czasu do czasu jeżdżę do Łodzi na różne spotkania, zjazdy, konferencje chirurgów.

I jakie wrażenie sprawia Łódź?
Dziś wygląda mi trochę obco. Nie zachłystuję się nowoczesnością. Nie lubię gdy jest za dużo szkła, aluminium. Przemawia do mnie prostota. Byłem w Manufakturze, jest ładna. Tylko jest tam dla mnie za dużo ludzi. Lubię spokojniejsze miejsca. Wolę tę dawniejszą Łódź...

Czego by Pan życzył Łodzi i łodzianom?
By mieszkańcy pamiętali o przeszłości swego miasta, kultywowali dawne tradycje. I nie zapominali o trzech bardzo ważnych słowach: dziękuje, przepraszam i kocham!

Rozmawiała Anna Gronczewska

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie