Prof. Markowski: Decyzje o rozpoczęciu powstań - styczniowego i warszawskiego - były zbrodnią

Agaton Koziński
Prof. Radosław Markowski
Prof. Radosław Markowski Bartek Syta/Polskapresse
- W Polsce urządza się gigantyczne awantury o słowa Jerzego Owsiaka delikatnie dotykające tematu eutanazji. Jednocześnie ten sam obóz - nacjonalistów mieniących się patriotami - nie ma żadnych wątpliwości przed gloryfikowaniem osób odpowiedzialnych za zbrodnie przyczyniania się do śmierci setek tysięcy osób - mówi politolog prof. Radosław Markowski w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

Będziemy mieli podwójne obchody 150. rocznicy powstania styczniowego - jedne zorganizuje prezydent, a drugie PiS. Kolejny raz dochodzi do takiego rozdzielenia uroczystości, wcześniej widać to było przy 11 Listopada. Czy ten stan rzeczy będzie się utrzymywał?
Co do zasady, narodowe święta powinny jednoczyć. Ale z drugiej strony, są takie wydarzenia czy symbole historyczne, które mają różne znaczenie dla ludzi. Wtedy należy zadać pytanie, czy w ogóle takie wydarzenia należy upamiętniać. Tak jest z powstaniem styczniowym czy powstaniem warszawskim. Dla części społeczeństwa decyzje o ich rozpoczęciu były zbrodnią, która powinna być ukarana, a dla innej - powód do dumy.

Powiedział Pan "zbrodnia" w kontekście dwóch ważnych powstań. Mocne słowo.Odnosi się ono do przywódców, a nie uczestników, i jest zasadne. Przecież oni zdecydowali o tym, by nieuzbrojeni Polacy uderzyli na świetnie przygotowane oddziały rosyjskie w 1863 r. i niemieckie w 1944 r. Zginęły setki tysięcy osób. W Polsce urządza się gigantyczne awantury o słowa Jerzego Owsiaka delikatnie dotykające tematu eutanazji. Jednocześnie ten sam obóz - nacjonalistów mieniących się patriotami - tak gwałtownie protestujący przeciwko propozycji rozmowy o elementarnych ludzkich prawach, nie ma żadnych wątpliwości przed gloryfikowaniem osób odpowiedzialnych za zbrodnie przyczyniania się do śmierci setek tysięcy osób. Dla mnie to dalece niestosowne.

Szybko przeskoczyliśmy do kwestii eutanazji, ale wrócę do powstań.
Te sprawy się łączą. To ci sami ludzie z jednej strony pouczają innych, dlaczego nie wolno stosować eutanazji lub dokonywać aborcji nawet w sytuacji, gdy ciąża jest wynikiem gwałtu. Innymi słowy, to środowisko oczekuje ochrony życia nawet wbrew rozsądkowi. Z drugiej strony, budują legendę wydarzeń, w których zginęły tysiące Polaków, w dodatku zginęły niepotrzebnie. To niedopuszczalny brak konsekwencji, by nie powiedzieć dobitniej.

Nie da się udowodnić związku między powstaniem styczniowym a odzyskaniem niepodległości w 1918 r. Czesi nie sięgnęli po broń od 1620 r., a przecież też odzyskali własny kraj

Wrócę do powstań. Czy według Pana bez nich Polska byłaby dziś takim samym krajem?
Osiągnęlibyśmy obecny poziom życia szybciej, niż nam się to udało. O ile możemy dyskutować, jaki wpływ powstanie warszawskie miało na obalenie władz komunistycznych w 1989 r., to już nie da się udowodnić związku między powstaniem styczniowym a odzyskaniem niepodległości w 1918 r. Wszystkie działania, które doprowadziły do przywrócenia Polski na mapie Europy, były pochodną sytuacji światowej - wystarczyło, że trochę się wtedy zmobilizowaliśmy i udało się nam wykorzystać historyczną szansę. Ale nie tylko my wtedy z niej skorzystaliśmy. Także inni - Czesi, Słowacy, kraje, które powstały z rozpadu Austro-Węgier.

Da się porównać ich sytuację z Polską podzieloną między trzech zaborców? Nie tylko Austro-Węgry, ale też Rosję i Prusy.
Chodzi mi o sposób działania. Przecież Czesi nie walczyli od 1620 r., kiedy miała miejsce bitwa na Białej Górze. Mimo to udało im się uzyskać niepodległość bez przelewu krwi. Polacy natomiast za każdym razem zrywali się z bronią w ręku. A w tych zrywach ginął kwiat młodzieży i inteligencji, najbardziej wartościowi przedstawiciele społeczeństwa. W czasie II wojny światowej czy w okresie PRL-u masy chłopstwa nie wykazywały się szczególną aktywnością, tylko inteligencja. To oni rozwijają kulturowo i gospodarczo kraj, dbają o jego interesy i wartości, pozwalają zachować ciągłość państwową. Gdyby nie powstanie warszawskie, gdyby nie walka na dwa fronty w czasie ostatniej wojny, udałoby się ocalić życie kilkuset tysiącom jej przedstawicieli. Ci ludzie bardzo by się przydali w latach 1945-1989. Dlatego właśnie uważam, że bez powstań Polska szybciej by poprawiła standard państwa. Być może nawet PRL mądrzej by wyglądał, gdyby oni żyli; za komunizmu w Czechach i na Słowacji budowano dobrej jakości drogi, konstruowano z sensem, a to dlatego, że pomimo bardziej stalinowskiego reżimu, jaki tam panował, inżynierowie i przedstawiciele innych zawodów mieli niejako wdrukowaną powinność jakościowego, należytego wykonywania swej pracy. W Polsce to głównie masy dość zacofanego chłopstwa "budowały" i "administrowały"...
Podkreśla Pan, że inteligencja podtrzymuje tradycję. Rocznik Kolumbów, który walczył w powstaniu warszawskim, był wychowany na micie powstania styczniowego, które było mocno gloryfikowane w czasie II RP. Czy mogli się oni więc zachować inaczej? Przecież powstania są wpisane do polskiego DNA.
Wolałbym, żeby Krzysztof Baczyński nie zginął w powstaniu, tylko pisał wiersze przez następne 50 lat. Dziś nie możemy rozkoszować się jego poezją, zamiast tego wysłuchujemy łzawych opowieści, jak to żegnał się z matką, obiecując jej, że za sześć dni wróci. Oczywiście, nie wrócił. Podobny los spotkał tysiące młodych ludzi. A to oni byliby prawdziwym zasobem kraju. Nie ziemia czy fabryki, lecz właśnie takie osoby i to, co mieli w głowach. Dlatego nie należało doprowadzać do sytuacji, w której zginęło 6,5 mln Polaków. To było bezmyślne, tym bardziej że w tych wojnach czy powstaniach nie mieliśmy żadnych szans.

Bezmyślne? Skąd wiadomo, że Baczyński byłby Baczyńskim, gdyby pisał przez kolejne 50 lat? Może byłby on zwykłym grafomanem, jakich dziś tysiące publikuje swoje wiersze w internecie - a o jego niezwykłości stanowiła atmosfera, w której wyrósł i która w konsekwencji doprowadziła go do śmierci. Można rozdzielać człowieka od środowiska, w jakim wyrósł?
Powód, dla którego w Czechach czy w innych krajach dużo rozważniej decydują się na chwytanie za oręż, polega nie tylko na tym, że mieszkańcy tego kraju są mniej szaleni, odważni czy porywczy, lecz na tym, że tamtejsi przywódcy polityczni zachowują się bardziej roztropnie. Przywództwo polityczne to odpowiedzialność: kierując się odpowiedzialnością, liderzy muszą wiedzieć, kiedy mobilizować, a kiedy demobilizować, gdy szanse na sukces są znikome.

Przywódcy muszą też umieć podejmować ryzyko.
Ale nasi przywódcy w większej części naszej historii to nieodpowiedzialni awanturnicy. Wszędzie indziej, gdy na jednej szali leżą takie kwestie jak honor, a na drugiej życie kilku milionów osób, to nikt nie ma wątpliwości, co jest ważniejsze. Tylko minister Józef Beck uważał, że honor jest istotniejszy. Zamiast próbować zawierać realistyczne układy z sąsiadami, które w latach 30. były możliwe, napinał muskuły dumny z naszych konnych brygad gotowych do siekania czołgów, a w konsekwencji doprowadzono do narodowej tragedii. I jeszcze ten "strategiczny majstersztyk" - najazd ramię w ramię z Hitlerem na kilka wiosek na Zaolziu. Nie twierdzę, że mieliśmy do wyboru dobrą opcję, mogliśmy jedynie wybrać mniejsze zło. Ale tego nie zrobiliśmy - i zginęło 6,5 mln osób, najwięcej - względem ludności kraju - spośród wszystkich państw biorących udział w II wojnie światowej. To było polityczne szaleństwo, za które w każdym demokratycznym kraju przywództwo wojskowe poszłoby pod sąd i nie mam wątpliwości, jaki byłby wyrok. Paradoksalnie przywódców II RP, a zwłaszcza powstania warszawskiego, "ochronił" fakt, że po 1945 do władzy doszli jeszcze gorsi. Pamiętam, że sam przez cały okres komuny nigdy złego słowa o tym wydarzeniu nie powiedziałem, bo nie wypadało. A dziś powinniśmy. Na pewno nie odpowiadają za nią zwykli ludzie, którzy zostali w całą sytuację wplątani przez historię.
Przywódcy polityczni nie działają w próżni. W 1863 r. Polacy aż gotowali się, by dać odpór terrorowi ze strony Rosjan. Podobnie warszawiacy w 1944 r., w mieście aż wrzało. Czy można było ich powstrzymać?
Na tym polega przywództwo. Także dzisiaj. Liderami nie są osoby, które tylko czytają sondaże opinii publicznej i na ich podstawie podejmują decyzje. Przywódca polityczny musi wybierać rozwiązania, które są skuteczne długofalowo i względem istotnych wartości. Gdyby była szansa na to, że podczas powstania warszawskiego do stolicy przyleci rząd z Londynu i ustanowi w kraju jakąś formę demokratycznej władzy, to warto byłoby rozpocząć ten zryw. Też byłyby ofiary, ale byłoby dla nich przynajmniej uzasadnienie.

Nie da się powiedzieć, że powstania styczniowe czy warszawskie były kompletnie rozpoczęte w oderwaniu od rzeczywistości. W 1863 r. Rosjanie byli osłabieni wojną z Turcją, a w 1944 r. Niemcy zaczęli wyraźnie przegrywać wojnę. Powstańcy mieli podstawy do tego, żeby snuć plany o zwycięstwie.
Nie podzielam pana opinii. Jest wiele tez tłumaczących przyczyny wybuchu obu powstań, ale nie ma sensu dyskutować o hipotezach. Mówmy o faktach - a fakty są takie, że oba powstania zakończyły się porażkami i wielkimi stratami - wiele zapału oraz kompletna nieodpowiedzialność przywódców. I te zrywy miały negatywne konsekwencje. Efektem powstania styczniowego było zatrzymanie reform, cofnięcie autonomii Królestwa Polskiego, wywłaszczenie szlachty. To wszystko pogłębiło zależność Polski od Rosji.

Pod tym względem powstanie styczniowe było błędem. Ale stało się ono mitem w czasach II RP - a ten mit zaowocował powstaniem warszawskim, a później zrywami w latach 1956, 1970, 1980. A później przyszedł rok 1989 r., kiedy Polska obaliła komunizm. Czechy, Słowacja czy Węgry skorzystały na przemianach, do których doszło u nas. Pytanie, czy w Polsce doszłoby do tego przełomu bez tej tradycji walki o kraj.
Nie zgadzam się z takim wywodem. Owszem, Polacy w czasach komunizmu byli postrzegani przez Moskwę jako enfant terrible całego bloku. To niepokoiło Rosjan, ale nie bali się nas. W latach 80. oni dużo więcej uwagi poświęcali węgierskiej reformie ekonomicznej. Na Węgrzech już w 1987-1988 r. snuto plany zmian systemowych, to Węgrzy pierwsi powiedzieli, że muszą wprowadzić wielopartyjność. Ówcześni węgierscy reformatorzy bardzo sprytnie proponowane zmiany, owijali je w marksistowską nowomowę, że oto "stosunki produkcji przestały odpowiadać nadbudowie", że udało im się stworzyć w miarę wydajny jak na ówczesne czasy system gospodarczy, ale mają problemy z nadbudową ideologiczną. Gorbaczow merytorycznie wsłuchiwał się w takie idee. Jestem przekonany, że w ciągu kilku lat te zmiany doprowadziłyby do całkowitego rozmontowania komunizmu na Węgrzech. I uważam, że ten model byłby lepszym rozwiązaniem niż wszelkiego rodzaju wielkie zrywy.
Ale polski zryw z 1989 r. zakończył się bez rozlewu krwi.
Właśnie o tym mówię! To datę 4 czerwca powinno się fetować, a nie rocznice krwawych przegranych powstań. Chciałbym, żebyśmy upamiętniali postać Andrzeja Frycza-Modrzewskiego, wielkiego myśliciela i filozofa - tymczasem mało kto w Polsce wie, kim on naprawdę był. Ja jestem gotów nawet przywrócić chwałę koncepcji liberum veto. Ono dopiero pod koniec swego obowiązywania wypaczyło swój sens, natomiast wcześniej świetnie służyło jako narzędzie dające ochronę mniejszościom, sprawdzało się w tej roli przez ponad wiek. Dziś to jest jednak całkowicie nieobecne w naszej narracji narodowej.

Przed chwilą postawił Pan za wzór model węgierski, który wyraźnie ewoluował w kierunku demokracji. Ale wcześniej zaznaczył Pan, by nie bawić się w hipotezy, tylko mówić o faktach. Fakty są następujące: to Polacy obalili komunizm, a nie Węgrzy. A Polacy byli w stanie tego dokonać, bowiem potrafili się zbuntować, postawić silniejszemu rywalowi.
Ale ja nie twierdzę, że to Węgrzy obalili komunizm. Podkreślam tylko, że oni podchodzili do tego od innej strony niż Polacy, zaczęli od gospodarki. I w Budapeszcie bardzo się obawiano, że Polacy znów sięgną po broń i w ten sposób pozbawią ich szans na wprowadzenie zmian.

Na koniec zapytam o aspekt współczesny. Jak ważnym aspektem dzisiejszej narodowej dumy Polaków są dawne narodowe zrywy, powstania? Jak głęboko one tkwią w polskim DNA? Mogły się przełożyć na współczesne sukcesy Polski?
Nie ma czegoś takiego jak polskie DNA. Polacy mieszkający w Małopolsce są kompletnie inni niż ci z Pomorza, a Ślązaków wszystko różni od tych znad Bugu. Nie widzę też związków między polską porywczością, która pchała nas do powstań, a dzisiejszymi niewątpliwymi sukcesami gospodarczymi kraju. Uważam, że zanotowalibyśmy jeszcze większy sukces, gdyby ta najlepiej wykształcona warstwa narodu nie zginęła w wojnie i powstaniu warszawskim. Ale sukces odnieśliśmy niebywały i jestem z niego bardzo dumny. Choć boję się, że doszliśmy już do granic tego modelu rozwoju. W pierwszych dwóch dekadach mieliśmy - więcej niż sąsiedzi - do wykorzystania tzw. rezerwy proste, ze względu na nasze zapóźnienie. To już wykorzystaliśmy. To pozwoliło nam na dogonienie w rozwoju Węgrów - dziś nasz PKB per capita jest niemal taki sam jak u nich. Ale osiągnęliśmy to w sposób niezwykle indywidualistyczny. Dziś konieczna jest umiejętność współpracy w makroskali, rozumienie dobra publicznego etc. Tymczasem tego nie umiemy. Nie potrafimy kooperować nawet w najprostszych sprawach - widać to choćby na przykładzie ruchu drogowego. Otwiera się przed nami nowy problem - jak stworzyć nowoczesne, wspólnotowe metody dalszego poprawiania naszego losu. Bo indywidualnie już się nie da.

prof. Radosław Markowski, politolog i socjolog związany z Instytutem Studiów Politycznych PAN, dyrektor Centrum Studiów nad Demokracją SWPS

Wideo

Komentarze 108

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Peter Bezia

Nie mnie implikowanie Państwu treści subiektywnych i ocena moralna walki o WOLNOŚĆ.
Proszę wpisać w Facebook lub Google prof. WITOLD KIEŻUN. Po wysłuchaniu, przeczytaniu, otworzycie Szanowni Państwo oczy jak nigdy dotąd.

G
Gość

Pan Markowski bredzi użalając się nad rzekomo zbrodniczą decyzją o rozpoczęciu Powstania. Całkowicie przy tym mija się z faktami.
Czy Powstanie musiało wybuchnąć?
Moja odpowiedź brzmi twierdząco. W odróżnieniu od Powstania Listopadowego, którego bezpośrednia przyczyną było pominiecie w awansach grupy podchorążych (pomijam tu kwestie masonerii i powstrzymania armii carskiej przed interwencją we Francji jako zbyt złożone) przyczyny Powstania Styczniowego były złożone i głęboko osadzone w społeczeństwie. Katalizatorem okazała się jednak jedna osoba, której na początek należy przyjrzeć się nieco bliżej.

Margrabia Aleksander Wielopolski
Był niewątpliwie gorącym patriotą. W czasie Powstania Listopadowego udał się z misją dyplomatyczną do Londynu, o którego przychylność dla Polski zabiegał, zresztą bezskutecznie. Jako dyrektor Komisji Wyznań i Oświecenia Publicznego zastępował podległych sobie rosyjskich urzędników Polakami, tworzył szkoły i otworzył Uniwersytet. Atakowany przez warszawskich Moskali wyjechał do Pitra, by tam tłumaczyć carowi, że wrzący garniec warszawski można uspokoić jedynie dalekimi ustępstwami na rzecz Polaków. Musiał mieć wielki dar perswazji, a może i urok osobisty, skoro urzędnicy nad Newą wysłuchali go i powrócił do Warszawy jako naczelnik rządu Kongresówki. Skąd zatem jego służalczość wobec Rosji? skąd decyzja o strzelaniu do zgromadzeń okupiona setka zabitych w 1861?
Jeśli przyjmiemy, że na decyzje jednostek wpływają doświadczenia i traumy przeszłości, to dla Wielopolskiego taką traumą musiała być Rabacja, którą widział w Galicji. Przyniosła mu głęboką nieufność w stosunku do tłumu, a jednocześnie wrogość wobec Austrii i Prus. Za gwaranta istnienia swojej klasy społecznej uznał cara i Rosję. Dał temu wyraz nie tylko w swoich tekstach, ale i w udziale w haniebnym praskim kongresie Pansłowiańskim zorganizowanym pod dyktando Ochrany. (Ciekawe, czy rozmawiał wtedy z Bakuninem? szczerze wątpię).
Zadrami w duszy Wielopolskiego nie specjalnie przejęli się czerwoni zamachowcy dwukrotnie próbujący go zgładzić. Tym czynem utwierdzili go w klasowym widzeniu świata. Przez te okulary nie mógł Wielopolski zobaczyć nowego elementu, który właśnie tworzył się za oknami jego pałacu... a był nim Naród Polski. Wybierając lojalność wobec cara (nieważne, czy z pobudek patriotycznych sprowadzających się do wiary w lepszą drogę za jaką uważał spokój) i odrzucając mediację Białych to właściwie Wielopolski rozpoczął Powstanie decyzja o brance z 17. stycznia. Konspiratorzy zrobili tylko to co w tej sytuacji musieli. Rzad Narodowy ogłosił, to co było w tym momencie już faktem. Młodzi ludzie szli do lasu tylko i wyłącznie dzięki decyzji margrabiego.
Naród Polski
Rewolucja przemysłowa przyniosła obok dość oczywistych zmian materialnych niezwykłą przemianę w Europie. Istniejące dotychczas podziały plemienne i językowe zastąpiła nowa wspólnota jaką jest naród. Wpłynęły na to prasa i coraz bardziej dostępna książka. Sienkiewicz pisujący swoje powieści do gazet. Nie dotyczy to tylko ziem polskich. Wojna prusko-francuska 1870 roku dotyczyła Alzacji i Lotaryngii, których ludność posługiwała się językiem niemieckim, ale czuła się Francuzami. Wańkowicz w "Na tropach smętka" opisuje Mazurów mówiących po polsku, którym wmówiono, że są Niemcami i oni rzeczywiście Niemcami się poczuli. W I Rzeczpospolitej do rangi narodu mogła pretendować co najwyżej szlachta i duchowieństwo, kilkanaście procent populacji. Kościuszko zwracał się do chłopów używając argumentów ekonomicznych, a nie patriotycznych. Rabacja, która tak bolesnie utkwiła w pamięci Wielopolskiego była ostatnim momentem, kiedy Polaków można było wygrywać przeciwko sobie (później robiono to przy pomocy Ukraińców i Litwinów). Powstanie wybuchło w trakcie transformacji. Z jednej strony mamy chłopa obdzierającego powstańca z butów w "Rozdziobia nas kruki i wrony", z drugiej strony jednak w wielu galicyjskich miasteczkach znajdziemy na cmentarzach mogiły powstańców, młodych ludzi, nie za

A
AMBER GOLD

pytają o zdanie o człeku kochany ty sobie pojedz na pogranicze niemiecko- niderlandzkie i się popytaj staruszków z niderlandów co ich do obcej zimie na stare lata sprowadziło - to zrozumiesz jak się ich pytają ! pozdrawiam !

G
Gość

przy eutanazji to przynajmniej pytają zainteresowanego o zdanie. Przy powstaniach fanatyczni przywódcy czy inni cyniczni idioci rzucają na rzeź z rąk wroga życie tysięcy współobywateli, bo jeden z drugim "wizję narodową mieli" - i ofiar o zdanie nie pytają (jak 200 tys. cywilnych mieszkańców Warszawy nikt o nic w 1944 nie pytał).
a Markowski zna historię lepiej niż kształceni na bogoojczyźnianej propagandzie z Muzeum Powstania biało-czerwoni politrucy. Gadanie o "umiłowaniu wolności" przez brutalnych właścicieli folwarków gnębiących chłopów pańszczyźnianych jest kpiną: "Król Herod dobroczyńcą był dla sierot". Polscy nacjonaliści, którzy są po prostu zbuntowanymi Rosjanami z Kraja Priwislinskiego chcieli po prostu zamienić się miejscami - system totalitarny im odpowiada jeśli oni i ich biało- czerwone barwy są na górze. Do 1989 bolało tylko to, że sztandar był czerwony - a nie, że totalitarny system. Im przeszkadzało, że opresja szła z Moskwy wobec Warszawy - gdy Warszawa poddaje opresji Śląsk - to już "patriotyzm".

A
AMBER Gold

ALE ODPOWIEM PANU CO LUB KTO ICH ZMUSZAŁ DO TAKICH CZYNÓW !
PRAGNIENIE WOLNOŚCI I SAMO STANOWIENIA O SWOIM LOSIE -- JEDNO Z PRAW PRZYRODZONYCH LUDZIOM !
bez względu NA SZEROKOŚĆ GEOGRAFICZNĄ !pan Markowski się nie popisał tym psuto artykułem ! PO PROSTU WYSZEDŁ NA CZŁEKA SŁABO WYKSZTAŁCONEGO nie znającego swej historii oraz Historii własnego państwa I EUROPY ! WSTYD MOŻNA MIEĆ POGLĄDY TAKIE CZY INNE ALE MIESZANIE I WSADZANIE DO JEDNEGO WORKA POWSTAŃ I EUTANAZJI JEST PO PROSTU NIE POWAŻNE ! a szkoda ! bo od politologa WYMAGA SIĘ CZEGOŚ WIĘCEJ JAK TYLKO PISANIE artykułów ze skrótami myślowymi !

O
Oberschlesier

"oni zdecydowali o tym, by nieuzbrojeni Polacy "
kto zmuszal Polaków by bez uzbrojenia rzucac sie na Niemców? jaka kara grozila za nierzucenie sie niemców bez uzbrojenia? Kara smierci za dezercję w sądzie podziemnym?
Jesli zadna to znaczy ze jest jest gorzej niz pan mówi- polacy to samobójcy (lemingi?)

j
januszb

A czy ty jeden z drugim bohaterze chciałbyś by twój syn poszedł z kosą na karabiny i szabla Kozaków
lub z jednym pistoletem na 10 powstańców na karabiny, armaty i czołgi oraz samoloty hitlerowskie. Popieram opinię pana Profesora. Jedno i drugie powstanie było zbrodnią przeciwko narodowi polskiemu.
Hańba temu narodowi co wysyła dziesięcioletnie dzieci z butelką na czołgi. Hańba temu narodowi co oskarża wszystkich wokoło o bark pomocy a sam sobie nie chce pomóc.

K
Karramba

Odezwał się "mędrzec", w dodatku zza oceanu. Co ty możesz wiedzieć o świecie, w państwie, w którym nie ma informacji o Europie, a co dopiero o Polsce?

A
AMBER GOLD

IDZI DO DOMU BO TU MOGĄ STRZELAĆ!TO NIE JEST ZABAWA DLA DZIEWCZYNEK !

A
AMBER GOLD

SIŁA SPOKOJU pan Antoniego 1 JEST PORAŻAJĄCA na całe szczęście nie wszyscy chorują na anemię połączoną z amnezją w NASZYM Kraju -- TO JEST NAJGORSZY TEXT PANA MARKOWSKIEGO JAKI CZYTAŁEM -pomieszanie z pomyleniem połączone z obłudą - wstyd ze takie coś pisze człowiek który jest naukowcem !

p
polo

co napisałem.
Twoje postrzeganie rzeczywistości nie rożni się zbytnio od postrzegania świata
przez małpy zwisające z gałęzi drzewa.

A
Antoni1

No cóż jak czytamy żadnej refleksji tylko gorące polskie łby , zacofane i nieprzejednane wydzielają siarę. Dobrze że nowe pokolenia są coraz bardziej świadome i niechętne do szarż z szabelkami na czołgi. Co z tego . że profesor ma rację. Pewna część społeczeństwa wiadomo jaka i tak jest niereformowalna, mściwa i gotowa do wszelkiego odwetu na tych co choćby pomyśleli trochę inaczej. szkoda czasu do dyskutowani z zacofaniem !!!!!

S
Sykstus

jak kazda nauka należy z niej wyciagać wnioski i przewidywać konsekwencje nie na dziś ale na przyszłość jakie mogą powstać i jak należy postępować wobec swojego NARODU PANOWIE PATRIOCI pożal się Boże

S
Sykstus

jak kazda nauka należy z niej wyciagać wnioski i przewidywać konsekwencje nie na dziś ale na przyszłość jakie mogą powstać i jak należy postępować wobec swojego NARODU PANOWIE PATRIOCI pożal się Boże

A
AMBER GOLD

następny pożyteczny idiota pracujesz dla anglików?!!!!!!!!!!!!

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3