Prof. Michał Nowicki: Łódź to niezwykłe miasto!

    Prof. Michał Nowicki: Łódź to niezwykłe miasto!

    Anna Gronczewska

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Z profesorem Michałem Nowickim, wojewódzkim konsultantem do spraw nefrologii, rozmawia Anna Gronczewska.
    Michał Nowicki

    Michał Nowicki ©Grzegorz Gałasiński

    Jest Pan stosunkowo młodym łodzianinem. Jak trafił Pan do naszego miasta?
    Urodziłem się w Częstochowie, a potem pracowałem w Katowicach. W 2000 roku mój szef, a jednocześnie ojciec naukowy, profesor Franciszek Kokot, został poproszony przez dyrekcję Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki, by znalazł kogoś, kto by poprowadził klinikę nefrologii. Profesor zainteresował mnie tą propozycją. Przyjechałem do Łodzi na rozmowy i zdecydowałem się rozpocząć tu pracę. Przyznam, że to w polskich warunkach nie była łatwa decyzja. W listopadzie 2000 roku zacząłem więc pracować w Łodzi. Powoli zaczęła się tu przenosić moja rodzina. Od 2004 roku mieszkamy tu wszyscy, czyli ja, żona i dwójka dzieci. Wtedy też objąłem stanowisko kierownika Kliniki Nefrologii Uniwersytetu Medycznego. I do dziś nim jestem.

    Łódź spodobała się Panu od razu?
    Nie jestem z tym miastem bezpośrednio związany, ale rodzina mojego ojca pochodzi z Piotrkowa Trybunalskiego. Tata był jednym z pierwszych absolwentów łódzkiej Akademii Medycznej. Spora część rodziny osiedliła się w Łodzi. Znałem trochę to miasto, bo przyjeżdżałem tu z rodzicami w odwiedziny. Muszę jednak przyznać, że kiedy tu zamieszkałem, Łódź mnie zafascynowała i zaskoczyła.

    Czym?
    Przede wszystkim tym, że jest niezwykle ciekawym miastem. Do nas na Śląsk przyjeżdżali naukowcy z zagranicy. W śląskich miastach brakowało jednak zabytków, które można było im pokazać. Natomiast w Łodzi zabytki są i to niestandardowe. Choćby zabudowania fabryczne w centrum miasta czy też fabrykanckie pałace. Miejsca niezwykłe w skali Europy i świata.

    Łódź Pana dzieciństwa i obecna to inne miasta?
    Nie za bardzo pamiętam Łódź z czasów dzieciństwa. Cały czas słyszałem o rozwijającym się przemyśle włókienniczym, wielkich fabrykach. Kiedy zamieszkałem w Łodzi, to tego już nie było. Stały puste budynki. Ale w ostatnim dziesięcioleciu Łódź zaczęła się bardzo zmieniać. Wcześniej miasto przedstawiało miejscami dosyć przygnębiający obraz. Zaczęło się wyludniać. Do dziś niepokoją mnie niedobre prognozy demograficzne Łodzi. Za dużo ludzi z niej wyjeżdża. Myślę, że głównie dlatego, że leży za blisko Warszawy.

    A Pan profesor zdążył poznać i polubić Łódź?
    Łódź lubiłem od początku. To trochę inne miasto. I ta inność jest ciekawa, fascynująca. To sprawiało, że zawsze chciałem zwiedzać Łódź. Może rodowici łodzianie tego nie robią, ale ja z rodziną zwiedziłem wszystkie łódzkie muzea.

    Wiele osób zauważa, że to zielone miasto...
    Liczba i rozległość łódzkich parków jest niezwykła. Ale zapomina się o tym, gdy promuje się łódzką turystykę. Zająłem się aktywnością ruchową i parki bardzo się przydają, gdy ktoś chce pobiegać.

    Pan profesor biega. Gdzie najczęściej?
    Mieszkam w śródmieściu więc biegam zwykle w Parku 3 Maja i Parku Roberta Baden-Powella. Niekiedy też biegam po Łagiewnikach. Biegałem tam zwłaszcza wtedy, gdy syn zdawał maturę, woziłem go na różne lekcje i czas oczekiwania wykorzystywałem na bieganie po Lesie Łagiewnickim.

    Łodzianie dbają o swoją kondycję fizyczną?
    Dbają coraz bardziej. Po moim parku biegam regularnie od pięciu lat. Zauważam, że przybywa biegaczy. Podczas jednego okrążenia po parku, które wynosi 5 kilometrów, widzę 100-150 osób, które biegną. Z medycznego punktu widzenia warto biegać, ruszać się.

    Woli Pan ulicę Piotrkowską czy Manufakturę?
    Wolę ulicę Piotrkowską. Manufaktura jest dla mnie zbyt nowoczesna. Wręcz nienaturalnie wyglądająca.

    Mówi się, że atutem Łodzi są łodzianie. To prawda?
    Łodzianie na pewno trochę różnią się od mieszkańców Śląska. Ślązacy są bardziej jednolici kulturowo. Łodzianie są niezwykle wymieszani. Ale historia Łodzi jest taka, że mieszały się tu różne narodowości. A i Polacy przyjeżdżali tu z różnych rejonów Polski. Ta swoista "mieszanka" tworzy różne sytuacje, dobre i złe. Ale łodzianie są przyjaźni.

    Łódź to miejsce, z którym związał się pan na dobre i złe?
    Na pewno związałem się z Łodzią. Nie bardzo wyobrażam sobie zmiany tego miejsca. Łódź polubiłem.

    Rozmawiała Anna Gronczewska

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo