Prof. Turski: Sześciolatki to nie maluchy. Mój wnuk jeszcze nie pisze, ale zna się na iPadzie

Anita CzuprynZaktualizowano 
O tym, dlaczego sześciolatki powinny chodzić do szkół, z prof. Łukaszem A. Turskim z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN, przewodniczącym Rady Programowej Centrum Nauki "Kopernik", rozmawia Anita Czupryn

Szkoły są gotowe na przyjęcie sześciolatków - oznajmia rząd i ma na to twarde dane. Dlaczego więc prawie milion ludzi podpisało się pod wnioskiem, aby znieść obowiązek szkolny dla sześciolatków i przedszkolny pięciolatków?
A dlaczego pani nie zapyta o to, że przeszło trzy miliony ludzi odwiedziło Centrum Nauki "Kopernik", o to, dlaczego w ciągu 17 lat wiele milionów ludzi uczestniczyło w festiwalach nauki i warszawskim Pikniku Naukowym? Dlaczego dziesiątki i setki tysiące ludzi uczestniczy w całej Polsce, w mniejszej skali, w różnych imprezach naukowych, w tym Uniwersytetach Dziecięcych dla pięcio-, sześciolatków. To jest sześć, siedem, osiem razy więcej ludzi niż uwiedzionych przez celebrytów występujących w mediach i pokazujących swoje nieszczęśliwe dzieci. Pytanie jest dość absurdalne, no bo jak nie podpisać się pod hasłem "Ratujmy maluchy"? Problem polega na tym, że od lat nie prowadzi się w Polsce żadnej poważnej rozmowy na temat tego, po co są szkoły.

Ale Pan wymienił instytucje czy imprezy, w których nazwie nie mieści się szkoła.
Właśnie na tym polega nasz problem. Mamy 2013 rok i w jakimś sensie mutatis mutandis powtarza się sytuacja, która była w Anglii w końcu XIX wieku. W 1870 roku Anglicy uchwalili, że pięcioletnie dzieci mają iść do szkoły i się tego trzymają. Dlaczego? Dlatego, że wiedzieli, iż następuje gigantyczna zmiana cywilizacyjna i ta zmiana wymaga, by z masą młodych ludzi coś zrobić. To znaczy, wprowadzić ich możliwie szybko i bezpiecznie w zmieniającą się cywilizację świata. Natomiast my prowadzimy bezsensowną dyskusję na temat tego, żeby przedłużyć dzieciom - młodym ludziom - "dzieciństwo". Przy czym nikt nie wie, co to naprawdę znaczy.

Jednym z argumentów przeciwko posyłaniu sześciolatków do szkoły jest właśnie hasło o kradzieży szczęśliwego dzieciństwa.
Właśnie. W telewizji występują celebryci i mówią, że kradnie się dzieciom dzieciństwo. Nikt nie uzasadnił, dlaczego nauczenie się tabliczki mnożenia czy nauczenie się prawidłowego mówienia we własnym języku, czy podstaw języka obcego oraz prawidłowego pisania, to jest "strata dzieciństwa". W związku z tym mamy klasyczny dla Polski przykład histerycznego zachowania się sporej grupy ludzi wywierającej wpływ na resztę społeczeństwa, które jest bardzo źle przygotowane przez źle przeprowadzoną przez rząd procedurę wprowadzania zmiany, jaką jest wysłanie młodszych dzieci do szkoły. Społeczeństwo zostało solidnie nastraszone. Niestety także część środowiska naukowego, jak np. Komitet Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk…

… który Pan bardzo krytykuje…
…ogłasza w dużej mierze polityczne wypowiedzi, które media przekazują społeczeństwu jako opinię naukową. Mamy 2013 rok, a w tych dyskusjach, które się toczą na temat reformy szkolnej, używa się języka pochodzącego z XIX wieku, zarówno ci, którzy są przeciwko wysyłaniu do szkoły sześciolatków, jak i niestety, większość ekspertów występujących po stronie rządowej, posługują się językiem, który jest kompletnie nieadekwatny do sytuacji współczesnej cywilizacji. Zapominają, że mamy za sobą 13 lat XXI wieku i w ciągu tych lat, dokładnie mówiąc od listopada 2001 roku, nastąpiła niesamowita zmiana cywilizacyjna na świecie, która jest większa niż rewolucja Gutenberga. I my ten fakt ignorujemy w tej naszej paradyskusji. Dlatego wspomniałem o milionach ludzi, którzy biorą udział w czymś, co się nazywa, dość niefortunnie w języku polskim, edukacją nieformalną, dlatego, że ta nieformalna edukacja realizuje to, co powinno być podstawą edukacji w ogóle. Proszę zobaczyć kolejki do Galerii Bzz przeznaczonej w Koperniku dla dzieci w wieku poniżej 6 lat! Edukacja nieformalna i edukacja formalna są także pojęciami z XX wieku, niemającymi wiele wspólnego z otaczającym nas światem. Żyjemy dziś dłużej, około 90 lat, a pani pokolenie pewnie żyć będzie 110 lat. Czas, jaki pani i następne pokolenia spędzać będą w szkole, maleć będzie bardzo szybko. Edukacja to proces od urodzenia do śmierci. Skoro uczenie zorganizowane dzieci sześcioletnich to "kradzież dzieciństwa", to strach pomyśleć, czym jest uniwersytet trzeciego wieku!

Pan uważa, że szkoła ma tylko sterować procesem poznawania świata poprzez wspieranie talentów dziecka. No, ale tak się przecież nie dzieje.
Nie dzieje, ale zaczyna się dziać. Ta reforma miała to zacząć. Towarzyszył jej przecież Rok Poszukiwania Talentów! My nie mamy ciągle doświadczenia, jak to działa w Polsce. Mamy doświadczenie z innych krajów z dziećmi małymi, sześciolatkami, pięciolatkami, a w przypadku Irlandii nawet czterolatkami w szkole, mamy od dziesiątków lat doskonałe badania statystyczne, wiemy, że im młodsze dzieci w szkole, tym się potem lepiej w życiu "załapują", ale własnego doświadczenia nie mamy. Nigdy tej szkoły nie zmienimy, jeśli nie zaczniemy tego robić odważnie. Niezależnie od tego, że musimy ją zmienić, to powtórzę jeszcze raz, powinniśmy postępować zgodnie z Konstytucją Rzeczpospolitej Polskiej. Artykuł 70 konstytucji orzeka, że dziecko ma obowiązek szkolny do 18. roku życia. Po 18. roku życia nie ma tego obowiązku. Ponieważ mamy 12-letnią szkołę, to 18 minus 12 równa się 6. Jeśli wysyłamy siedmioletnie dzieci do szkoły, jak chcą państwo Elbanowscy, to one kończą szkołę w wieku lat 19, jako pełnoletni obywatele, na których nie możemy nakładać obowiązku szkolnego. Mamy, moim zdaniem, formalny, ale poważny problem. Tak więc szkoła musi się zacząć zmieniać. I kiedyś ten proces trzeba zacząć. Ona się nie zmieni za strzeleniem z bicza w ciągu godziny, od zerowej klasy, czy pierwszej, jak ją nie nazwiemy, do klasy maturalnej. Im wcześniej zaczniemy, tym szybciej osiągniemy sukces.
Tu też, jak się okazuje, jest problem, czy nazwać klasę zerową czy pierwszą, bo nad tym również trwa dyskusja.
Ale to jest zupełnie typowo polska jałowa, bezsensowna dyskusja. Co za różnica, czy ją nazwiemy zerową czy pierwszą? Język polski jest bogaty i można różne rzeczy mówić. Uważam, że to szalbierstwo intelektualne, debatowanie, czy początkowa klasa w szkole ma się nazywać zerowa, czy pierwsza. W niektórych windach parter oznacza się jako zerowe piętro, a w innych jako pierwsze piętro. Czy to ma jakiekolwiek znaczenie dla wysiadającego na parterze? Nie ma. To jałowa dyskusja. Dzisiejsze dzieciaki są zupełnie inne. Znacznie więcej świata poznają same i bardzo wcześnie. Mój niemający jeszcze trzech lat wnuk przychodzi do mnie do pokoju, bierze mojego iPada, jeszcze nie pisze, kiepsko mówi, ale znajduje wszystko, wie, jak otworzyć, gdzie są filmiki dla dzieci, jak się pobawić z kotkiem, jak spowodować, żeby kotek skakał i tak dalej. On już jest obywatelem nowego świata. A my potem chcemy, żeby on przez ileś lat w szkole, na zajęciach z informatyki, przez ileś tam lekcji uczył się jak włączyć komputer, a potem obsługiwać powszechnie znane aplikacje napisane tak, by z nich korzystać bez instrukcji! Przecież to jest idiotyzm.

Złem w szkole jest podstawa programowa.

Powtarzam więc: musimy zacząć zmieniać szkołę. Jak poślemy do niej sześciolatki, to przymierzymy się do tego, żeby zmienić coś, co się nazywa podstawą programową. To zresztą znów jest wymyślanie słów. Oznacza to, czego dzieci mają się nauczyć i co mają umieć w danym roku. Błędem idei, bo niekoniecznie treści, naszej podstawy programowej jest jej struktura podporządkowana horyzontalnej strukturze szkoły. To znaczy: jak dzieci mają 6 lat - to są w tej klasie, jak 7, to w wyższej i tak dalej. Otóż powolutku, jak przyjdą sześciolatki i zaczną się uczyć po nowemu i przez zabawę, zaczniemy poznawać ich talenty, to potem, najszybciej jak się da, wprowadzimy pionową strukturę szkoły, która w jakimś sensie istnieje w amerykańskich, tak wyśmiewanych szkołach. Dlaczego 13-letnia dziewczynka, która interesuje się matematyką, ma się nie uczyć znacznie więcej matematyki, uczęszczać na bardzie zaawansowane zajęcia ze starszymi kolegami? Ktoś, kto w tym samym wieku interesuje się np. biologią, będzie szybciej i więcej uczył się biologii. Oni się potem nauczą tego samego, bo biologii bez matematyki się nie pozna - to dziecko samo do tego dojdzie - ale uczmy ich, wykorzystując ich własne talenty i zainteresowania.

Dzisiejsi nauczyciele będą w stanie wyłapywać te talenty i je rozwijać? Są do tego przygotowani?
Zmienienie takiej szkoły spowoduje, że zmienią się również nauczyciele. Mogę się założyć, że na lekcji rysunku i malarstwa mogę nauczyć więcej fizyki niż na lekcji dzisiejszej fizyki zaprogramowanej. Kiedyś trzeba zacząć te zmiany, a nie czekać, aż wszystko będzie gotowe. Podróżnicy lądowali kiedyś na nieznanym kontynencie. Nie mieli wyznaczonej drogi, którędy iść po złoto. Brali maczety, szli do dżungli i rąbali ścieżkę. Tu znaleźli takie owoce, tu inne, tu kawę odkryli, tu ziemniaki. Poznawali świat i znajdowali drogę albo nie, ale i tak odnosili sukces! Nie czekali na to, aż przyjedzie biuro turystyczne i powie im, gdzie jest ścieżka, która prowadzi ku szczęściu. Musimy zacząć tak samo reformę edukacji.

Rząd teraz przekonuje, że ma dobry, całościowy projekt reformy. Pan zna ten projekt?

Nie komentuję programu rządu, którego nie znam. Problemy edukacji to jednak nie problemy tego czy innego rządu. To problem pani i mój, problem społeczeństwa. Niezależnie od tego, co mówią rządy, opozycje, grupy społecznego nacisku, jak nie zmienimy jak najszybciej edukacji, to się znajdziemy w czarnej intelektualnej dziurze. Jak będziemy mieli tandetny system nauczania, to nas spotka taka klęska jak Grecję i Hiszpanię. Nie mamy dobrego systemu edukacji, nie mamy dobrego systemu edukacji wyższej. To, że mamy tak dużo studentów, nie oznacza, że są oni wykształceni, właściwie wykształceni.

Jednak to społeczeństwo w sporej części chce referendum w tej sprawie.
Jeśli pyta się ludzi, to oni chcą też wieszać przestępców. Nie tak dawno robiono to publicznie z lepszymi miejscami zarezerwowanymi dla maluchów. To, że ktoś chce referendum, nie oznacza, że my musimy się na to godzić. Czy będziemy poddawać pod referendum to, że dwa razy dwa jest cztery? Może lepiej dla dzieci będzie, żeby zachowały trochę dzieciństwa, jeśli przez jakiś czas dwa razy dwa będzie trzy? Bo ktoś będzie miał taki pomysł. Referendum o pewnych sprawach jest bez sensu w systemie demokracji parlamentarnej. Przykład Szwajcarii dowodzi, że nawet w kraju o kilkusetletniej tradycji referendalnej jest ona często niezwykle kosztowna i szkodliwa.

Jedną z najbardziej krytykowanych ministrów w rządzie Donalda Tuska jest Krystyna Szumilas, minister edukacji. Powinna zostać zmieniona?
Pani znowu chce, żebym udzielał odpowiedzi politycznych. Mam swoją opinię polityczną i jako obywatel tego kraju mam prawo ją mieć. Ale powtarzam: dyskusja o edukacji nie jest dyskusją polityczną. Przypomnę jednak, że koszmarnym ministrem edukacji, który chciał wprowadzić nam kreacjonizm do szkół, był pan Roman Giertych - teraz uwielbiana gwiazda mediów. Jakoś wtedy nikt nie domagał się referendum przeciwko temu absurdalnemu pomysłowi. Edukacja nie ma nic wspólnego z polityką. Nie chciałbym, aby wróciły czasy, w których byśmy w zależności od politycznych sympatii większości, jaka rządzi, podejmowali decyzje, co wolno albo jak należy uczyć. To są decyzje niezależne od polityki, wynikające z obiektywnych procesów przebiegających w społeczeństwach, od rozwoju nauki i tak należy o tym mówić.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Materiał oryginalny: Prof. Turski: Sześciolatki to nie maluchy. Mój wnuk jeszcze nie pisze, ale zna się na iPadzie - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 77

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

b
bb

Juz od dluzszego czasu dzieci w UK nie koncza szkoly w 16 rz. Obowiazek szkolny trwa do 18 roku zycia. Douczyc sie prosze.

777

złą sytuację demograficzną,.MNÓŻCIE SIĘ bo STRACIMY PRACE a GŁOSOWALIŚMY NA PO.

k
k-lka

,,Powtarzam więc: musimy zacząć zmieniać szkołę. Jak poślemy do niej sześciolatki, to przymierzymy się do tego, żeby zmienić coś, co się nazywa podstawą programową." Z całym szacunkiem, ale to jest reforma od d*** strony. Mówimy o ludziach, nie o zwierzątkach laboratoryjnych, na których można eksperymentować!
Najpierw zmieniamy podstawę, stwarzamy warunki, a potem wpuszczmy dzieci.

N
Nauczyciel

Przede wszystkim pomija Pan prawdziwy powód reformy - złą sytuację demograficzną,. Trzeba dzieci posłać szybciej do szkoły by obniżyć wiek w którym zaczynają pracować.
Po drugie - od kiedy p[amiętam mamy nieustanną reformę oświatową. Ostatnie reformy kosztowały kolosalne pieniądze - po części unijne. Dlaczego jest tak źle skoro miało być tak dobrze i skoro tyle na to wyliśmy. Może zanim zaczniemy wprowadzać kolejne reformy rozliczymy najpierw tych którzy do tej pory wykazali się nieudolnością (co najmniej) a potem zastanowimy kto powinien robić kolejną reformę. I raczej nie powinna być to osoba która zaczyna dyskusję od kwestionowania demokracji. Jeśli się demokracja nie podoba zawsze można emigrować do Rosji albo Chin.

n
nauczyciel

Przede wszystkim pomija Pan prawdziwy powód reformy - złą sytuację demograficzną,. Trzeba dzieci posłać szybciej do szkoły by obniżyć wiek w którym zaczynają pracować.
Po drugie - od kiedy p[amiętam mamy nieustanną reformę oświatową. Ostatnie reformy kosztowały kolosalne pieniądze - po części unijne. Dlaczego jest tak źle skoro miało być tak dobrze i skoro tyle na to wyliśmy. Może zanim zaczniemy wprowadzać kolejne reformy rozliczymy najpierw tych którzy do tej pory wykazali się nieudolnością (co najmniej) a potem zastanowimy kto powinien robić kolejną reformę. I raczej nie powinna być to osoba która zaczyna dyskusję od kwestionowania demokracji. Jeśli się demokracja nie podoba zawsze można emigrować do Rosji albo Chin.

t
tomaszekmariuszek

i ten brytyjski system faktycznie jest genialny. duzy procent mlodziezy w wieku 16 lat opuszcza szkole i idzie do pracy... a i jeszcze zalicza "wpadkę" a po 9 miesiacach juz tylko dorosle zycie. wyedukowane spoleczenstwo, ktore ma przez rzad dobrze przygotowana gospodarke aby pracowac..... a u nas. nawet na kase, czy do sprzatania hotelu nie wezma po gimnazjum.

t
tomaszekmariuszek

niech pon profesor poczeka az ten jego wnuk czy kto tam. zacznie pisac. mama nadzieje ze ipad nie sprawi tego ze pisac nie bedzie umial, tak jak poolowa dzieci w szkole (zxe wzgledu na zmiany podstaw programowych). no ale coz pewnie bedzie mial ipada czy komputerek w swojej szkolnej lawce, a o dlugopisie pamietac nie bedzie musial.

B
BB

chyba szściolatki to nie maluchy nawet w przedszkolu to starszaki a takie hasło ratujmy maluchy dobrze działa ,jak rodzice wolą ,zeby ich dzieci 4 lata /od 3 do 7 lat /chodziły do tego samego przedszkola z panią Zosią Marysią i Basią to ich sprawa

d
do Rzecznika Praw Dziecka

w związku z możliwością wystąpienia niewydolności wychowawczej rodziców?
Rzecznik Praw Dziecka postulował, aby nie przechodzić obok takich spraw, reagować, zainteresować się i zainteresować administracje urzędniczą. Przecież tu chodzi o dobro dziecka!!!

m
mama 5

Panie Turski, skoro 6 latek to nie maluch, proszę wytłumaczyć swemu wnukowi co to jest seks akceptowalny i nauczyć go komunikować w celu przyjemnego uprawiania seksu. A jak nie ma pan na to ochoty posłać go do szkoły pani szumihall i już będzie pan wiedział po co są szkoły. Referendum to też forma debaty psorze

M
Marta

Też odnoszę wrażenie, że jakoś zostaliśmy niezauważalnie wypchnięci z demokratycznego kraju w komunizm. Nie mamy kompletnie żadnego prawa głosu, milion obywateli wręcz krzyczy i błaga o dialog a rząd nazywa nas histerycznym ruchem, jakimś zaściankiem, może jeszcze motłochem i ciemnotą bez prawa głosu?! Skoro obywatele nie chcą reformy, która dotyczy bezpośrednio ich a nie polityków to niech to uszanują. Moim zdaniem jest tylko jedna droga do tego, by nie dopuścić do sytuacji, w której ktoś robi króliczki doświadczalne z naszych dzieci, otóż:WSZYSCY RODZICE ZBUNTUJMY SIĘ SAMI TEJ REFORMIE I WSZYSCY JAK JEDEN MĄŻ NIE POSYŁAJMY DZIECI. Co wtedy zrobią???Eksperyment okaże się katastrofą a być może nawet zrozumieją...

M
Marta

Najpierw wskakujemy do basenu, łamiemy kręgosłup i wtedy ktoś nam mówi "a nie mówiłem" i dopiero przykuci do łóżka widzimy nasz błąd. Tak właśnie ma działać ta reforma, rzućmy dzieci na nieznany grunt i zobaczymy, jak sobie poradzą to ok ale jeśli połamią sobie moralne kręgosłupy no to sorry. Katastrofa z tą reformą. Jak można wprowadzać w życie coś na zasadzie prób i błędów kosztem dzieci??!!

A
Anna

Cytuję " Powtarzam więc: musimy zacząć zmieniać szkołę. Jak poślemy do niej sześciolatki, to przymierzymy się do tego, żeby zmienić coś, co się nazywa podstawą programową."

Aha, czyli najpierw wskakujemy na główkę do basenu a potem wypełniamy go wodą. Logika godna profesury.

m
mama sześciolatki

A moim zdaniem to dokładnie ci sami ludzie, którzy stoją w kolejce do Centrum Kopernika nie chcą posyłać dzieci w wieku sześciu lat do polskiej szkoły. I to dokładnie z tych samych pobudek - oni po prostu nie wierzą w polską szkołę i dlatego sami zajmują się edukacją swoich dzieci.

Ja po 3 latach nauki mojej na początku sześciolatki powiem tak - o wiele więcej nauczyłaby się gdybyśmy mogli uczyć się tylko w domu - i tak siedziałam z nią po parę godzin, ale przynajmniej nie siedziałabym nad 40-stronicowymi kolorowankami i nie do 22-iej

K
Karola - mama

Wypowiedz Pana profesora odczytuję jako "dajmy sześciolatki do nieprzygotowanych szkół i jakoś to będzie, metodą prób i błędów dojdziemy do tego że będzie dobrze" Ale ja nie życzę sobie żeby to się odbyło kosztem mojego dziecka!!!
I proszę nie traktować mnie jakbym była upośledzona i ograniczała moim dzieciom możliwość zdobywania wiedzy. Dzieci w przedszkolu uczą się przez zabawę, czują się bezpiecznie i idąc do pierwszej klasy potrafią na prawdę wiele, nie tylko obsługiwać iPada. Wiem bo mój sześciolatek kończy za chwilę zerówkę i pójdzie do szkoły jako 7 latek. Zdziwiłby się Pan na jak wiele tematów można z nim podyskutować. Marzę żeby mój młodszy syn miał szansę tak jak jego starszy brat poznawać świat przez zabawę i zdobywać wiedzę z przyjemnością, a nie ślęcząc w ławce przez 45 minut zwłaszcza że jest maluchem urodzonym w grudniu co oznacza siedzenie w ławce pół dnia w wieku 5,5roku

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3