Protest ratowników medycznych [ZDJĘCIA]

Agnieszka Jasińska
Udostępnij:
Kilkudziesięciu ratowników medycznych z regionu łódzkiego protestowało przed siedzibą Urzędu Wojewódzkiego.

Ratownicy z Łodzi, Bełchatowa, Radomska, Sieradza, Kutna, Łowicza i Wielunia protestowali przeciwko zbyt niskim wynagrodzeniom i przejmowaniu kontraktów z NFZ przez prywatne firmy. Ratownicy medyczni mieli ze sobą petycję do premiera Donalda Tuska i ministra zdrowia Ewy Kopacz.

- Pod hasłem oszczędzania zmniejsza się zespoły w karetkach. Kiedyś jeździły trzy osoby, teraz dwie. Nawet w specjalistycznych "erkach" zespół zamiast 4 osób liczy 3. Ratujemy życie, na tym oszczędzać nie wolno - twierdzi Paweł Horoszczak, przewodniczący komisji zakładowej Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego.

Województwo łódzkie jako jedyne w Polsce nie rozpisało jeszcze konkursu na udzielanie świadczeń z zakresu ratownictwa medycznego. Inne rejony zrobiły to w lipcu, jeszcze przed zmianą ustawy o działalności leczniczej. Województwo łódzkie tak nie postąpiło i teraz musi dostosować się do nowych wymogów. A na to potrzeba czasu.

- Protestujemy przeciwko działalności prywatnych firm. Nie ma przecież prywatnej w Polsce policji ani straży pożarnej. Dlaczego więc w ratownictwie medycznym działają prywatne firmy? - zastanawia się Wojciech Werbicki z Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego.

Więcej w czwartkowym wydaniu "Dziennika Łódzkiego"

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

I
Iwona K
Mija babcia miala zawal kilka dni temu. "Ratownicy" jechali po nia godzine. Nikt nie wyslal karetki z odpowiednim wyposazeniem.Przyjechala jedna "ratowniczka" z kierowca. Zwlekala dalej pytajac o babci dokumenty medyczne, kazala szukac wynikow badan. Liczyly sie minuty i babci byla przytomna i w bolu. Pozniej wiozla babcie pogotowiem bez wyposazenia w w zadna aparature i podrzucila jak psa do szpitala w Lodzi. Lekarz powiedzial ze przy takim rodzju zawalu, babcie miala szanse. Miala....Powiedzial ze ma dosyc tak powtarzajacych sie sytuacji. Bojcie sie wszyscy, bo moze "ratownicy" po was przyjada ktoregos dnia. Pozdrowienia z USA dla "sluzby zdrowia" w Polsce. Ciesze sie ze wyjechalam za mlodu z tego kraju pelngo chamstwa i walki o koryto.
I
Iwona K
Po moja babcie, ktora miala zawal " ratownicy" jechali godzine. Przyjechala " ratowniczka" ktora zamiast natychmiast zajac sie pacjentem lub wolac pogotowie wyposazone w odpowiedni sprzet, pytala o dokumenty medyczne, i sie nie spieszyla. Pozniej jako tylko ona i kierowca, zawiozla babcie do szpitala, w karetce nie wyposazonej w nic, i podrzucila jak psa. Lekarz powiedzial ze babcia miala szanse, przy rodzaju zawalu jaki iala. Tak, miala... Mieszkam w USA i przepraza mnie to co sie dzieje w Polscej sluzbie zdrowia. Przypuszczam ze babcia byc moze mialaby lepsza szanse w kraju trzeciego swiata.
m
mlody Rat Med
Mowisz lizać d.pę??? chyba skopać ja a nie lizac!!!! ludzie trzeba wyjść na ulicę i zrobić strajk generalny. do czego to podobne by mlodzi ludzie, mlodzi ratownicy medyczni nie mieli pracy, albo zeby w karetce jezdzilo 2 ratownikow... jak p. Kopacz wyobraza sobie reanimacje w 2 osoby... bo ja jako mlody ratownik nie potrafie sobie tego wybrazic, mnie na uczelni nie uczono tego robic w 2 osoby bo sie zwyczanie nie da - wiem ze jestem nauczony bardzo fachowo udzielic pomocy osobie ktora na prawde odchodzi z tego swiata i mam zapał by to robić. Jeden ratownik wentyluje a drugi masuje a jesli trzeba zdefibrylowac to co? podpiąc kroplówki? podać leki? zadzwonic po wsparcie ?? no kto to zrobi? policjant czy może p Marszałek sejmu RP? Ja mam dyplom z bardzo dobra oceną i slysze tylko od czerwca ze "pracy nie ma" nie ma i juz. i nie bedzie.
;ppp
witam zapraszam na mojego bloga
www.ratownictwo-medyczne.bloog.pl
k
kotlet
Rozumiem że ratownicy sprzeciwiają się też pracy na kontraktach , bo ogromna większość z nich tak pracuje świadcząc usługi dla pogotowia jako firma jednoosobowa.
M
MAKS
Napisał(a) Patryk Kosela -- Trybuna Robotnicza

Państwowe Ratownictwo Medyczne (PRM) ma zniknąć. Tak postanowiono i już zaczęto to robić. Resort zdrowia tym samym realizuje swoje cele polityczne i ideowe, a prywatne firmy zrobią na tym niesamowity interes. Bo ratownictwo medyczne nie zniknie z naszego kraju. Po prostu przejdzie w prywatne ręce.
Gdy prezydent Lech Kaczyński zawetował ustawę pozwalającą przekształcać placówki ochrony zdrowia w spółki prawa handlowego, mającą charakter prywatyzacji, rządząca Platforma Obywatelska natychmiast obwieściła uruchomienie „planu B”. Na czym ten plan miał polegać? Dokładnie na tym samym. Na prywatyzacji szpitali i innych jednostek medycznych, tyle że inną niż ustawowa drogą. Mówiąc prościej: „plan B” to nic innego jak dzika prywatyzacja. Dzika, ponieważ wprowadzana tylnymi drzwiami i to z naruszaniem jakichkolwiek zasad. By sprywatyzować szpitale, Ministerstwo Zdrowia postanowiło zabrać im to, co mają najcenniejsze i najbardziej dochodowe, czyli przyszpitalne ratownictwo medyczne.
Stało się tak dzięki temu, że do kontraktowania na ratownictwo mogą startować zewnętrzne prywatne firmy. Dziwnym trafem Narodowy Fundusz Zdrowia właśnie je wybiera, jako zwycięzców przetargów, mimo różnych rażących nieprawidłowości co do samych wymagań, jak i protestów związków zawodowych, które wskazują, że przy przekształcaniu dochodzi do łamania praw pracowniczych, co znajduje potwierdzenie w Sądzie Pracy. Tak jak miało to miejsce w Wieruszowie, gdzie na drogę prawną trafiła sprawa zwolnionego pracownika, któremu do emerytury pozostały dwa lata pracy.
Płynące z całej polski sygnały są naprawdę niepokojące. Związkowcy twierdzą, że firmy, które wygrały konkursy na ich terenie, nie spełniają wymogów ustawowych i zawiadamiają o tym Najwyższa Izbę Kontroli oraz Centralne Biuro Antykorupcyjne.
W Kole i Turku konkurs wygrało pogotowie ratunkowe z Konina. – Znacznie wydłuża się czas dojazdu do chorego. Wcześniej mieliśmy profesjonalne Centrum Powiadamiania Ratunkowego, od otrzymania zgłoszenia do czasu wyjazdu mijało kilkanaście sekund. Teraz jako podwykonawcy, kiedy dostajemy zgłoszenie, na piśmie musimy komunikować się z Koninem. To znacznie opóźnia działanie. Ostatnio zaproponowano nam, żebyśmy posługiwali się nowoczesnymi metodami komunikacji, czyli wysyłali SMS-y, to jakaś paranoja – mówi portalowi rynekzdrowia.pl dyrektor szpitala Krzysztof Bestwina.
Także w Wielkopolsce, w Szamotułach usługi z zakresu ratownictwa medycznego od 1 marca świadczy prywatna firma – Obst Technika. Teraz prokurator sprawdza, czy popełniła ona przestępstwo nieudzielania pomocy lub narażenia na niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia człowieka, gdyż 5 marca karetka jechała ponad 40 minut do mężczyzny, który zasłabł. Gdy w końcu się zjawiła, człowiek już nie żył.
W Łodzi z kolei kontrakty bierze, kto chce, co nie przeszkadza NFZ. Padają tam oskarżenia wysuwane przez związkowców nie tylko o nieprawidłowości, ale i naciski polityczne. – W Łodzi był wymóg Funduszu, by firmy startujące do przetargu wykazały imienną listę etatowych pracowników. Prywatna firma Falck podała listę 14 nazwisk pracowników zatrudnionych w niej na kontrakcie, a nie na etacie. Etat mieli oni w stacji pogotowia – mówi nam Janusz Głębski, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Służb Ratowniczych.
Natomiast w Kętrzynie koordynator Centrum Powiadamiania Ratunkowego jako urzędnik państwowy jest również dyrektorem w prywatnej firmie świadczącej ratownicze usługi. Głośno jest i o takich przypadkach w kraju, że firma wygrywa przetarg, choć nie ma odpowiedniego sprzętu i personelu.
W momencie, gdy przestaje istnieć pogotowie ratunkowe tak, jak to było w Szamotułach, likwiduje się jego stacje oraz podstacje, przez co pracę traci sporo ludzi.
– Nasze ogromne wątpliwości budzi celowość wykorzystywania karetek systemowych do przewozów międzyszpitalnych, transportu więźniów i pewnych działaczy związkowych. Tak się dzieje m.in. w Wojewódzkim Pogotowiu Ratunkowym w Katowicach. Takie praktyki powodują nakładanie kar, lecz pieniądze na nie idą z budżetu WPR, a nie z kieszeni winowajców – mówi Zbigniew Zdónek z Zespołu ds. zdrowia i ratownictwa medycznego Komisji Krajowej WZZ „Sierpień 80”.
Działacze związkowi zwracają także uwagę na likwidację policealnych szkół medycznych kształcących ratowników medycznych. Ostatnio zapadła decyzja o zamknięciu łódzkiej placówki tego typu.
Nie wszyscy związkowcy wykazują troskę o Państwowe Ratownictwo Medyczne. Całkiem inne interesy prezentuje Jacek Szarek z Sekcji Ratownictwa Medycznego NSZZ „Solidarność”. Szarek za rządów PiS był przeciwnikiem sławnego „Białego Miasteczka” i PO. Gdy jednak wybory wygrała Platforma, a szefową resortu zdrowia została Ewa Kopacz, udało mu się szalenie szybko wkupić w jej łaski. – Szarek całkowicie sprzedał idee związkowe – mówią działacze innych związków zawodowych.
– Ten pan objechał ostatnio całą Wielkopolskę, gdzie wśród ratowników nie ma „Solidarności”. Przedstawiał się jako ważny działacz związkowy, powołując na swoje plecy w Ministerstwie Zdrowia i chciał przejmować całe komisje zakładowe mojego związku – opowiada Robert Szulc, lider Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego. – Mówił im przy tym, że jak zmienią związkowe barwy, to on im załatwi, że odwołania od wyboru nowych dysponentów ratownictwa medycznego NFZ rozpatrzy pozytywnie – dodaje. I mówi, że Szarek z Wielkopolski odjechał z kwitkiem.
Głośno mówi się i o tym, że 11 sierpnia 2008 r., podczas spotkania z Ewą Kopacz w Warszawie, Jackowi Szarkowi incognito towarzyszyło dwóch przedstawicieli firmy… Falck. W firmie tej powstała ostatnio struktura „Solidarności”. – Na nasze niedawne spotkanie do Katowic mieli przyjechać koledzy z Koła, ale pan Szarek tak sprytnie zadziałał, że dyrektor szpitala zabronił ratownikom przyjechać na Śląsk – twierdzi Szulc.
Na Jacka Szarka składano już wiele skarg do Sekretariatu Zdrowia NSZZ „Solidarność” i do Komisji Krajowej tego związku. Na razie bezskutecznie. Z kolei na jego profilu w portalu nasza-klasa ktoś nie szczędzi mu słów krytyki za prowadzoną działalność.
„Sierpień 80”, KZZPRM i OZZPSR zapowiadają protesty w obronie PRM. Pikiety odbyły się już w Poznaniu przed siedzibą Funduszu, a także w Łodzi. Ratownicy medyczni 26 marca jadą demonstrować do stolicy pod siedzibę minister Kopacz. Następnego dnia z kolei spotkają się w Rudzie Śląskiej na II Ogólnopolskim Zjeździe Ratowników Medycznych. Tam zapadną decyzje co do dalszych protestów. Prawo zabrania ratownikom medycznym czynnego strajku, z tego powodu związki rozważają inne formy protestu: odmowę wypełniania dokumentacji medycznej lub niewykonywanie transportu medycznego tzw. karetkami systemowymi.
– Ratownictwo medyczne to takie samo zaangażowanie w bezpieczeństwo państwa i obywateli, jak policja czy straż pożarna. Jednak jakoś nie słychać, by policję czy straż mieli komercjalizować czy prywatyzować, a z ratownictwem tak się niestety dzieje – podkreśla Janusz Głębski. I dojdzie do pewnego kuriozum, bo choć ratownictwo będzie pod kontrolą prywatnych firm, nadal będzie nosiło nazwę PRM. Określenie „państwowe” weszło bowiem do branżowej ustawy. Postulowali to związkowcy, którzy pojęcia nie mieli, że w niedługim czasie dojdzie do tzw. dzikiej prywatyzacji ratownictwa medycznego w Polsce.
R
Rado
W karetkach wykonujemy to samo co lekarze a nawet dużo więcej. Od 10 lat pracuję jako ratownik i widzę co się dzieje. Moje zarobki nieznacznie wzrosły od momentu zatrudnienia, a lekarze , rozbijają się nowymi autami stawiają domy na obrzeżach miast ,pytam o co w tym chodzi. Pracuję na dwa etaty mam żonę, dwójkę dzieci i ledwo mi starcza na przeżycie. Dość tej wegetacji, czy ludzie muszą wyjść na ulicę i walczyć jak w innych krajach???. Jesteśmy z wami.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie