Przez długi byłego męża traci dom

Agnieszka Jasińska
Byłego męża Doroty szuka detektyw Krzysztof Rutkowski
Byłego męża Doroty szuka detektyw Krzysztof Rutkowski Krzysztof Szymczak
Dorota z Tomaszowa Mazowieckiego przez długi byłego męża może stracić dom. Mężczyzna wyjechał za granicę i ślad po nim zaginął.

To była rodzina jak z obrazka. Zbigniew pracował, przynosił pieniądze do domu, płacił rachunki, zajmował się finansami. Dorota opiekowała się dziećmi. Dwójka bliźniaków - Weronika i Mateusz - wymagała uwagi i troski. Tym bardziej że Mateusz jest niepełnosprawny, ma porażenie mózgowe. Potrzebuje opieki 24 godziny na dobę. Znajomi patrzyli na nich i wzdychali: "Dorota i Zbyszek to takie dobre małżeństwo". Niestety, ta historia nie ma happy endu.

Dorota i Zbigniew poznali się przez znajomych.

- Od razu wiedziałam, że to ten jeden jedyny. Moje uczucia były jasne - wspomina Dorota. - Szybko się pobraliśmy, bo zaszłam w ciążę. To był 1996 rok. Chciałam odłożyć ślub na później, ale rodzina Zbyszka nalegała. Bo jak to tak bez ślubu.

Urodziły się bliźniaki - Weronika i Mateusz. Niestety, zdrowa była tylko Weronika. Od urodzenia przy Mateuszu zawsze jest mama. Bardzo go kocha. Karmi go, zmienia pieluchy. Mateusz ma problemy z widzeniem.

Cały pokój wypełniają zdjęcia Doroty i dzieci. Jest fotografia z komunii Weroniki, jest uśmiechnięty Mateusz. Pośród tych zdjęć stoi też święty obrazek. Matka Boska ma bronić rodzinę przed wszystkim co złe.

Dzisiaj Mateusz i Weronika mają po 15 lat. Od kilku lat nie miały żadnego kontaktu z ojcem.

Dorota nie wie, dlaczego mąż ją zostawił. Nie potrafi go zrozumieć. - Miał stłuczkę samochodem. Pojechał go naprawić do warsztatu. Tam pracowała Jolanta. Zbigniew wpadł jej w oko - opowiada Dorota. - Ona była 10 lat młodsza od niego, bardzo atrakcyjna, wysoka. Też mu się spodobała.

- Mąż prowadził sklep mięsny. Akurat zmieniały się przepisy przeciwpożarowe i trzeba było zrobić mały remont. Wziął więc w banku pożyczkę. Mnie poprosił o podpisanie weksla. To było około 30 tysięcy złotych - wspomina Dorota. - Podpisałam weksel. Trzy miesiące później mąż wystąpił do sądu o rozwód.

Zbigniew wyprowadził się z domu po ośmiu latach małżeństwa. Razem z Jolantą przeniósł się do Łodzi.

- Nie zmienił adresu w banku i do domu przychodziły wyciągi. Otwierałam kopertę i widziałam, że bardzo dużo pieniędzy wydawał w sklepach meblowych. Bałam się, że wyda na meble całą pożyczkę, a potem ja będę musiała ją spłacać. Sklepu nie wyremontował. Mieliśmy go w dzierżawie. Zrezygnował z niej - opowiada Dorota. - Poszłam do banku. Tam uspokojono mnie i zapewniono, że nie mam się o co martwić. Że to mąż będzie spłacał pożyczkę, a nie ja. A jakby nie spłacał, to bank już ma swoje sposoby, żeby go zmobilizować. Teraz żałuję, że nie poprosiłam o to na piśmie. Ale wtedy po wizycie w banku uspokoiłam się.

Jednak po roku Dorota dostała pismo. Bank poinformował ją, że jest obciążona długiem.

- Pisałam odwołanie za odwołaniem, ale nikogo już nie interesowała moja sytuacja - mówi Dorota. - Bank chciał tylko tego, abym spłaciła pożyczkę.

W tym czasie Zbigniew razem z Jolą wyjechali za granicę. Prawdopodobnie do Anglii. I ślad po nich zaginął.

Dorota zaczęła szukać pomocy u adwokatów.

- Usłyszałam od nich, że bank da mi spokój, jeśli wskażę miejsce pobytu byłego męża albo miejsce pracy. Tylko ja nie mam pojęcia, gdzie on może być - denerwuje się Dorota.- Rodzina męża też twierdzi, że nic nie wie.

Kobieta o pomoc w poszukiwaniach poprosiła detektywa Krzysztofa Rutkowskiego. Jego ludzie są już na tropie mężczyzny. - Liczymy, że w najbliższych dniach Zbigniew jednak sam się odezwie do żony. Dajemy mu szansę. Nie można tak po prostu chować głowy w piasek. Trzeba być odpowiedzialnym za swoje długi i rodzinę - podkreśla Rutkowski.- Jeśli jednak były mąż Doroty nie odezwie się, to wtedy my go przywieziemy do kraju.
Dorota nie może spać po nocach. W ubiegłą środę do jej domu przyszli urzędnicy. Zrobili wycenę budynku. Kiedy Dorota o tym opowiada, ma łzy w oczach.

- To dom po mojej babci. Ona mi go przepisała. To dorobek całego jej życia. Gdzie my się podziejemy? Nie mamy dokąd pójść - martwi się Dorota. - Dom w trzech ósmych należy do mnie. Reszta należy do mojej matki i dwóch kuzynów.

Dom ma dwa piętra. Niedawno był remontowany. Pokój Mateusza jest na górze.

- Chciałam w urzędzie złożyć wniosek o windę, żeby łatwiej nam było się przemieszczać. A teraz nikt mi nie przyzna takiej windy, bo dom zostanie zlicytowany - mówi Dorota.

Detektyw Rutkowski podkreśla, że nie pozwoli nikomu obcemu przejąć domu Doroty.

- Wraz z moimi ludźmi będę bronił tej rodziny. Nie można tak bezdusznie pozbawić ludzi dachu nad głową - podkreśla Rutkowski.

Matka Zbigniewa mieszka w Konewkach koło Spały. Twierdzi, że nie ma pojęcia, gdzie jest teraz jej syn.

- To są dorośli ludzie. To ich sprawy. Ja nic nie powiem, bo nie wiem - podkreśla kobieta. - Wnuczkom pomagam jak mogę, kupuję prezenty na Gwiazdkę, na urodziny, daję pieniądze. Naprawdę nie wiem, gdzie teraz jest syn.

Co na to wszystko bank, w którym Zbigniew pożyczył pieniądze? Po naszej interwencji pracownicy obiecali jeszcze raz dokładnie przeanalizować sytuację Doroty i jej byłego męża. Być może zaproponują bardziej ugodowe rozwiązanie.

***

Z mecenasem Piotrem Kaszewiakiem rozmawia Agnieszka Jasińska

Dorota z Tomaszowa przez długi byłego męża może stracić dom. Kobieta ma na utrzymaniu dwójkę dzieci, w tym jedno niepełnosprawne. Jest załamana. Nic nie zwiastowało, że może jej się przytrafić taka tragedia. Jak nie dopuścić do podobnych sytuacji?

Poręczając liczmy się z tym, że być może dług, za który poręczamy, będziemy musieli sami spłacić. Analizujmy, czy będzie nas na to stać i jakie konsekwencje dla naszej rodziny sprowadziłaby taka sytuacja. Pamiętajmy - często największe przyjaźnie i najbliżsi sobie ludzie potrafią poróżnić się na tle finansowym. Może się zatem zdarzyć, że w krytycznej sytuacji dłużnik poświęci znajomość z nami, aby ratować własną rodzinę. Znane są też przypadki rozwodów małżonków obwiniających się o pochopną decyzję poręczenia cudzego długu. Niestety, trudne czasy, w jakich żyjemy, powodują, że w ciężkiej sytuacji dłużnicy coraz częściej rozkładają bezradnie ręce, a potem biernie i obojętnie obserwują, jak ciężar ich zobowiązań spada na poręczyciela.

Czy każdy z nas może stać się ofiarą cudzych długów?

Odwołując się do doświadczenia trzeba niestety przyznać, że poręczyciele są często osobami lekkomyślnymi bądź też mającymi po prostu za dobre serce. Jednak zdarzają się także sytuacje, kiedy na przykład babcia poręcza za wnuka, który zaciąga kredyt i zamierza otworzyć własną działalność gospodarczą. Po pewnym czasie okazuje się, że wnuk wydał pieniądze i nie ma żadnego majątku ani dochodów. W związku z tym starsza pani z niewysoką emeryturą przez następne dwa lata zostaje praktycznie bez środków do życia.

A czy jeśli jako poręczyciel spłacimy dług, to czy możemy się domagać jego zwrotu od głównego dłużnika?

Oczywiście poręczyciel, który spłaci dług dłużnika głównego, ma prawo domagać się od niego zwrotu wszystkich kosztów. Jednak trzeba pamiętać, że nie zawsze stan majątkowy tej osoby pozwoli na wyegzekwowanie od niej należności.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Janne
Czy starasz się uzyskać kredyt z banku nie działa? Rozpaczliwie potrzebował pieniędzy, aby wyjść z długów? Potrzebujesz pieniędzy na rozwój lub utworzenie własnej firmy? Uzyskanie kredytu z jednej z wiodących firm pożyczkowych w Wielkiej Brytanii. W celu uzyskania dalszych informacji prosimy o kontakt poprzez e-mail: [email protected] lub [email protected]
J
Jones
Witam. Znam doskonale ową sytuację. Szkoda Doroty. Z drugiej strony rola niejakiej Jolanty została nakreślona przesadnie. Nie mówiąc o tym, iż nigdy nie pracowała w przywołanym warsztacie. Faktem jest, że Zbyś z wzajemnością zauroczonym był wielce ale Jolanta również jego (celowo z małej litery) ofiarą została. Obecnie Zbyś przebywa w miejscu doskonale Policji znanym i zapewne tylko mały jego kaliber jako występnego człowieka powoduje Ich bezruch. A więc Panie Rutkowski do boju - powalić, skuć, w pudełko i do Polski. Tylko trzeba otwory wydrążyć aby czym oddychać miał. Zbyś zresztą nie ukrywa się zanadto w przestrzeni wirtualnej i aktualne jego portrety przy znojnej pracy podziwiać możemy.
Swoją drogą mam wrażenie, że cały artykuł spłodzony został ku reklamie P. Rutkowskiego i sądząc po wydźwięku niedługo jego przygody jeno domeną hagiografów się staną. Pozdrawiam Dorotę i życzę szczęśliwego rozwiązania kłopotów.
R
Roza
Nasz wspanialy Rutkowski! Liczymy na ciebie!
Dodaj ogłoszenie