reklama

Rafał Majka wygrał 6. etap Tour de Pologne. Polak z żółtą koszulką lidera! [ZDJĘCIA]

Arlena Sokalska
Arlena Sokalska
Zaktualizowano 
Rafał Majka wygrał drugi, królewski etap podczas tegorocznego Tour de Pologne. Jego przewaga nad drugim w klasyfikacji rywalem wynosi 18 sekund.

Niektórzy kolarze modlili się w piątek o deszcz, inni wprost przeciwnie. Rafał Majka (Tinkoff-Saxo) nie lubi zimna i nie przepada za mokrymi zjazdami. Ale zawodnicy, tacy jak np. Marek Rutkiewicz (CCC Polsat Polkowice) upatrywali w tym swojej szansy. Rutkiewicz zna trasę jak własną kieszeń i świetnie zjeżdża. I to on do czwartku przez dziesięć lat dzierżył tytuł ostatniego zwycięzcy etapowego na Tour de Pologne. Pogoda była jednak znakomita, świeciło słońce i było dość ciepło.
Plan Rutkiewicza się nie powiódł, ale etap udał się też jego koledze z drużyny Maciejowi Paterskiemu, który zabrał się w kilkusosobową ucieczkę i na kolejnych górskich premiach zgarniał kolejne punkty do tej klasyfikacji. W momencie, gdy na trzeciej rundzie peleton ostro zabrał się do pracy, był już prawie pewny utrzymania różowej koszulki. I tak się stało. Warto też wspomnieć, że to nie będzie jedyna zdobycz tego zawodnika. Na pierwszych etapach Paterski był najwyżej sklasyfikowanym Polakiem i dzięki temu zebrał tysiąc litrów paliwa, bo taka jest nagroda dla takiego zawodnika.

Na ostatniej rundzie kolarz CCC Polsat Polkowice wyraźnie zaczął tracić siły, w Zębie, najwyżej położonej wsi w Polsce, zaczął wyraźnie odpadać od ucieczki, ale dla losów klasyfikacji górskiej nie miało to już znaczenia.

Na mecie i starcie czwartkowego i piątkowego etapu była narzeczona Rafała Majki i jego rodzeństwo. Wszyscy spodziewali się więc jego kolejnego zwycięstwa – tym razem już w Polsce. Zwłaszcza, że na przedostatniej rundzie ostro do pracy zabrali się koledzy z jego teamu. Stało się jasne, jaki jest plan Tinkoff-Saxo na ten etap: zdobycie odpowiedniej przewagi przed sobotnią jazdą na czas. Żółta koszulka dla Majki była blisko już na Słowacji – Petr Vakoc odpadł od grupy liderów, ale – tak jak obiecywał – walczył zawzięcie, by zminimalizować stratę do Polaka. Według nieoficjalnych informacji po dokładnym pomiarze czasu okazało się, że Majce zabrakło 0,4 sekundy do zostania liderem wyścigu już na Słowacji.

Wielką pracę wykonał młody pomocnik Paweł Poljański, który już wcześniej zapowiadał, że da z siebie wszystko na tym etapie. Na Gliczarowie, czyli Ścianie Bukowina poprawił sam Majka. Zostało z nim siedmiu kolarzy, w tym drugi Polak, Przemysław Niemiec (Lampre Merida) i dwaj groźni rywale Benat Intxausti i Ion Izaggire. Polak zachęcał ich do współpracy, ale ci nie mieli na to ochoty. - Nie chcieli dać mi zmiany, nie tylko ci z Movistaru. Musiałem wszystkie ataki odpierać, było ciężko. Ale jak już jechałem sam, to wiedziałem, że nikt nie zdoła mnie dogonić – mowił na mecie rozradowany Majka.
Faktycznie, Polak zaatakował kilka kilometrów przed metą i pozostali byli bez szans. Niósł go entuzjazm kibiców, którzy oblegali całą trasę. Okrzyki z linii mety kolarz słyszał już gdy został mu kilometr do kreski. - Co rundę słyszałem okrzyki „Rafał Majka”. To mnie motywuje i napędza. - Jeżdżę dla kibiców, to dla nich zwyciężam – mówił. Majka dziś był o wiele bardziej rozluźniony, może dlatego, że w końcu wywalczył ważną przewagę 18 sekund przed jutrzejszą czasówką. Czy to wystarczy? - Nigdy przewaga nie jest wystarczająca. Cieszę się, że wygrałem dwa etapy. Jeśli wygram Tour de Pologne to będzie coś świetnego. Ale dwa razy zwyciężyłem podczas Tour de France i dwa razy podczas Tour de Pologne. Można powiedzieć, że jestem nie tylko królem Alp i Pirenejów, ale też i Tatr – powiedział Majka i się roześmiał.

Decydująca dla losów wyścigu będzie sobotnia czasówka, dosyć płaska i licząca 25 kilometrów. W ubiegłym roku podczas jazdy indywidualnej na czas na trasie liczącej 37 km Majka stracił do Izagirre 12 sekund. A trzeba podkreślić, że Polak w tym roku znacznie poprawił się w tej specjalności. Podczas Giro d'Italia na tzw. płaskiej czasówce (w rzeczywistości była ona pagórkowata) wykręcił czas gorszy o 5 sekund od Cadela Evansa, który jest bardzo dobry w tej specjalności. A rok temu do tego samego Evansa Polak na podobnej trasie tracił minuty. Jest to spory progres. Sam Majka twierdzi, że nie boi się tego etapu. Mówi, że świetnie zna trasę, bo to są jego rodzinne strony, jest w dobrej formie, a to oznacza, że jest w stanie wykręcić dobry czas.

W peletonie rozniosła się nawet plotka, że do Krakowa może przyjechać właściciel teamu Tinkoff-Saxo, sam Oleg Tinkov. W każdym razie w swoich wpisach na Twitterze Rosjanin pisze o Majce jako o jednej z trzech gwiazd swojego teamu – są nimi właśnie Polak, Hiszpan Alberto Contador i Słowak Peter Sagan, który będzie nowym zawodnikiem zespołu w przyszłym sezonie.

Herosi 2020. Kalendarz charytatywny z kadrowiczami.

Wideo

Materiał oryginalny: Rafał Majka wygrał 6. etap Tour de Pologne. Polak z żółtą koszulką lidera! [ZDJĘCIA] - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Miałem okazję oglądać finisz na żywo.Brawo Rafał !!!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3