Rafał Pawlak dalej w Widzewie. Szefowie klubu nie planują zmiany trenera

Paweł Hochstim
Paweł Łacheta
Choć drużyna Widzewa znalazła się w strefie spadkowej, pozycja trenera Rafała Pawlaka nie jest zagrożona. Do końca rundy jesiennej szefowie łódzkiego klubu nie planują zmiany trenera.

Łodzianie po porażce z Zagłębiem w Lubinie znaleźli się w strefie spadkowej. Wiadomo, że nie jest to powód do radości dla właściciela i władz klubu, ale też nikt nie panikuje. Pod wodzą trenera Pawlaka łódzki zespół wygrał jeden mecz i dwa przegrał, ale zauważalna jest poprawa gry. A raczej - była zauważalna w meczu z Lechią Gdańsk, co pokazuje, że drużyna ma potencjał. I trener będzie potrafił go przekuć na punkty.

Zresztą w spotkaniu w Lubinie Widzew był bliski zdobycia choćby punktu, bo w 65. minucie objął prowadzenie. Być może presja, jaką odczuwają widzewiacy - ostatni raz na wyjeździe wygrali przecież ponad rok temu - paraliżuje im nogi. W ekstraklasie nie ma obecnie zespołu, który gorzej spisuje się w spotkaniach wyjazdowych od widzewiaków.

A zresztą nawet gdyby Widzew chciał postawić na innego trenera, to nie bardzo ma na kogo. Wolny jest wprawdzie Waldemar Fornalik, ale jego zatrudnienie jest właściwie nierealne z kilku powodów. Pierwszy jest taki, że Fornalik do dzisiaj pamięta Sylwestrowi Cackowi poprzednie zwolnienie.

Trener doskonale sobie radził, zespół pod jego wodzą prowadził w tabeli pierwszej ligi, ale Cackowi marzył się bardziej medialny szkoleniowiec. Zwolnił więc Fornalika i zatrudnił Pawła Janasa. Bardziej absurdalnej decyzji w dziejach Widzewa chyba nie było.

Drugim problemem w porozumieniu z Fornalikiem byłyby z pewnością sprawy finansowe. Szkoleniowiec, który w roli trenera reprezentacji Polski zarabiał 150 tysięcy złotych miesięcznie przyzwyczaił się do bardzo dobrych zarobków. Tymczasem w Widzewie pewnie nie mógłby liczyć na kwotę przewyższającą 10-15 tysięcy złotych. A do tego ma ofertę z Górnika Zabrze, gdzie jest głównym kandydatem do zastąpienia Adama Nawałki, który będzie nowym selekcjonerem reprezentacji. A Górnik to po pierwsze znacznie większe zarobki, a po drugie - większe wyzwanie, bo zabrzański zespół ma walczyć o grę w europejskich pucharach. Na razie jest jedynym w lidze, który dotrzymuje kroku Legii Warszawa.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Adam

w piłce nożnej liczy się kasa jeśli nie mamy pieniędzy to po co gramy w tej lidze ?? to moje zdanie wieczne narzekanie że pieniądze pieniądze od kilku lat to słyszę to STAN WEGETATYWNY !! stoimy w miejscu ludzie co roku gramy o utrzymanie co dla nas kibiców to KOMPROMITACJA I WSTYD !!!

1908>1922

Początek końca wszedł w decydujący etap!

G
Gość

I dla tego właśnie nikt nawet cię nie chce w du*ę kopnąć.

B
Barlik

nikt nie chce wdepnąć w g.ówno to normalne

Dodaj ogłoszenie