Raz przejdzie Cygan przez wieś

    Raz przejdzie Cygan przez wieś

    Sławomir Sowa

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Powiedzonkiem o Cyganie (dziś trochę niepoprawnym politycznie) uraczył mnie kiedyś ówczesny dyrektor kopalni "Bełchatów" Jacek Kaczorowski, kiedy zapytałem, czy życzy sobie autoryzacji swoich wypowiedzi do artykułu. Przekręcić coś, oszukać, nadużyć zaufania można raz. To powiedzonko przychodzi mi na myśl, kiedy zastanawiam się nad promocją Łodzi na zewnątrz, zapraszaniem świata do ziemi obiecanej, drugiego Manchesteru i Mediolanu Wschodu i kontrastem między tym co zobaczą na folderach lub filmach reklamowych a rzeczywistością.
    Sławomir Sowa

    Sławomir Sowa ©Grzegorz Gałasiński

    Pamiętam jak w 2009 roku za prezydentury Jerzego Kropiwnickiego zlecono w BBC emisję filmów reklamowych o Łodzi kosztem ponad 400 tysięcy dolarów. Ciekaw jestem, ilu zaciekawionych turystów przyjechało wtedy do Łodzi, ilu wyjechało zachwyconych, a ilu z nosem na kwintę.

    Nakręcić promocyjny film z paroma ładnymi przebitkami i nośnym hasłem nie jest trudno. Pytanie tylko brzmi, czy taki obraz Łodzi nie jest kłamstwem, które, jak wiadomo, ma krótkie nogi. W Łodzi szczególnie krótkie, choć ten rozdźwięk między rzeczywistością wirtualną i realną powoli się zmniejsza. Niestety, nadal nie da się zagranicznych turystów zamknąć w Manufakturze, bo wyjdą i zobaczą Zachodnią.
    Nie da się zamknąć na Piotrkowskiej, bo wyjdą na Wschodnią. Nie da się zatrzymać w pałacu Herbsta, bo wyjdą na famuły przy Przędzalnianej. I tak dalej, i tak dalej. A jak już raz ktoś zachęcony promocyjną papką przyjedzie, może nie zdzierżyć tego jednego razu. Raz przejdzie Cygan przez wieś.

    Wyjątkiem są branżowe imprezy typu Fashion Week czy utracony Camerimage. Ich uczestnicy są tak ukierunkowani przez charakter imprez, że nawet jeśli proporcja ruin do atrakcji w mieście wyda im się nieco zaskakująca, to i tak wyjadą zadowoleni. To trochę tak, jak człowiek jedzie zwiedzać jakiś legendarny zamek, u którego podnóża leży zabita dechami wioska.

    W którym kierunku zmierza to rozumowanie? Otóż Expo 2022, o które Łódź ma powalczyć, może być pierwszym przedsięwzięciem, gdzie promocja może spotkać się z rzeczywistością. Jeśli szumnie zapowiadane programy rewitalizacji całych kwartałów rzeczywiście wypalą, to wszystkie te zrujnowane kamienice i fabryki w ich sąsiedztwie (bo przecież masa budynków za 9 lat nadal będzie w takim stanie jak dziś), będą miały charakter edukacyjny. Przyjazd do Łodzi będzie wtedy jak zaproszenie na warsztaty archeologiczne w Biskupinie, albo odbudowę Starówki w powojennej Warszawie. "Zobaczcie - powie wtedy jakiś prezydent Łodzi - kiedyś prawie wszystko tak tutaj wyglądało. A niedługo będzie takie, jak te cuda secesji obok".

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo