Recenzja: "Agenci" [ZWIASTUN]

    Recenzja: "Agenci" [ZWIASTUN]

    Dariusz Pawłowski

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Denzel Washington (z lewej) i Mark Wahlberg idealnie wpasowali się w konwencję filmu

    Denzel Washington (z lewej) i Mark Wahlberg idealnie wpasowali się w konwencję filmu ©UIP

    Dwóch całkowicie różniących się facetów (nawet kolorem skóry), którzy zmuszeni okolicznościami muszą ze sobą współpracować. Widzieliście ten schemat wiele razy? Zobaczcie jeszcze raz. To niezła rozrywka.
    Denzel Washington (z lewej) i Mark Wahlberg idealnie wpasowali się w konwencję filmu

    Denzel Washington (z lewej) i Mark Wahlberg idealnie wpasowali się w konwencję filmu ©UIP


    Agenci


    USA, akcja
    reż. Baltasar Kormákur
    wyst. Denzel Washington, Mark Wahlberg, Paula Patton
    dystr. UIP

    "Agenci" natychmiast kojarzą się z produkcjami w stylu "Zabójczej broni". Od tamtego czasu wiele się jednak w kinie wydarzyło i wszystko to widać w filmie Kormákura. Montaż zatem szaleje, krew leje się już nie wiadrami ale wannami, ludzie z bronią są okrutniejsi, a podział na dobrych i złych nie jest wyraźny - właściwie prawda, że "policja i złodzieje to jedna banda" znajduje tu swoje potwierdzenie. Tempo ani na chwilę nie słabnie, w najbardziej drastycznych sytuacjach bohaterowie popisują się czarnym humorem. Mamy nawet tak charakterystyczne dla potarantinowskiego kina udawanie głębszego sensu przez zwykłą zabawę. Do tego stopnia, że twórcom udało się zaplątać w szereg niedorzeczności.

    Źródłem "Agentów" jest zapoczątkowana w 2008 roku seria komiksów "2 Guns" autorstwa Stevena Granta i grafika Mateusa Santolouco. W pierwszej części Bobby Trench i Marcus Stigman, dwaj tajni agenci, odkrywają, że wartość gotówki znajdującej się w bankowym sejfie, który mają obrobić, jest bardzo daleka od tego, czego mogli się spodziewać. Kiedy okazuje się, że zostali oszukani, muszą uciekać przed organizacjami, którym przysięgali służyć. Sejf z przerostem kasy znajduje się i w filmie, podobnie przesadzone jest tutaj wszystko. "Przegięty" jest już sam punkt wyjścia akcji, gdzie dwóch rozpracowujących się gości, nie mających po-jęcia, że obaj są agentami pod "przykrywką", podejmuje ze sobą współpracę, nic o sobie nie wiedząc. Jako "członkowie" narkotykowego kartelu nie mają do siebie zaufania, ale próbują przyłapać jednego z mafiosów, a później napadają na bank, w którym mają się znajdować "narkotykowe" pieniądze. Przez pomyłkę kradną wielokrotnie większą niż planowali kwotę należącą agencji rządowej. Od tej pory ścigać ich będą wszyscy, a oni będą zdani wyłącznie na siebie. ..

    Całość, jeśli przymkniemy oko na nieprawdopodobieństwa, jest bardzo zgrabnie poskładana, mniej wprawnego w filmowych schematach widza może kilka razy zaskoczyć, umiejętnie wprowadza w pościgi elementy humorystyczne, zawarte głównie w ciętych dialogach. To przednie, choć jak najbardziej konwencjonalne kino akcji i typowo "męska" rozrywka.

    Jednak największym atutem "Agentów" jest chemia między Washingtonem i Wahlbergiem, która daje się odczuć od ich pierwszej wspólnej sceny. Widać, że panowie świetnie się na planie filmu bawili, doskonale się czuli w swoim towarzystwie, wynieśli z udziału w tej produkcji sporo przyjemności i przekazali dużą dawkę tej energii widzom. Obaj stworzyli kolejny bardzo udany aktorski duet w historii kina akcji, który zasługuje na kontynuację. Pewnie w filmie, w którym dwie nieustanie grzmiące spluwy wytłuką jeszcze więcej bandytów. Bo dziś takie rzeczy nas bawią...



    Lubisz oglądać dobre filmy? Dowiedz się, co jest emitowane w telewizji! Sprawdź program tv!

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo