RECENZJA: "Bogowie" [ZWIASTUN]

Dariusz PawłowskiZaktualizowano 
Next Film
Serce. Tylko mięsień, czy relikwia, siedlisko duszy i miłości? Istota człowieka, czy raczej jego element niewiele większy od pięści, dający się wymieniać? Organ, który zatrzymując się odbiera życie, a zarazem budząc się do bicia w innym człowieku życie to przywraca. Fascynujący bohater filmu.

"Bogowie" Łukasza Palkowskiego kreują bohatera atrakcyjnego dla masowego widza, akceptowalnego dla szerokiej rzeszy odbiorców pomimo światopoglądów różnic, doskonałą postać kina popularnego. I to bohatera na kilku poziomach. Przede wszystkim jest to "samotny jeździec", Zbigniew Religa, gigant sztuki lekarskiej, kardiochirurg opętany wizją uruchomienia w siermiężnej Polsce pierwszej połowy lat 80. programu transplantacji serca, który mimo charakterystycznego przygarbienia nie ugnie się przed żadną przeciwnością.

Druga płaszczyzna to środowisko lekarzy, w którym jak wszędzie są ludzie mali i tchórze, ale zarazem to oni są do dna serca ludźmi poświęcającymi się swej pracy, ostatnią instancją na tym padole, której możemy i musimy ufać, w której ręce oddajemy życie. Dalej mamy jeszcze samą medycynę - dziedzinę opartą na racjonalnym podejściu do człowieka i jego ciała, w której jednak ciągle zdarzają się cuda, która odżegnując się od czarów ma w sobie coś magicznego i która potrafi dosłownie zajrzeć w głąb naszego serca, by zadając rany zabliźniać inne, poważniejsze.

Religa w filmie Palkowskiego to bohater, jakiego dziś bardzo potrzebujemy. Zdecydowany, przedkładający działanie nad gadanie, wierzący w siebie, ale mający na względzie drugiego człowieka, potrafiący pokonać trudności samym sobą, a nie przynależnością do jakieś kliki. Taki Religa przywraca nadzieję, że nie wszystko stracone; przekonanie, że można coś osiągnąć idąc własną drogą i nie wdając się w budzące obrzydzenie relacje; wiarę, że są wartości ważniejsze, niż wszystko to, czym się nas na co dzień karmi w telewizjach, internetach, tabletach; poczucie, że rozpanoszone w polityce, ośrodkach decyzyjnych i różnych instytucjach "gnojki" nie są wieczne.

Palkowskiemu udało się to, z czym polskie kino latami miało problem - zrobił świetnie skonstruowane gatunkowe, inteligentne kino środka, które wywołuje emocje i uczciwe wrażenie ważności, naturalnie wciąga w swój świat, a jednocześnie sprawia, że choć przez chwilę po wyjściu z kina widz chce być lepszym dla siebie. W takich sytuacjach za komplement dla polskiego filmowca uznaje się porównanie: jak w amerykańskim kinie. Bo za oceanem takie filmy i takich bohaterów potrafią tworzyć od lat...

Talent reżyserski Palkowskiego otrzymał wsparcie w bardzo dobrym scenariuszu Krzysztofa Raka, kolejnym elemencie filmu, do którego przez długi czas polskie kino szczęścia nie miało. Tutaj mamy trafnie rozłożone akcenty, zwroty akcji, napięcie, celne dialogi, właściwie i na wystarczającym poziomie do trzymania w napięciu scharakteryzowane postaci. Panowie idealnie zrównoważyli powagę i luz, używając nawet tak zgranych w kinie emocjonalnych motywów, jak cierpiące dziecko czy mająca wywołać łzy pluszowa zabawka, w sposób wyważony, nie wytrącający z nastroju całości. Podkreślając świetne dopasowanie poszczególnych składników filmu nie można pominąć zdjęć Piotra Sobocińskiego i muzyki Bartosza Chadeckiego.

By ekranowy Zbigniew Religa był bohaterem z krwi i kości, należało zatrudnić Tomasza Kota. To znakomita rola, z najwyższej półki, fantastycznie zbudowana na wyrazistych detalach, z użyciem środków, które wzorcowo sprawdzają się w takim rodzaju kina, jakie zaproponowali twórcy filmu. Dzięki Kotowi bez mrugnięcia okiem wierzymy w intencje i motywy postępowania Religi, szczerze uczestniczymy w zawodowych wzlotach i alkoholowych upadkach bohatera, współodczuwamy cenę, jaką musi płacić za postawę i pracę, która stała się jego wiarą i życiem. Nie ma tu zresztą żadnych aktorskich potknięć, bo i cały drugi plan jest świetny.

Palkowski charyzmatycznemu Relidze, buntownikowi z ważnym powodem, pozwala kląć, pić, bywać niesprawiedliwym dla współpracowników, ale wszystko po to, by tym pełniej umościć w naszych sercach człowieka, który bił się o serca bicie. I nawet, gdy może zbyt łatwo przemyka się na pewnymi kwestiami, zbyt jednostronnie przedstawia kontrowersje (czy dając do dziś nowe życie wielu chorym, nie ujął kilku chwil swoim pierwszym pacjentom - a może inaczej nie było można?), zrobił z sercem film, który jak Religa pacjentów, na pierwszym miejscu stawia publiczność.

"Polak Polakowi nawet klęski zazdrości" - mówi w filmie Władysław Kowalski jako dr Jan Moll (który pierwszy w Polsce przeszczepił serce - w 1969 roku, w łódzkim szpitalu im. Sterlinga). Rodacy, możecie teraz śmiało zazdrościć Łukaszowi Palkowskiemu sukcesu.

OCENA: 4/6

BOGOWIE
Polska, dramat
reż. Łukasz Palkowski
wyst. Tomasz Kot, Piotr Głowacki, Jan Englert

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3