RECENZJA: Deadpool [ZWIASTUN]

    RECENZJA: Deadpool [ZWIASTUN]

    Dariusz Pawłowski

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Na ekrany kin wszedł „Deadpool” w reżyserii Tima Millera z Ryanem Reynoldsem w roli głównej. Kpina z superbohaterskich produkcji z licznymi odwołaniami do popkultury oraz klasyki kina.
    W filmie „Deadpool” najlepszy jest sam Deadpool. To świetnie wymyślona postać, mająca mocarny potencjał. Niestety, pomieszczono ją w bardzo, bardzo, bardzo przeciętnym filmie, zdominowanym przez nader tandetny humor, rodem z piwnego spotkania czwórki kibiców futbolu w telewizji.

    Deadpool to jedno z najmłodszych dzieci superbohaterskiego i mutanckiego uniwersum. Zrodził się w głowie rysownika Roba Liefelda i zadebiutował na łamach komiksu w roku 1991, początkowo jako jeden z czarnych charakterów utrudniających życie głównym postaciom z drużyny X-Force.
    Może dlatego ma mnóstwo dystansu wobec nadęcia obrońców ludzkości i z ironią traktuje bohaterstwo. Cięty, czarny humor stał się jego najsilniejszą bronią obok umiejętności regeneracji, zasklepiania największych nawet ran i odrastania utraconych części ciała. Deadpool zyskiwał coraz większe grono fanów, aż doczekał się własnych komiksowych serii. Wśród jego zwolenników znalazł się aktor Ryan Reynolds, który od dawna miał zabiegać o wyprodukowanie filmu o niesfornym bohaterze i zagranie w nim głównej postaci. I trzeba przyznać, że zabiegał słusznie, bo na ekranie okazał się stworzony do tej roli. Mogliśmy go już zresztą zobaczyć jako Deadpoola na drugim planie filmu „X-Men Geneza: Wolverine”.

    Poza mocami, Deadpool to osobowość z licznymi problemami psychicznymi i niemało z tych zawirowań udało się do filmu „włożyć”. Bohaterski antybohater w cywilu zwie się Wad Wilson, był żołnierzem, komandosem, a skończył jako chuligan do wynajęcia, któremu można zlecić obicie facjaty np. namolnego adoratora. Pewnego dnia w życiu krążącego między barem a ulicą mężczyzny pojawia się podobnie „pokręcona” Vanessa (w tej roli równie dobrze jak Reynolds dobrana Brazylijka Morena Baccarin). Ich uczucie pogłębia się wraz z licytacją obojga na nędzę dotychczasowego życia. Kolejne dni i święta roku obchodzą w łóżku (dzięki temu możemy się przekonać, jak drastyczny potrafi być Dzień Kobiet), ale przecież nie byłoby dramatu, gdyby niespodziewanie nie pojawił się Zły. Wad dostaje się w łapska i urządzenia zimnego naukowca Francisa, tytułującego się Aleksem (Ed Skrein), który przeprowadza na nim brutalne eksperymenty mające obudzić w nieszczęśniku mutacje, a co za tym idzie - super-zdolności. Tak powstaje Deadpool, który nabycie nadzwyczajnych mocy i pokonanie trawiącej go śmiertelnej choroby, okupuje potwornym uszkodzeniem skóry, znacznym „pobrzydzeniem” twarzy i uwiązaniem się na smyczy mocodawców.

    W bólu i mroku tajnego laboratorium rodzi się osobnik nie mający nic do stracenia, nieobliczalny, niepokorny, wrzucający dobro i zło do jednego worka. Jest przekonany, że ukochana nie zechce go tak oszpeconego, niczym poeci Beat Generation dostrzega raczej brudną i szaloną stronę egzystencji. „Życie to pasmo klęsk, w którym szczęście, to przerwy na reklamy” - oświadcza. I pewnie w innych okolicznościach zapiłby się w wyrku w swojej melinie, ale jego postawę i działania zdeterminuje żądza zemsty, dopadnięcia człowieka, który uczynił mu to, co uczynił. Ten motyw czyni go bohaterem tragicznym - nie jest w stanie przejść w pełni na „jasną stronę mocy”, bo targają nim złość, nienawiść i jeden cel. A czy będzie miał jeszcze chęć do działania na rzecz innych, gdy cel swój osiągnie?

    Film ma zgrabną i wciągającą konstrukcję - a to wybiegamy w przyszłość, a to wracamy do punktu wyjścia, wszystko jednak zostało zmyślnie przeprowadzone. Ryan Reynolds dwoi się i troi, od pierwszej sceny łatwo zyskuje sympatię dla swojej postaci. Scenarzyści zadbali o jego ostre riposty, cóż z tego, skoro ich poczucie humoru trudno uznać za wyrafinowane, oryginalne lub chociażby świeże. Większość żartów Deadpoola krąży poniżej pleców, a dokładnie w miejscu, gdzie jeden z przeciwników przestrzelił mu rajtuzy przedziurawiając je między pośladkami. Obraz kpi z kina superbohaterów, bawi się licznymi odwołaniami do popkultury, sięga śmiało po cytaty z klasyki - mamy nawet zabawne nawiązanie do pamiętnej walki króla Artura z niepokonanym Czarnym Rycerzem w „Monty Pythonie i Świętym Graalu”. Nie zmienia to faktu, że twórcy „Deadpoola” „Pythonami” nie są...

    Rodzaj ironii, jaką nieustannie obdarza widza Deadpool, rodzi podejrzenie, że filmowi superbohaterowie pożerają już własne ogony, a uczyniona w ich coraz silniejszym dążeniu do bezpiecznej schematyczności „przerwa na reklamy” może się okazać wybrykiem na krótką metę (mimo że powstanie filmu „Deadpool 2” jest pewne, a Ryan Reynolds zapowiedział, że planuje grać zamaskowanego bohatera do końca życia). Nie pomaga też zawłaszczenie w tarantinowskim stylu przemocy w nawias i uczynienie z filmu produkcji pełnej okrucieństwa, gdzie trup ściele się ławicami, krew rozlewa się szeroką falą (którą, jak zostajemy pouczeni, można zmyć sodą i cytryną), a odcięte członki wirują przed oczami. Jest tego tyle, w tak długich wersjach, że po pewnym czasie właśnie sceny walk stają się najbardziej nużące.

    Deadpool nie chce być bohaterem, choć jest do tego usilnie namawiany. Szkoda, iż uległ namowom na rozpuszczenie swej wyjątkowości w schlebianiu najprostszym mechanizmom wzruszania przepony.

    OCENA: 3/6

    Deadpool,
    USA/Kanada, sci-fi,
    reż. Tim Miller,
    wyst. Ryan Reynolds, Morena Baccarin, Ed Skrein


    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Polecam

    Kasiulka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

    Bardzo fajny film, polecam obejrzeć http://filmhity.pl/akcja/deadpool/

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Chimichangas!?

    Wade "Wad" Wilson (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Tak to jest, jak za opis postaci i filmu o niej, bierze się osoba nieznająca jej w żaden sposób, a informacje o niej bierze z Wikipedii. Recenzent zachowuje się jakby od filmu akcji oczekiwał że...rozwiń całość

    Tak to jest, jak za opis postaci i filmu o niej, bierze się osoba nieznająca jej w żaden sposób, a informacje o niej bierze z Wikipedii. Recenzent zachowuje się jakby od filmu akcji oczekiwał że film będzie ambitny. W dodatku popełnia błędy rzeczowe, jak Aleks (WTF?), aspiracje głównej postaci do ścigania "Aleksa" ( koleś chciał odzyskać dawny wygląd i zatrzymać tego chorego "naukowca" Francisa od dalszych działań). Radze sięgnąć po komiks związany z Deadpool'em i wtedy oceniać bohatera, bo opis tu podany niezbyt pasuje do czerwonego najemnika. Fakt, film był dosć sztampowy, jednak jest on swoistą ironią i ekranizacją komiksów. Co do brutalności filmu, to spora przesada w tym co napisano. Poziom Tarantino, to to nie jest (polecam obejrzeć jego nowsze filmy dla porównania). Deadpool i jego komiksy są brutalne (od nikogo nie zapożycza), żarty raz są śmieszne, raz żenujące, ale to co najważniejsze to łamanie czwartej ściany i (auto)ironia wobec wszystkiego, które cechują bohatera. Film nie jest o żadnym superbohaterze, lecz o gościu, który niedawno w komiksach zdejmował prezydentów-zombie Stanów Zjednoczonych (komiks już ukazał się w Polsce), więc kina superbohaterskiego się nie spodziewaj. Humor zaś nieraz bywa inteligentny, lub jest świetną satyrą na poruszone w nim kwestie ( bynajmniej jest lepszy, niż w wielu obecnych komediach, może dlatego tak bardzo mi się spodobał). Jeśli kogoś nie bawi żart z "kokainą, obok leku na ślepotę", niech po prostu na film nie idzie. Moim zdaniem film zasługuje nawet na 5/6, głównie za świetne oddanie postaci i jej stylu bycia, co rzadko w filmach tak wychodzi. Na seansie bawiłem się świetnie, a razem ze mną cała sala co chwila śmiejąca się z "najprostszych mechanizmów wzruszania przepony".
    zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo