RECENZJA: Most szpiegów [ZWIASTUN]

Dariusz Pawłowski
Dariusz Pawłowski
„Most szpiegów” w reż. Stevena Spielberga z Tomem Hanksem w roli głównej w kinach.

Szpiedzy dzielą się na biegających z pistoletami, demolujących przeciwników jednym ciosem pięści i zbierających trofea w postaci złamanych serc płci pięknej oraz intrygujących za plecami świata na tajnych spotkaniach, podczas zawierania tajemniczych paktów. Steven Spielberg w „Moście szpiegów” postawił na tych drugich. Z emocjonującym skutkiem.

Wielki amerykański reżyser z lubością konstruuje obraz tradycyjnej amerykańskiej rodziny, którą zbieg okoliczności i ojczyzna w niezwykłe wydarzenia - tym razem szpiegowskie - wplątują. Taką rodziną są Donovanowie z nowojorskiego Brooklynu, których poznajemy w latach 50. XX wieku, w początkowym etapie zimnej wojny, kiedy narasta napięcie między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim. Głowa rodziny to zdolny prawnik, który zajmuje się sprawami cywilnymi, głównie związanymi z ubezpieczeniami, ale zasłynął jako prokurator w procesach norymberskich. Pewnego dnia zwraca się do niego rząd z propozycją wystąpienia w roli obrońcy w procesie sowieckiego agenta, Rudolfa Abla (rewelacyjny w tej roli brytyjski aktor, Mark Rylance). Udział mecenasa w tej rozprawie ma być elementem teatru, mającego dowieść, iż Stany Zjednoczone szanują prawa każdego człowieka, choć wszyscy uważają, że Abel to drań i powinien być skazany na śmierć. Donovan jednak dochodzi do wniosku, że każdy zasługuje na obronę, a Abla nie można nazwać zdrajcą, ponieważ nie jest obywatelem amerykańskim i po prostu dobrze wykonywał swoją pracę. Ratuje wroga od stryczka, w zamian cała Ameryka uznaje go za szaleńca. Tymczasem nad ZSRR zostaje zestrzelony amerykański samolot szpiegowski, a jego pilot wzięty do niewoli. Amerykanie podejmują działania mające doprowadzić do wymiany jeńców. Na negocjatora wybrano Donovana. Rozmowy mają się odbyć w Berlinie (który w filmie „zagrał” m.in. Wrocław), gdzie właśnie budowany jest mur...

Taki majster, jak Spielberg doskonale wie, za jakie nitki trzeba pociągnąć, by wywołać w widzach te emocje, na których mu zależy i nie da się ukryć, że robi to z najwyższą maestrią. A gdy ma za współpracownika takiego operatora, jak Janusz Kamiński, trudno znaleźć niepotrzebny kadr, zepsute ujęcie, słabą scenę. Przy „Moście szpiegów” reżyser wsparł się jeszcze przy powstawaniu scenariusza braćmi Coen, co wniosło do filmu elementy ironii i dystansu. Dorzućmy perfekcyjnie dobranych aktorów: wspomniany Rylance; jak zawsze idealnie amerykański Tom Hanks, trafnie potrafiący oddać zwyczajność postawioną przed nadzwyczajnością; precyzyjnie skomponowany drugi plan. Spielberg składa z tych wszystkich elementów kino, które nawet jeżeli nie wyłania się ponad pierwszej klasy rzemiosło, to trzyma w napięciu, ma idealnie rozłożone akcenty, bohatera, z którym błyskawicznie się utożsamiamy i wyraziste, przekonujące przesłanie.

Nowej produkcji Spielberga można zarzucić pewną powierzchowność, a nawet naiwność w opisie rzeczywistości zimnej wojny oraz daleko idące uproszczenia w oddaniu świata po wschodniej stronie żelaznej kurtyny. Film został również zbudowany na ostrym, ale i jednorodnym kontraście między jakością amerykańskiej demokracji i beznadzieją sowieckiego komunizmu - nawet w ukazaniu typów zamieszkujących wrogie mocarstwa. Lecz nie o zgodność z podręcznikami chodzi, a o kolejne zabiegi mające wzmocnić dramaturgię, wymowę filmu, a także wykazać wpływ Stanów i ich mieszkańców na losy całego globu.

Spielberg fascynująco buduje relację między Donovanem a Ablem, w której zajmowanie pozycji pod dwóch stronach frontu nie przeszkadza we wzajemnym szacunku i uznaniu. Abel ze swoją wrażliwością, inteligencją, malarskim talentem i sumiennością oraz cierpliwością w wykonywaniu powierzonych mu zadań stanowi też śmiałą przeciwwagę dla rozwydrzonego i niespecjalnie mądrego amerykańskiego pilota, uśmiechniętego chłopaka z przedmieścia, na którego ma być wymieniony. Nie oceniajmy za szybko - zdaje się nawoływać Spielberg. Za każdym wizerunkiem jest człowiek, który bywa zupełnie inny niż chcemy sądzić.

Abel daje Donovanowi także przypowieść o „stojącym mężczyźnie”. I do takich wartości Spielberg wyraźnie i bez skrępowania się tu odwołuje. Do świata, w którym mężczyzna stoi mimo przeciwności, opiekuje się bliskimi i nie negocjuje swoich zasad, a kobieta stanowi jego wsparcie, nadaje sens jego domowi, by wspólnie mogli stworzyć trwałą rodzinę. Wszystko to staje się w Ameryce, czyli najlepszym przecież kraju na świecie, którego różnorodność spowija w jedno akceptowana przez wszystkich konstytucja. A by dopełnić całości, warto w coś wierzyć. Można się z tego śmiać, ale oni na tym właśnie zbudowali swoją potęgę.

OCENA 4/6

Most szpiegów
USA, thriller,
reż. Steven Spielberg,
wyst. Tom Hanks, Mark Rylance, Scott Shepherd

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie