RECENZJA: „Na pokuszenie” [ZWIASTUN]

    RECENZJA: „Na pokuszenie” [ZWIASTUN]

    Dariusz Pawłowski

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Gdy skoncentrujemy się na opowiadaniu o powierzonym im postaciom, po raz kolejny okaże się, że Nicole Kidman to kawał aktorki, a Colin Farrell sprawdza

    Gdy skoncentrujemy się na opowiadaniu o powierzonym im postaciom, po raz kolejny okaże się, że Nicole Kidman to kawał aktorki, a Colin Farrell sprawdza się, gdy może być bezczelnie nieskomplikowany ©United International Pictures

    Na ekrany kin wszedł dramat „Na pokuszenie” w reżyserii i do scenariusza Sofii Coppoli. Na 70. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes obraz otrzymał nagrodę za reżyserię
    Gdy skoncentrujemy się na opowiadaniu o powierzonym im postaciom, po raz kolejny okaże się, że Nicole Kidman to kawał aktorki, a Colin Farrell sprawdza

    Gdy skoncentrujemy się na opowiadaniu o powierzonym im postaciom, po raz kolejny okaże się, że Nicole Kidman to kawał aktorki, a Colin Farrell sprawdza się, gdy może być bezczelnie nieskomplikowany ©United International Pictures

    Jakże to uroczo się ogląda, głównie dzięki wspaniałym zdjęciom Philippe’a Le Sourda; jakże pieczołowicie całość została przez Sofię Coppolę wyreżyserowana. Jak miło patrzy się na atrakcyjnych i popularnych aktorów, jak subtelnie buduje się tu klimat, między innymi dzięki kostiumom i scenografii. „Na pokuszenie” kusi przy tym znaną z różnych konfiguracji sytuacją pobudzenia do życia poprzez wtargnięcie w utarte konwenanse powiewu świeżości i dzikości.
    Seans niesie niemało przyjemności dla kinomana. Nawet jeżeli napięcia tu mniej niż można było oczekiwać, spodziewana gęstość atmosfery nie przekracza konsystencji kisielu, a najsilniejsze emocje wzbudza pewna kończyna.

    Rozgrywająca się trzy lata po wybuchu Wojny Secesyjnej, na południu Stanów Zjednoczonych w Wirginii, historia zaczyna się jak bajka. Oto przez las wędruje dziewczynka z koszyczkiem, mrucząc sobie pod noskiem. Grzybki zbiera, a to przykucnie, by wykręcić z gleby jakiegoś plechowca, a to trąci listek otrzepując go z rosy. Jednak jej największym znaleziskiem okaże się ranny kapral John McBurney, a jego krwawiąca noga brutalnie przenosi nas z bajki w rzeczywistość. Niedoszły Czerwony Kapturek proponuje wsparcie (także dosłowne) i odprowadza groźnie wyglądającego „wilka” do położonej na uboczu, po drugiej stronie lasu żeńskiej szkoły z internatem, prowadzonej przez samotną pannę Marthę Farnsworth. Przywódczyni skupionego na nauce i pracy damskiego światka, dotychczas stanowiącego odosobnioną wyspę na morzu barbarzyństwa, oraz towarzyszące jej sześć panien w różnym wieku postanawiają zaopiekować się rannym mężczyzną, aż odzyska siły. Zaburzenie ustalonego rytmu musi jednak wywołać reakcję, pozostawić ślady, wydobyć skrywane pragnienia i frustracje. Stąd już tylko krok, by baśń zamieniła się w horror...



    Siedem dziewcząt z Wirginii i jeden atrakcyjny mężczyzna o wyglądzie Colina Farrella - to musi się skończyć eksplozją. Sofia Coppola łagodnie i niespiesznie prowadzi nas wraz z bohaterami do katastrofy, pozwalając sobie przy tym na sporą dawkę ironii (chwilami nawet zbyt grubo „szytej”), gry filmowymi konwencjami, stylistyką, a także stereotypami i obyczajowością. Stara się rozmiękczać niepokój, nie eskalować duszności nastroju (choć brak oddechu zamknie sekwencję kluczową). Zaznacza rozbudzające się w kobietach emocje, seksualne podrażnienie, powstrzymane namiętności i marzenia oraz podatność na męską manipulację. Kapral McBurney raczej nie jest tego godny, ale mieszkanki samotnego domu zaczynają się dla niego stroić, poprawiać swój wygląd, na różny sposób mu dogadzać. Reżyserka zgrabnie podprowadza do sytuacji bliskiej iskrzenia, ale w chwili, gdy reżyser np. w stylu Polańskiego odebrałby nam powietrze, wycofuje się i szeroko otwiera okna. Wykręcając się od zajrzenia za zasłonę oddzielającą mrok, skrywając się za zabawą formą i klimatem opowieści, daje widzowi rozkosz patrzenia, pozostawiając nieco beznamiętnym.

    Podobnie jak napięcie gaśnie tu tuż przed chwyceniem widza za gardło, tak samo aktorstwo zatrzymuje się krok przed kreacją. Trzeba pominąć fakt, że panie niespecjalnie potrafią nosić się w XIX-wiecznych kostiumach (może dlatego, że bez sukni, najbardziej wpasowanym w epokę okazuje się Colin Farrell) i zgodzić się na wynikające z tego niekonsekwencje (ależ współcześnie panie bez zadziwienia i skrępowania, podchodzenia i ucieczki przyjmują kolejne odsłony męskiej natury). Gdy zaś skoncentrujemy się na zapewnieniach i niedopowiedzeniach zawartych w gestach, opowiadaniu nam o o powierzonym im postaciom, po raz kolejny okaże się, że Nicole Kidman to kawał aktorki, dobrze poprowadzona Kirsten Dunst nieźle sobie radzi, a Elle Fanning ładnie wygląda. No i jeszcze ów Colin Farrell naprawdę się sprawdza, gdy może być bezczelnie nieskomplikowany i przekonany o swoim uroku.

    Sofia Coppola unika, choć mogła mieć takie pokusy i nie byłoby to w tym przypadku trudne, ogłaszania manifestu: feministycznego, społecznego, politycznego czy jakiegokolwiek innego. Nie napastliwie krytykuje niezmienną obłudę różnych objawów naszego dążenia do wykazania swojej wyższości - np. poprzez religijność: rozmodlona gromadka jest zdolna do najokrutniejszych czynów. Wykazuje się dużą reżyserską wrażliwością i delikatnością, zwraca uwagę na detale, ujmującą buduje klimat i styl swojego filmu, starając się nie „zadrapać” widza, ale zarazem skłonić go rozejrzenia się wokół siebie. I zauważenia, jak łatwo poddajemy się rutynie i jak szybko niszczymy to, czego nie rozumiemy lub się boimy. Oddając natomiast głos kobietom, prosi jedynie o uważność, zamiast męskiego protekcjonalizmu. A do czego kobiety są zdolne przestraszone, odrzucone lub urażone w swojej dumie i oddaniu? Naprawdę, lepiej się, panowie, nie przekonywać.

    OCENA: 4/6

    Na pokuszenie
    USA, dramat,
    reż. Sofia Coppola,
    wyst. Colin Farrell, Nicole Kidman, Kirsten Dunst

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Nudyyyyy i ciemnosc

    Aa.. (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    Tragicznie nudny. Zero napiecia. I ta wszechogarniajaca ciemnosc. Wytrzymac do konca to sukces.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    No tak, teraz albo patrioci albo kościół ma zielone światło do dofinansowania

    Taka linia rządu (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo