RECENZJA: Spotlight [ZWIASTUN]

    RECENZJA: Spotlight [ZWIASTUN]

    Dariusz Pawłowski

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Michael Keaton jako Walter „Robby” Robinson oraz  Rachel McAdams w roli Sachy Pfeiffer - dziennikarze, którzy rozumieli swój zawód jako misję i doprowadzili

    Michael Keaton jako Walter „Robby” Robinson oraz Rachel McAdams w roli Sachy Pfeiffer - dziennikarze, którzy rozumieli swój zawód jako misję i doprowadzili do ujawnienia jednej z największych afer dotyczących Kościoła katolickiego na świecie ©United International Pictures

    Znakomity amerykański „Spotlight” w reż. Toma McCarthy’ego już na ekranach kin. Opowieść o śledztwie dziennikarzy „Boston Globe” w sprawie pedofilii w Kościele katolickim.
    Michael Keaton jako Walter „Robby” Robinson oraz  Rachel McAdams w roli Sachy Pfeiffer - dziennikarze, którzy rozumieli swój zawód jako misję i doprowadzili

    Michael Keaton jako Walter „Robby” Robinson oraz Rachel McAdams w roli Sachy Pfeiffer - dziennikarze, którzy rozumieli swój zawód jako misję i doprowadzili do ujawnienia jednej z największych afer dotyczących Kościoła katolickiego na świecie ©United International Pictures

    Bez dziennikarzy świat byłby jeszcze gorszy. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. To budujące, że nie mają takich wątpliwości również twórcy znakomitego, nominowanego do Oscara filmu „Spotlight”.

    Obraz Toma McCarthy’ego przywołuje historię śledztwa dziennikarzy „Boston Globe” w sprawie tuszowania przypadków pedofilii w Kościele katolickim. Artykuł reporterów śledczych z grupy „spotlight”, który ukazał się na łamach gazety 6 stycznia 2002 roku, wstrząsnął Ameryką i rozpoczął serię publikacji dziennika (było ich w sumie około 600), które zmieniły postrzeganie Kościoła i umożliwiły rozmowę o tym, co wcześniej skrzętnie ukrywano.
    Praca dziennikarzy utorowała drogę dla setek procesów związanych z kościelną pedofilią nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale na całym świecie (w napisach końcowych przedstawiających miasta, w których doszło do ujawnienia skandali związanych z molestowaniem nieletnich pojawia się nasz Poznań). Przede wszystkim jednak oddała głos ofiarom księży, pozwoliła im na wyrzucenie z siebie dramatów, którymi nie byli w stanie z nikim, nawet z najbliższymi, się podzielić. Bez dziennikarzy tak potężny oddźwięk i konsekwencje afery bostońskiej nie byłyby możliwe. O ile w ogóle byśmy o niej wiedzieli.

    Filmowe śledztwo inicjuje nowy szef „Globe’a”, Marty Baron (w tej roli Liev Schreiber), który po przeczytaniu felietonu jednej z dziennikarek o księdzu oskarżonym przed laty o molestowanie seksualne dzieci zadaje proste, dziennikarskie pytanie: jaki jest dalszy ciąg? Reporterzy ze „spotlight” - pod wodzą Waltera „Robby’ego” Robinsona (świetny Michael Keaton), doświadczeni w śledztwach związanych z korupcją, właśnie pracujący nad tematem dotyczącym policji, są świadomi trudności w zdobyciu dowodów oraz następstw ewentualnej publikacji, ale podejmują wyzwanie. Spotykają się z niedowierzaniem i zadziwieniem różnych środowisk: „chcecie pozwać Kościół katolicki?!”. Nie ustępując jednak nie spodziewają się, jaką skalę zjawiska i matactw odkryją.



    Nie samą pedofilię w Kościele twórcy filmu czynią jednak jego głównym tematem, ale właśnie dziennikarską pracę oraz trwałość siatki lokalnych powiązań, którą wraz z rozwojem śledztwa trzeba przerwać. Obserwujemy żmudne poszukiwania w archiwach, wysłuchujemy dziesiątek rozmów telefonicznych, obserwujemy spotkania z prawnikami, bostońskimi kacykami, a w końcu - i to najbardziej poruszające sceny - ofiarami molestowania, których dorosłe życie przebiega w cieniu rozpaczy dzieciństwa. McCarthy z delikatnością podkreśla ich dwukrotne pochłonięcie przez mrok: pierwszy raz, gdy zostali wykorzystani, drugi - gdy musieli się do tego przyznać. Dodaje przy tym trafnie, że wielkość ich dramatu polega nie tylko na gwałcie na ciele, ale także na ich duszy, wierze i samoocenie.

    Reżyser z werwą i odpowiednim napięciem pokazuje mało efektowne przecież dziennikarskie „wgryzanie” się w temat, odkrywanie kolejnych elementów, które mają złożyć się na wielką historię. Nie ukrywa przy tym kosztów, jakie ponoszą sami dziennikarze - nie tyle nawet podnosząc zagrożenia wywołane łamaniem „układu”, co emocjonalną cenę wysłuchiwania szeregu wstrząsających opowieści i konieczności ostatecznego zadania sprawcy wielu nieszczęść w twarz pytania: jest pan winny? Dziennikarze „spotlight” rozumieją swój zawód jako misję i poszukiwanie prawdy, co musi się przenosić na życie osobiste, a znalezienie partnera, który byłby w stanie to znieść i dać takiej osobie wsparcie jest bliskie natrafieniu na chodniku na portfel zgubiony przez Rothschilda.

    Duże znaczenie ma jednak to, że McCarthy oddaje ukłon dziennikarstwu, które na świecie przeżywa kryzys, a w Polsce prawie już nie istnieje: niezależnemu, idealistycznemu, stawiającemu wartości ponad doraźne zyski. Składa na swój sposób hołd etosowi zawodu, który ma informować, tropić, ale zarazem kontrolować biorących na siebie odpowiedzialność i chronić przed deprawacjami władzy tych, którzy są na nią zdani. U McCarthy’ego nie ma dziennikarskiego gwiazdorzenia ani celebryckości, są za to codzienna robota i działanie w zespole - znakomicie zresztą oddane przez pozbawienie filmu głównej roli, na rzecz doskonale współpracującej aktorskiej drużyny. McCarthy to podejrzał, a ja nie będę ukrywał, że dziennikarstwo to jedna z najwspanialszych profesji świata, jednocześnie bezmiernie pochłaniająca, stająca się treścią, sposobem i sensem istnienia. Każdego dnia otwierająca głowę, pozwalająca dostrzec prawdziwy puls życia, dająca instrumenty do rzeczywistej pomocy (a czasem, niestety, bezrefleksyjnego szkodzenia), stwarzająca pole do zrozumienia tego, co autentycznie ważne. Potrzebni są „tylko” dziennikarze, którzy chcą i są gotowi się temu oddać. I którzy, przepraszam za ten apel, będą czuli poparcie tych, dla których to robią.

    A to właśnie dziennikarze i otaczające opieką dziennikarzy redakcje mogą kruszyć to, co w jednej ze scen filmu nazwał kardynał Law ostrzegając nowego naczelnego „Globe’a”: Boston to pod pewnymi względami bardzo małe miasto. Znaczy się, wszyscy, którzy powinni, się tu znają, dobrze ze sobą żyją, nie ruszaj tego, człowieku. Czy czegoś to Państwu nie przypomina?

    OCENA: 5/6

    Spotlight,
    USA, thriller,
    reż. Tom McCarthy,
    wyst. Michael Keaton, Rachel McAdams, Mark Ruffalo

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo