RECENZJA: "W ciemność. Star Trek" [TRAILER]

    RECENZJA: "W ciemność. Star Trek" [TRAILER]

    Dariusz Pawłowski

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Serce czy rozum - ten dylemat zawsze był ważny w serialu "Star Trek", należącym dziś do najistotniejszych dokonań w historii telewizji. Zwykle jego twórcy opowiadali się za humanistycznym racjonalizmem, wyrażanym postawą idealnego środka, czyli rozumnego serca. Reżyser J.J. Abrams, ruszając z bohaterami serii "w ciemność", poszedł na całość: człowieka o wielkim sercu poszukał w najbardziej chłodnym rozumie.
    W ciemność. Star Trek, USA, s-f, 129 min., reż. J.J. Abrams, wyst. Chris Pine, Zachary Quinto, Zoe Saldana, Benedict Cumberbatch, dystr. UIP

    W ciemność. Star Trek, USA, s-f, 129 min., reż. J.J. Abrams, wyst. Chris Pine, Zachary Quinto, Zoe Saldana, Benedict Cumberbatch, dystr. UIP ©UIP

    W roku 2009 Abrams zaczął opowieść o odważnych badaczach kosmosu podróżujących USS "Enterprise" od nowa. W jego drugim podejściu do tematu więcej jest odwołań do serialowej podstawy, zgrabnej żonglerki ikoną popkultury i ukłonów wobec fanów cyklu - choć to ci ostatni najlepiej będą mogli ocenić ich zakres.

    Jest też znacząca dyskusja ze współczesnością: wiara w to, że rozwój cywilizacyjny i techniczny zmieni nas w lepszych ludzi została mocno nadszarpnięta, ciągle aktualne zaś niebezpieczeństwo totalnej wojny światów ma inne źródło - już nie chwiejną równowagę w świecie mocarstw, ale terroryzm i szaleńców, którzy bez zabijania nie potrafią żyć.
    I w końcu roztrząsa się tu również problem, przed którym dzisiejszy świat staje coraz częściej: czy zemsta jest właściwą metodą na uspokojenie naszego żalu i niezgody na niesprawiedliwość, czy stać nas na jedność, współpracę, by nie powiedzieć - solidarność.

    Abrams jeszcze raz podnosi wspomniane relacje serca (niesubordynowany i łamiący wszelkie zasady, ale szlachetny i gotowy do poświęceń kapitan James T. Kirk) oraz rozumu (kierujący się bezwzględną logiką, nie wdający się w zakulisowe "gierki" i nie potrafiący kłamać Wolkanin Spock). Co ciekawe, to na doświadczenia i przemianę Spocka kładąc większy nacisk.

    Abrams wydobywa ludzką część natury przyjaciela z kosmosu - zwraca uwagę, że jego emocjonalna oschłość może być konsekwencją dramatycznych przeżyć, a w sytuacji zagrożenia bliskich uruchamiają się w nim zachowania, które u ludzi uważał za "głęboko nielogiczne". Owa afirmacja człowieczeństwa posunięta jest do tego stopnia, że najważniejsza walka w filmie rozstrzygana jest na tradycyjne pięści...



    Twórcy filmu stworzyli załogę, która daje się lubić, choć najlepszy na ekranie jest Benedict Cumberbatch, jako najbardziej niejasna postać. Zgrabnie skonstruowano zwroty akcji, zastanawiamy się razem z Kirkiem komu może on zaufać, dobrze obrazowi robią elementy humorystyczne. Powinni być zadowoleni także ci, którzy oczekują efektów specjalnych i solidnej "nawalanki". Wszystko nie przekracza schematów, ale dostarcza przyzwoitej rozrywki.

    Dokąd jeszcze "Enterprise" może zawieźć poszukującą nowych doznań ludzkość? Przy pragnieniu otwarcia i rozwoju, "Star Trek" jest zaskakująco tradycyjny i spójny w konstrukcji społeczności zaludniającej kosmiczny statek i czysty w nauce tolerancji, współistnienia różności i pacyfistycznego przesłania. Oby nie powiózł na inne planety naszej "nowoczesności".


    Zapisz się do newslettera

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo