Regionalny Kongres Kultury. Dzień II

Łukasz Kaczyński
Regionalny Kongres Kultury
Regionalny Kongres Kultury Krzysztof Szymczak
Wystąpienie Jarosława Suchana, dyrektora Muzeum Sztuki w Łodzi ("Instytucja publiczna, czyli jaka?"), choć kończące piątkową, przedpołudniową sesję w Filharmonii Łódzkiej, przez wielu uznane zostało za ideową inaugurację Regionalnego Kongresu Kultury. Suchan skupiał się na wskazaniu realiów, w jakich funkcjonują publiczne instytucje kultury oraz przyczyn ich wadliwego działania.

- Choć bywają one obiektem politycznych nacisków, organizacyjnie nie zawsze są dostosowane do współczesnych realiów, grzechem jest marginalizowanie ich. Wypada zastanowić się dlaczego czasem nie spełniają one swej roli - mówił Suchan i wskazywał na deficyt idei i nierozumienie przez ludzi władzy misyjnego charakteru instytucji kultury. Zdaniem Suchana, rola tych ostatnich nie została przedefiniowana po 1989 roku, a kolejne rządy kraju nie zmieniły stanu rzeczy, gdyż nie rozumiały roli, jaką instytucje te pełnić powinny. Przede wszystkim widziały w nich środek do spełniania celów ekonomicznych.

- Mam nadzieję, że debata, jaka rozpocznie się po zakończeniu Kongresu, wskaże kto ma te cele określić - mówił Suchan, co chwila nagradzany brawami. Kolejny jego zdaniem ważny czynnik to fatalne otoczenie prawne - tak wszelkie ustawy, z których żadna nie uwzględnia złożoności i specyfiki działalności kulturalnej, jak i rozporządzenia lokalne. Efekt jest taki, iż instytucje zamiast skupiać uwagę na merytorycznej stronie projektów, poświęcają siły na administracyjną ich obsługę.

- Dziś bardziej liczy się przystawiona w odpowiednim miejscu parafka, niż rzetelne rozliczanie efektywności wydatkowania. Uwolnijmy kulturę z sieci złego prawa i absurdalnych przepisów - gromił Suchan.

Niespodziewany obrót przyjęła jedna z ważniejszych dyskusji drugiego dnia Kongresu. Zamiast odpowiedzi na pytanie zawarte w jej tytule - "Jakich instytucji kultury potrzebujemy?", obejrzeliśmy głównie defensywę dyrektorów większych i mniejszych miejskich instytucji kultury. I nic w tym dziwnego. Moderator spotkania, Paweł Olkusz z Instytutu Teorii Literatury, Teatru i Sztuk Audiowizualnych UŁ, rozpoczynając dyskusję niemal pod pręgierzem postawił Teatr im. Jaracza w Łodzi. Powołując się m.in. na dane dotyczące frekwencji (średnio 67 widzów na spektaklu w 2010 roku) wskazywał, że "Jaracz" nie jest teatrem tak obleganym, jak to się powszechnie sądzi. W porównaniu ze Starym Teatrem w Krakowie i Teatrem Polskim we Wrocławiu, nie prowadzi działalności okołoteatralnej.

- Czy Teatr Wielki nie stanie się drugim Teatrem Jaracza, skoro obejmują nad nim szefowanie dyrektorzy "Jaracza"? Na czas zbliżającego się remontu "Wielki" nie planuje żadnej działalności edukacyjnej - mówił.

- Według mojej wiedzy frekwencja wynosi ponad 100 procent, a to oznacza, że widzowie siedzą na dostawkach - odpowiadał Wojciech Nowicki, dyrektor "Jaracza", który pojawił się w pewnym momencie na sali. - Nie edukacja, tak modna ostatnio, jest według mnie zadaniem tej sceny, a wystawianie sztuk.

Niezadowolenie z instrumentalnego posługiwania się wynikami badań wyraził Tomasz Kukołowicz z Narodowego Centrum Kultury. Wiele do zarzucenia miał raportowi na temat preferencji kulturalnych mieszkańców województwa (brak pokazania uczestnictwa w kulturze w skali kraju, wpisanie w miejsce komentarza specjalisty w tej dziedzinie podsumowania polegającego na spisaniu liczb z tabelek).

W dalszym toku dyskusji zastanawiano się nad sposobem ewaluacji działalności instytucji kultury, wskazania celów tych ocen oraz sprawiedliwych kryteriów. Nie dowiedzieliśmy się więc, jakich instytucji kultury potrzebujemy, ale nie ma też się co dziwić. Ludzie kultury Łodzi i regionu nieczęsto mają szansę gremialnego spotkania się i debatowania nad problemami, z jakimi w pracy się spotykają. Czy zmieni się to po Kongresie?

Jako memento na przyszłość odebrać można niedługi wykład Pawła Potoroczyna, dyrektora Instytut Adama Mickiewicza, zatytułowany "Na co komu kultura?".

- Mam dość tłumaczenia rządzącym po co zajmujemy kulturą. I słuchania, że powinna się ona sama finansować. Kultura nie zaspokaja potrzeb. Ona je tworzy - mówił. - Populizm w polityce szkodzi demokracji. W kulturze niszczy wszystko. Pamiętajmy więc, że do polityków i ekonomistów musimy mówić ich językiem, inaczej będą udawać, że nas nie rozumieją. Francja znacząco osłabiła regres ekonomiczny zwiększając nakłady na kulturę. Teraz w Polsce przeżywamy ogromną podaż talentów. Musimy stworzyć młodym ludziom szansę utrzymywania się z nich. To cywilizacyjna szansa udziału w obiegu idei, szansa poprawienia błędów przemiany ustrojowej.

Wykład zakończyły trzy wnioski pod rozwagę. Pod szybką rozwagę: "Budujmy kapitał społeczny, albo drukujmy kolejne banknoty. Inwestujmy w kulturę, albo budujmy więzienia. Jeśli myślicie, że kultura jest kosztowna, to zobaczycie ile kosztuje ignorancja".

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

x
xxx

Moderatorem spotkania był Piotr Olkusz a nie Paweł:)

s
sztukmistrz

Dlaczego nie dano prawa głosu Knychalskim? Dlaczego nie wyjaśniono nieuzasadnionych roszczeń komisarz Zewaldowej wobec Camerimage.
Władza komisaryczna zniszczyła wiarygodność miasta wobec obywatelskich inicjatyw kulturalnych.
Od tego trzeba zacząć. Jeśli tej patologii myślenia politruków nie napietnuje i nie wyplenii to żadne kongresy nie pomogą. Jeśli nie potępi sie NIELOJALNOŚCI wobec kolegów z branży takiego Candrowicza czy Fijałkowskiego to sami ludzie kultury wytną się, rozrobią.
Suchan ma świętą rację.On został wyeliminowany z dyskusji o Specjalnej Strefie Sztuki bo życzył sobie tego chołubiony przez władze Walczak z Atlasa, który odpowiada za klęskę SSS.
Utraciliśmy wizerunek miasta przyjaznego kulturze przez politykó! Przez takich ludzi jak Zewald, Sadzyński, Kacprzak, magin.
Niestety Zdanowska podąża w tym samym kierunku.
Kontynuuje polityke obrażania autorytetów artystycznych (vidw : Lynch, Gehry, Żydowicz) i schclebiania nowobogackim mitomanom.
Kongres o Antykulturze Łodzi oceniam jako dziłanie FASADOWE.
Straszny kit.

Dodaj ogłoszenie