Remont Piotrkowskiej i "brak zapowiedzi kar"

    Remont Piotrkowskiej i "brak zapowiedzi kar"

    Marcin Darda

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Remont, Piotrkowska, spóźnienie - to chyba jeden z najpopularniejszych tagów w Łodzi. Wystarczy wrzucić w Google, a wyskakują artykuły sprzed kilku godzin, z maja, kwietnia, marca...
    Marcin Darda

    Marcin Darda ©Grzegorz Gałasiński

    W kwietniu mogliśmy przeczytać, że remont w końcu startuje, co prawda "z ponad trzymiesięcznym opóźnieniem, ale jednak". Podano przykład odcinka, którego remont dobiegnie końca w połowie czerwca, choć "planowo" zakończyć się miał 30 stycznia, czyli prawie pięć miesięcy wcześniej. Wiadomo, zima, a nikt nie przewidział, że mrozy utrzymają się tak długo. Można było harmonogram ustalić inaczej, ale w magistracie po prostu brakuje wizjonera formatu Arkadiusza Banaszka, byłego już wiceprezydenta, który w kwestiach meteorologicznych był nie do zastąpienia i jak rzekł, że "zimy nie będzie", tak jej nie było. Banaszek przewiduje dziś pogodę we Włocławku.

    Trzeba też przypomnieć, że inwestycję z przytupem otwarto w listopadzie. Potem, gdy okazało się, że mróz jednak przeszkadza, Zarząd Dróg i Transportu gwarantował, że to opóźnienie nie wpłynie na terminy oddawania innych odcinków. Gwarantował...

    W czerwcu mieliśmy kolejne opóźnienia na kolejnych odcinkach, w sumie trzy tygodnie. Ludzi trafiał szlag, ci mieszkający w kamienicy przy Rewolucji 1905 r. przedłużającym się remontem - jak donosił Express - byli "udręczeni", mieli utrudniony wjazd na podwórko kamienicy, a nawet kłopoty z najzwyklejszym wejściem na nogach na klatkę schodową. W końcu była połowa czerwca, remont miał być zakończony jeszcze w maju.

    Przedłużający się remont, jak nietrudno zgadnąć, mocno trzepnął po kieszeniach tych, którzy na Piotrkowskiej prowadzą swe biznesy. Można było czytać m.in. o restauratorach, którzy zwalniali z pracy, bo obroty poleciały im na łeb, na szyję, a ZDiT zamieszał też w kwestii pozwoleń na ustawianie ogródków. "GW" pisała jak to ZDiT wydał pozwolenie jednocześnie nie wydając go.

    Remont napina zresztą niemal wszystkich, cierpliwość stracił nawet proboszcz parafii p.w Zesłania Ducha Świętego przy pl. Wolności. Uważa, że zniszczono zabytkową elewację kościoła. Firma odparowała, że to wina starej kostki, a nie nowiutkich płyt, proboszcz ripostuje, że to chyba żart, bo.... itp. itd.

    "DŁ" zaserwował info, że ułożony i wypucowany granit trzeba było zerwać, bo zapomniano o montażu skrzynki energetycznej. Hit był parę dni temu: kolejne opóźnienie spowodowane... brakiem płyt granitowych. Po prostu nie było co na Piotrkowskiej kłaść, a to z powodu takiego, że dostawca nie nadąża z produkcją.

    Troszeczkę trąci to PRL-em, w którym brakowało wszystkiego, co generalnie nie dziwiło i wszyscy do tego przywykli. "Cham się uparł i mu daj. Skąd mam wziąć, jak nie mam". Przywoływanie Barei jest dziś już banalne i wyświechtane, ale niestety wciąż zabójczo trafne.

    Wspominam nie przypadkiem, bo na FB ktoś tę informację opatrzył innym bareizmem, a mianowicie: "Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi?". Tu jednak należy się wprowadzenie w kontekst. Otóż mieszkańcy umęczonych remontem odcinków Piotrkowskiej powiadają, że może tym, co powinno odpowiednio zmotywować firmę, która remontuje reprezentacyjną ulicę Łodzi, byłyby kary umowne za opóźnienia. W "DŁ" wyczytałem, że póki co ZDiT "na temat kar milczy", Rynek Infrastruktury" zaś doniósł, że ze strony ZDiT" na razie "brak zapowiedzi kar".

    Chwilę po tym, jak to przeczytałem przed oczyma stanął mi nie kto inny, jak nadzorujący ZDiT wiceprezydent Łodzi Radosław Stępień. Nie kto inny, bo pamiętam jeszcze gdy jako wiceminister infrastruktury u Donalda Tuska robił za telewizyjną gwiazdę z odcinkami niedokończonych autostrad i tras ekspresowych w tle. "W temacie" budowy autostrady A1 Świerklany - Gorzyczki zapowiadał wiceminister, że "w kontrakcie zawarto szereg kar umownych, które w przypadku złamania warunków umowy będą bardzo dotkliwe". Wygląda na to, że po powrocie z Warszawy Stępień złagodniał. Liczę jednak, że po prostu czeka na koniec inwestycji, bo nie sięganie po kary w tej sytuacji byłoby działaniem na szkodę miasta.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Jak można karać kolesiów?!

    Jacenty (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 5

    Karanie kolesiów? Niedopuszczalne!!!!

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo