Reprezentacja Polski. W ten weekend do siatki trafiał nie tylko Robert Lewandowski [PODSUMOWANIE]

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Adam Buksa świetnie spisuje się w tym sezonie w barwach New England Revolution
Adam Buksa świetnie spisuje się w tym sezonie w barwach New England Revolution USA TODAY Network/Sipa USA/East News
Udostępnij:
Do strzeleckich popisów Roberta Lewandowskiego już się przyzwyczailiśmy, choć ostatnio w reprezentacji jakby trochę się zaciął. W klubie nie traci jednak skuteczności, imponują nią również jego partnerzy w ataku reprezentacji Polski. Byli i obecni.

Przede wszystkim Adam Buksa. W październikowym meczu z Albanią w Tiranie, w eliminacjach mistrzostw świata, napastnik New England Revolution pełnił rolę zderzaka. Przez 70 minut zaciekłe pojedynki z obrońcami rywali, a jak już ich „porozbijał”, na placu gry zastąpił go Karol Świderski i to właśnie on był autorem zwycięskiej bramki dla Biało-Czerwonych.

W klubie odwrotnie - wyjazdowy mecz Orlando City Buksa rozpoczął na ławce rezerwowych. Na boisku pojawił się po przerwie, to jednak wystarczyło, by został bohaterem. Drużyna Polaka przegrywała już 0:2, po golach Naniego i Dike’a. Po piorunującej końcówce wywalczyła jednak remis, a w roli głównej wystąpił właśnie Buksa. Najpierw, w 81. minucie, wykorzystał niezbyt mocną wrzutkę w pole karne, „dziobnął” z wyczuciem piłkę i skierował ją do bramki Orlando City. W doliczonym czasie gry były zawodnik Pogoni Szczecin po raz drugi trafił do siatki, tym razem mocnym strzałem głową.

Dla Buksy bieżący sezon amerykańskiej MLS jest na razie kapitalny. Polak strzelił już 16 goli w 30 meczach (o jedno więcej ma tylko Ole Kamara z DC United) i dołożył do tego trzy asysty. Jego New England Revolution ma zapewnione mistrzostwo konferencji wschodniej, z aż 21 punktami przewagi nad drugą Philadelphią Union.

W miniony weekend przypomniał o sobie kibicom również Jakub Świerczok. Były snajper Piasta Gliwice ma na razie całkiem udany start w japońskiej J1 League (trafił do niej latem, po Euro 2020). Po 15 meczach ma na koncie (we wszystkich rozgrywkach) dziewięć goli w barwach Nagoya Grampus, a ten zdobyty w spotkaniu z Vissel Kobe (2:2) był naprawdę rzadkiej urody. Świerczok otrzymał piłkę z głębi pola i popędził z nią w kierunku bramki rywali. A potem najpierw obrócił się i przetrzymał futbolówkę, później przełożył ją na lewą nogę i strzałem z 20 metrów trafił do siatki.

Jeszcze kilka takich bramek, a o piłkarzu Nagoyi być może przypomni sobie selekcjoner Polaków Paulo Sousa, chociaż akurat w ataku konkurencja o miejsce u boku Roberta Lewandowskiego jest obecnie ogromna. W jesiennych meczach reprezentacji świetnie spisali się wspomniani już Buksa i Świderski, a w dodatku do zdrowia zdążyli wrócić Krzysztof Piątek i Arkadiusz Milik.

Ten ostatni o mało co nie został bohaterem niedzielnego hitu francuskiej Ligue 1, pomiędzy Olympique Marsylia, a Paris Saint-Germain. Milik już tydzień temu wyszedł w podstawowym składzie OM i od razu zdobył bramkę w meczu z Lorient (4:1). W niedzielę znów zaczął od początku i już w 20. minucie pokonał Keylora Navasa. Stade Velodrome eksplodował radością, niestety sędzia po analizie VAR dopatrzył się pozycji spalonej u Pola Liroli, który dogrywał piłkę do Polaka. Milik grał do 78. minuty, a spotkanie zakończyło się remisem 0:0.

Z wizytą do niego wybierał się Paulo Sousa, Portugalczyk planował obejrzeć kolejny mecz Olympique, z OGC Nice. Plany pokrzyżowali mu jednak kibice.

Zaplanowane na środę spotkanie na Allianz Riviera (to na nim Polacy pokonali Irlandię Północną podczas Euro 2016, po golu właśnie Milika) będzie tak naprawdę jego dokończeniem. Pierwotnie rozegrano je w sierpniu, ale zostało przerwane po awanturze z udziałem piłkarzy obu drużyn, do której przyłączyli się jeszcze sympatycy gospodarzy. Decyzją władz ligi mecz zostanie powtórzony, ale przy pustych trybunach. Wyjątku nie będzie nawet dla naszego selekcjonera, który planuje powołać Milika na listopadowe mecze eliminacyjne z Andorą i Węgrami.

W kontekście tych spotkań Sousę cieszyć może z pewnością powrót do formy Grzegorza Krychowiaka. Doświadczony pomocnik był jednym z najostrzej krytykowanych reprezentantów Polski po Euro 2020. Nie brak było wręcz opinii, że nie powinno się go więcej powoływać. do kadry. Jesiennymi meczami pomocnik Krasnodaru przekonał jednak do siebie niedowiarków (a przynajmniej ich część). W sobotę pokazał ponadto, że nie zapomniał, jak strzela się bramki. Krychowiak trafił do siatki w spotkaniu z FK Niżny Nowogród (4:1), zaliczył również asystę i w pełni zasłużenie został wybrany graczem meczu.

W kadrze na Andorę i Węgry być może (to zależy od tego jak szybko uda się załatwić formalności związane z przyznaniem polskiego obywatelstwa) znajdzie się również Matty Cash, który z kolei nie miał zbyt udanego weekendu. Jego Aston Villa, jeszcze w piątek, uległa na wyjeździe 1:3 Arsenalowi.

A wracając do początku, czyli do Lewandowskiego, to oprócz bramki zdobytej w niedzielnym meczu z TSG 1899 Hoffenheim humor mogły poprawić mu doniesienia z zakończonego w niedzielę głosowania dziennikarzy, w tegorocznym plebiscycie Złotej Piłki. Głównymi faworytami do zwycięstwa są Lionel Messi i właśnie snajper Bayernu. Wyniki poznamy 29 listopada.

Gala „France Football” fiaskiem organizacyjnym? Komentarz

Wideo

Materiał oryginalny: Reprezentacja Polski. W ten weekend do siatki trafiał nie tylko Robert Lewandowski [PODSUMOWANIE] - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie