Rezydencja Jakuba Kestenberga zostanie odnowiona [ZDJĘCIA]

Wiesław Pierzchała
Inwestor z Łowicza kupił wspaniałą, secesyjną rezydencję Jakuba Kestenberga, co oznacza, że będzie odnowiona.

To znakomita informacja dla miłośników dawnej Łodzi, bowiem zostanie uratowany jeden z najciekawszych i najwspanialszych zabytków. Jego oryginalność polega na tym, że od strony ul. Sterlinga rezydencja wygląda jak pałac, a od strony ul. Jaracza jak willa. Jej nabywcą jest Janusz Mostowski, absolwent Politechniki Łódzkiej i właściciel firmy budowlanej Budowa Łowicz, która zasłynęła m.in. remontem katedry łowickiej, co pozwala sądzić, że także rezydencja Kestenberga zostanie pieczołowicie odrestaurowana.

- Willa, którą nabyłem z żoną, bardzo nam się podoba i chciałbym, żeby odzyskała dawny blask - podkreśla Janusz Mostowski. - Na pierwszy ogień pójdą prace związane z naprawą dachu i osuszeniem piwnic. Potem odnowimy elewacje. Jeśli chodzi o wnętrza, to zachowały się między innymi okna witrażowe w efektownym, reprezentacyjnym hallu, lustro i sztukateria. Pełną parą roboty ruszą w przyszłym roku. Po ich zakończenia w obiekcie będą biura.

Inwestor nie mówi ile zapłacił za rezydencję. "To tajemnica handlowa" - ucina. Wyjaśnia za to, że kupił ją od Instytutu Postępowania Twórczego związanego z Akademią Humanistyczno-Ekonomiczną.

- Willa Kestenberga to piękny i cenny obiekt ze względu na oryginalną, narożnikową, eksponowaną lokalizację - zaznacza Wojciech Szygendowski, wojewódzki konserwator zabytków w Łodzi. - Na jej dziejach zaważył fatalny remont na przełomie lat 80. i 90., który został przeprowadzony tak nieudolnie, że po kilku latach rezydencja zaczęła się sypać. Lepiej by było, aby tego remontu ówczesny właściciel, firma Emfor, w ogóle nie zaczynał.

Efekt jest taki, że tynki odpadają niemal na wszystkich elewacjach. Stąd pora na pilny remont.

Twórcą potęgi rodu był Jakub Kestenberg, który w 1893 roku za 11,5 tys. rubli od Feiwela Gruenfelda kupił działkę na rogu ówczesnych ulic Targowej (Sterlinga) i Cegielnianej (Jaracza). Najpierw postawił tam fabrykę - dziś należy do AHE, a potem- w 1903 roku - zbudował rezydencję według pomysłu znanego architekta Franciszka Chełmińskiego.

Powstała neobarokowa ni to willa, ni to pałac z akcentami secesji. Wzrok przyciągają wykusze, balkony, dach mansardowy i ryzalit od podwórka zwieńczony malowniczą wieżyczką z hełmem. Do tego dochodzi stróżówka i brama z secesyjnymi wrotami od strony ul. Jaracza. Inne akcenty secesji to asymetria na elewacjach, różne faktury tynkowe (gładkie, żłobkowane i "chropowate") oraz dekoracje roślinne od strony ul. Sterlinga.

"Wnętrza zachowały sporo elementów swego pierwotnego wyposażenia" - zauważa Wisława Jordan w cennej monografii "W kręgu łódzkiej secesji". - "Uwagę zwraca trójboczny wykusz wysunięty na hall i ozdobiony wzorzystymi szybami malowanymi emaliami. Zachowały się także spore fragmenty boazerii spojone z lustrami w ramach o falistych kształtach. Sztukaterie sufitowe w pokojach na piętrze prezentują bogaty repertuar motywów roślinnych, jak maki, chabry, całe wazony z kwiatami tudzież owoce egzotyczne".

Jakub Kestenberg zmarł w 1921 roku i został pochowany w grobowcu rodzinnym na cmentarzu żydowskim przy ul. Brackiej w Łodzi. W tym samym roku zmarła także wdowa po nim - Dwojra. Oboje mieli 13 dzieci. Wśród nich wyróżniał się Szaja Kestenberg, który w pobliżu, bo przy ul. Narutowicza 59, w latach 1923-28 postawił swoją rezydencję.

"Interesująca jest historia powstania tego obiektu" - zaznacza prof. Krzysztof Stefański z UŁ w pracy "Atlas architektury dawnej Łodzi". - "Pierwotny projekt wykonał na początku 1923 roku łódzki budowniczy Wacław Popławski. Prezentował on ruchliwe kształty neorenesansowe związane z nurtem poszukiwania form narodowych w architekturze polskiej. Już wkrótce opracował nową wersję projektu o motywach klasyczno-barokowych. Ale w sierpniu tego samego roku Popławski niemal dosłownie został wyrzucony z placu budowy przez Jerzego Muntza, który zaproponował Kestenbergom nowy plan".

Szaja Kestenberg robił wszystko, aby postawić na nogi podupadłe przedsiębiorstwo, ale mu się nie udało. Tonąca w długach fabryka w 1927 roku ogłosiła upadłość i w znacznej części została kupiona na licytacji przez znanego potentata Nauma Eitingona. Nie wszyscy wierzyciele pogodzili się z takim obrotem sprawy i - jak podają autorzy "Księgi fabryk Łodzi" - skierowali sprawę do sądu. Proces toczył się kilka lat i został przerwany przez wybuch drugiej wojny światowej, podczas której Niemcy zainstalowali w fabryce maszyny do szycia odzieży.

Po wojnie firmę przejęło państwo i przekształciło w Zakłady Przemysłu Odzieżowego im. Małgorzaty Fornalskiej - "Emfor", której dyrekcja zamieniła pałac na biura i swoją siedzibą. Stąd stopniowy upadek zabytku, w którym z dawnego wyposażenia niewiele zostało. Kolejny przełom nastąpił w 2003 roku, kiedy Instytut Postępowania Twórczego nabył willę od Emforu SA-Grupy Telimeny.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zdzisław

Tutaj jest mowa o narożnym biurowcu Emfor. Ale do ZPO Emfor należały budynki zakładowe i jeszcze działka przyległa od strony Jaracza. Tam było boisko szkolne. Z tego co mi wiadomo to pierwszy nabywca fabryki wraz z maszynami zapłacił tyle ile zażądał od miasta za samą jedną działkę od strony Jaracza (boisko).

J
Jakub

Bardzo dobry artykuł. Więcej takich proszę.

Dodaj ogłoszenie