Przybywa osób bez pracy. Bezrobocie w woj. łódzkim od czerwca 2012 r. do czerwca 2013 r. wzrosło o 1 pkt. i wyniosło 14 proc. Na 24 powiaty w regionie bezrobocie spadło tylko w dwóch, a i to nieznacznie. Chodzi o powiaty: kutnowski i wieruszowski. W pozostałych rośnie...

- Nasz region utrzymuje się w środku stawki województw, jeśli idzie o poziom bezrobocia - mówi Andrzej Kaczorowski, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Łodzi. - Dobre wieści są takie, że ruszyła przedsiębiorczość. Wielu startującym od zera udało się przez rok prowadzić działalność gospodarczą, potem w wielu małych firmach zaczęły pojawiać się nowe etaty. To jest skutek dotacji, które przekazywaliśmy na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Nie wykluczam, że pieniądze na taki cel jeszcze się pojawią.

Odnotowano też, że bezrobocie rośnie z mniejszą dynamiką. Dramatyczna sytuacja panuje w pow. zgierskim, gdzie stopa bezrobocia wynosi 18,5 proc. O pracę bardzo trudno także w pow. kutnowskim (choć w ciągu roku bezrobocie tam spadło), pabianickim, łaskim i tomaszowskim. W tym ostatnim w ciągu roku sytuacja na rynku pracy się pogorszyła, mimo że sąsiaduje z pow. rawskim, który ma jedną z najniższych stóp bezrobocia w woj. łódzkim - 9,6 proc.

- W tym przypadku decyduje mniejsza odległość od aglomeracji warszawskiej - tłumaczy Dariusz Klimczak, członek zarządu woj. łódzkiego, który pochodzi z Rawy Mazowieckiej, a mieszka w Tomaszowie. - Tomaszowianie mają dalej do stolicy, poza tym to jest miasto, które wciąż odczuwa upadek monokultury włókienniczej, a zmiana profilu z produkcyjnego na usługowy nie dała takich efektów, jakie kiedyś zapewniały duże zakłady. Z kolei Rawa jest mniejsza i bardziej mobilna. I nie chodzi tu nawet o dojazdy do pracy w stolicy, tylko Mszczonowa i Grodziska Mazowieckiego, gdzie lokują się inwestorzy.

Niższy poziom bezrobocia od pow. rawskiego ma tylko pow. skierniewicki. W czerwcu 2013 r. było tam tylko 8,7 proc. bezrobotnych, a niski poziom tradycyjnie już można tłumaczyć oddziaływaniem aglomeracji warszawskiej. Niewielkie, ale jednak, spadki bezrobocia w pow. kutnowskim tłumaczone są inwestycjami w kutnowskiej podstrefie Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, zaś w pow. wieruszowskim bliskością aglomeracji śląskiej i wrocławskiej.

Wskaźniki dla Łodzi nie odbiegają od średniej dla województwa. Z danych za 2012 r., które WUP przekazał w mijającym tygodniu radnym łódzkiego sejmiku wojewódzkiego wynika, że Łódzkie jest wśród dziesięciu województw, które w największym stopniu są dotknięte bezrobociem osób młodych, do 34. roku życia.

Aż 45 proc. takich mieszkańców Łódzkiego nie ma pracy! Trzy lata temu odsetek ten wynosił 47 proc. W lipcu 2013 r. w woj. łódzkim pracy nie miało 150 tys. 695 osób. Prawie połowa to kobiety, a trzecia część bezrobotnych to mieszkańcy wsi i bezrobotni bez kwalifikacji zawodowych, zasiłek pobiera tylko nieco ponad 22 tys. Prawie 11 tys. to niepełnosprawni.

Ponad 79 tys. bezrobotnych z Łódzkiego nie ma pracy od ponad roku (tzw. długotrwale bez-robotni), zaś ponad 40 tys. to ludzie, którzy ukończyli 50. rok życia. Na koniec 2012 r. ci ludzie stanowili 26,4 proc. bezrobotnych w woj. łódzkim. Wyższe wskaźniki w tym przedziale wiekowym notowano tylko w woj. dolnośląskim i zachodniopomorskim.

W lipcu 2013 r. więcej osób "odpłynęło" z rejestru bezrobotnych (16,1 tys.), niż się zarejestrowało (14,5 tys.), jednak tylko 7,7 tys. z wyrejestrowanych podjęło pracę. Od początku roku pracę podjęło ponad 48 tys. wyrejestrowanych.

Według WUP, na koniec 2012 r. najwięcej bezrobotnych (ponad 28 tys.) to ludzie bez zawodu, a po nich największe grupy stanowili sprzedawcy (9,8 tys.) oraz szwaczki (5,3 tys.). Najmniejsze grupy to bezrobotni dziewiarze (834) oraz malarze budowlani (806).