Rowerowi rektorzy łódzkich uczelni

Maciej Kałach
Maciej Kałach
Maciej Kałach Grzegorz Gałasiński
Wspólna inauguracja roku akademickiego Uniwersytetu Łódzkiego i Uniwersytetu Medycznego zrobiła na mnie świetne wrażenie jako na... rowerzyście. Można uznać, że w ostatnią środę zwolennicy dwóch kółek zdobyli kolejny bastion.

Uroczyste przemówienia rektorów dotyczyły bowiem także budowy drogi rowerowej między zbiegiem ulic Kopcińskiego z Jaracza (czyli okolic wielu gmachów UŁ) a Centrum Kliniczno-Dydaktycznym UM przy ul. Pomorskiej. W dodatku inwestycja (wprawdzie miejska) ma być symbolem współpracy między obiema uczelniami, a to od kilku lat jeden z najbardziej gorących tematów spośród związanych z "Łodzią Akademicką".

A kilka lat temu taki obrazek wydawałby się nie do pomyślenia: rano prof. Włodzimierz Nykiel, rektor UŁ, bierze udział w uroczystości przyznania Krzysztofowi Zanussiemu tytułu honoris causa swojej uczelni, potem ubrany w gronostaje słucha Gaudeamusa, a w międzyczasie razem z prof. Pawłem Górskim, szefem UM, mówi w największej auli "Paragrafu" o jednośladach. I stawia ten temat obok zapowiedzi stworzenia centralnego laboratorium, które ma jednoczyć wysiłki naukowców z UŁ i UM.

Dla rowerowych wahabitów rektorowi UŁ do doskonałości wiele brakuje (o nie, prof. Nykiel powiedział "ścieżka", zamiast "droga rowerowa!"), ale na łódzkich uczelniach widać symptomy "zrowerowania" - np. jednym z projektów zgłoszonych w ramach budżetu obywatelskiego był pomysł budowy zadaszonego parkingu rowerowego na 50 rowerów na Lumumbowie (autorstwa Koła Zrównoważonego Transportu UŁ - ROBUST). Tych symptomów mogłoby trochę przybyć: dla przykładu witryna internetowa UŁ odsyła już ze strony głównej do podstrony poświęconej zrównoważonemu transportowi - niestety, od dwóch lat specjalny pełnomocnik rektora nie informuje o nowych poczynaniach.

"Jednośladowi" specjaliści (np. Wojciech Makowski, współautor raportu z 2011 r. na temat drogi do wypełnienia w Łodzi założeń "Karty Brukselskiej") wielokrotnie powtarzali, że to od uczelni w dużym stopniu zależy, czy rower stanie się w mieście pełnoprawnym środkiem transportu. Bo jeśli władze szkół wyższych stworzą warunki do przyzwoitego pedałowania między akademikami, wydziałami, a klubami, w mieście pojawi się kilka tysięcy nowych rowerzystów i, a generowany przez nich ruch wreszcie stanie się dostrzegalny dla kierowców. Właśnie z pomocą studentów może zostać przekroczona "masa krytyczna" - i tym razem nie chodzi o kontrowersyjną demonstrację w ostatni piątek miesiąca.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie