Rozmowa z Karoliną Kołodziejską i Radosławem Wiśniewskim ze sklepu second hand Moda 36.6 przy ul. Wschodniej 76 w Łodzi.

Materiał informacyjny IHD Radosław Wiśniewski
Udostępnij:

Co można kupić w sklepie Moda 36.6?
Karolina Kołodziejska: Jesteśmy sklepem typu second-hand. Mamy jednak nie tylko odzież używaną, ale też zupełnie nowe rzeczy outletowe znanych marek.
Radosław Wiśniewski: Oprócz odzieży mamy też firanki, obrusy, pościele, zabawki i sprzęt RTV-AGD, wprowadziliśmy też biżuterię, nową i używaną, oraz nowe kosmetyki.

Skąd pochodzą państwa towary?
RW: Ze względu na potrzeby klientów dywersyfikujemy dostawy. Mamy towary z ośmiu krajów europejskich, najczęściej z Wielkiej Brytanii, Szwecji i Niemiec i Irlandii. Każdy kraj ma swoją specyfikę i inny stosunek jakości do ceny. Towar brytyjski jest najdroższy, ale i też najwyższej jakości, najbardziej kolorowy.
KK: Jest w nim dużo rzeczy znanych marek odzieżowych z najwyższej półki, często są to rzeczy zupełnie nowe, jeszcze z metkami. Klient może dostać coś, czego nie kupi na polskim rynku, nawet w sklepie tej marki. I to jeszcze w cenie secondhandowej.

Jakich produktów jest najwięcej?
RW: Najwięcej mamy ubrań damskich i dziecięcych. Męskich ubrań jest mniej, podejrzewam, że mężczyźni noszą ciuchy dłużej. Pewnie tak długo, aż zniszczą się całkowicie i nie będą się już nadawać do noszenia.
KK. Za to ubrania damskie często są w stanie idealnym, wcale nie są znoszone. Do sklepu wystawiamy tylko te, które długo jeszcze komuś posłużą. Zniszczone, uszkodzone rzeczy trafiają do recyclingu.

Przeglądają państwo przywożone rzeczy?
RW: Oczywiście, każdą dostawę dokładnie sortujemy. Dziurawych, poplamionych, zmechaconych, nie wystawiamy na sklep.
KK: Czasem jednak wystarczy odświeżyć ubranie, wyprać, by nadać mu drugie życie.

Dzięki wam rzeczy używane są dłużej. Czy klienci zwracają uwagę na ekologiczny aspekt second handu?
RW: Klienci zwracają uwagę głównie na cenę. Ale są też osoby, które kupują w second handach, bo chcą żyć ekologicznie. Nie można też zapomnieć o drugim aspekcie działania takich sklepów. Pozyskiwanie towarów prowadzone jest zwykle przez fundacje. Ludzie oddają używane rzeczy i ubrania na cel dobroczynny. Fundacje je sprzedają, a zarobione w ten sposób pieniądze trafiają na ich działalność statutową.
KK: Klienci patrzą też na skład i jakość materiału. Klientki zwracają uwagę, czy sweterek na zimę jest z prawdziwej wełny, z domieszką czy może akrylu. Koszule z naturalnego jedwabiu lub lnu też cieszą się powodzeniem zarówno u kobiet jak i u mężczyzn.

Kupujący potrafią odnaleźć wyjątkową rzecz wśród tylu towarów?
KK: Mamy grupę stałych klientów, którzy znają położenie towaru na sklepie i dostępne u nas marki. Poza tym nasze ubrania są poukładane kolorystycznie, a także według asortymentu. To ułatwia orientację, mimo iż w stałej sprzedaży w sklepie mamy około 10 tys. rzeczy.

Jak znaleźć coś naprawdę ciekawego?
RW: Najlepiej przyjść w dzień dostawy, czyli w poniedziałek lub czwartek o godz. 9 rano. W poniedziałki dodatkowo część asortymentu ma nową, niższą cenę. Bo rzeczy, które się nie sprzedadzą w ciągu całego tygodnia, przeceniamy.
KK. W dni dostaw zdarza się, że klientki czekają przed sklepem na otwarcie. Bo jest szansa, by upolować coś, co dopiero się pojawiło w sklepie.

Zdarzają się te mityczne ubrana wielkich marek za kilka złotych?
Oczywiście. Choć rzeczy wyróżniające się jakością wyceniamy jako unikat. Nie szalejemy jednak z cenami. Mieliśmy niedawno zupełnie nową koszulę Pierre Cardin z metką. Wyceniliśmy ją na 70 zł, po przecenie można ją było kupić za 7 zł. Mieliśmy m.in. koszulę Hugo Boss, sukienkę Hobbs London, pojawiają się u nas nowe buty marki Clarks, które klient może kupić za 150 zł lub mniej. Praktycznie co dostawę zdarza się jakaś perełka.

Co jeszcze można u was znaleźć?
RW: Mamy też zabawki i drobne sprzęty gospodarstwa domowego, ostatnio sprzedałem na przykład suszarkę do włosów, wagę kuchenną i budziki.
KK: Mamy też w ofercie zupełnie nowe rzeczy w outletowych cenach np. takich marek Jack&Jones czy Vero Moda, torebki i okulary marki Top Shop, a także całe serie kosmetyków do pielęgnacji twarzy.

A z rzeczy nietypowych?
KK: Zdarzają się dżokejki, akcesoria do gry w golfa, pianki do nurkowania, kurtki żeglarskie, portfele, futerały na okulary, markowe okulary. Są też najróżniejsze urządzenia kuchenne.

Kto ubiera się w second handzie?
RW: Wśród naszych klientów jest cały przekrój społeczeństwa. Była klientka, która podjeżdżała do nas jaguarem, ale był i bezdomny, który miał tylko 10 zł i chciał kupić sobie bluzę. Znajdą się też aktorzy, dziennikarze, urzędnicy.
KK: Praktycznie każdy, kto wejdzie do nas to sklepu, coś sobie znajdzie. Na tym jednak polega specyfika second-handu, że trzeba szukać. To nas odróżnia od sieciówek.

Dodaj ogłoszenie