Rywalizacja na śmierć i życie: londyński wyścig szczurów po...

    Rywalizacja na śmierć i życie: londyński wyścig szczurów po intratną posadę w bankach

    Carol Midgley

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Śmierć stażysty, który pracował non stop 70 godzin w Londynie, to nie przypadek. Nowy typ ambitnych absolwentów uczelni jest gotów do skrajnych poświęceń, aby tylko znaleźć pracę w bankowości - świecie rywalizacji na śmierć i życie. Carol Midgley
    Moritz Erhardt pracował w londyńskim City przez kolejne trzy dni do 6 rano. Znaleziono go martwego w biurze

    Moritz Erhardt pracował w londyńskim City przez kolejne trzy dni do 6 rano. Znaleziono go martwego w biurze ©Gazeta Wyborcza

    Rozejrzyjmy się chwilę po rozgorączkowanym świecie różnorakich staży i praktyk. Niemal natychmiast spotykamy wzbudzające ciarki na plecach historie. Absolwenci są tak wyczerpani, że nie wiedzą, którego dziś mamy. Wysoko wykwalifikowanej, ale w ogóle nieopłacanej stażystce każe się przepychać biurowy zlew. Inna kobieta śpi na małym gąbkowym materacu tuż przy swoim biurku, bo roboty huk i nie opłaca się wracać do domu. Kolejny młody człowiek jest tak przerażony tym, że ktoś może odkryć jego słabość, iż ukrywa, że cierpi na przepuklinę.

    Niedawna śmierć 21-letniego Moritza Erhardta - zasłabł pod prysznicem po przepracowaniu kolejnych ośmiu nocnych zmian w czasie stażu w banku Merrill Lynch - rzuca światło na coraz bardziej brutalną i bezwzględną walkę o pracę stażystów w londyńskim City.
    "Czy młodzieńca zabiła jego własna ambicja?" - pytają pierwsze strony gazet, przywołując obraz stołecznych banków jako podobnych do dawnych kopalni soli. Po śmierci Erhardta Merrill Lynch zapowiedział, że grupa starszych rangą pracowników dokona przeglądu praktyk banku.
    Każdej nocy kończyliśmy pracę o godz. 2. Wliczając weekendy. Co robisz, jeśli kumpel siedzi do 4 rano? To samo. Albo nawet siedzisz do 5
    Porozmawiaj jednak z tymi, którzy pracują w tej finansowej dzielnicy Londynu, a natychmiast zrozumiesz, że sprawa jest bardziej skomplikowana. Miejsc pracy jest coraz mniej - walka między młodymi ludźmi staje się więc coraz bardziej zacięta. Każdy chce najlepszą robotę.

    Na pierwszy rzut oka Erhardt był przedstawicielem nowego typu superstażystów. To ludzie zawsze pracujący na pełnym gazie, jak auto z turbodoładowaniem. Bardzo zdolni i przygotowani do pracy o każdej porze i liczbie godzin… byle tylko zwyciężyć. Motto młodzieńca umieszczone na jego profilu w portalu społecznościowym brzmiało: "Nieustanne ulepszanie się i dążenie do doskonałości". Przygotowując się do matury w szkole średniej, miał pracować w domu po 40 godzin tygodniowo.

    Nie wiadomo, czy Moritz Erhardt cierpiał na jakieś dolegliwości zdrowotne, które jego skrajne wyczerpanie tylko wyzwoliło. Jest jednak faktem, że od tego typu stażystów wymaga się nieprawdopodobnej wprost energii i zapału. W ten sposób wytwarzają się takie praktyki jak choćby "magiczna karuzela". Na delikwenta, który odbębnił już 24-godzinną zmianę, czeka taksówka. Wiezie go do domu. Licznik bije. Pracownik błyskawicznie bierze prysznic, zmienia ubranie i wraca z powrotem, aby rozpocząć nowy dzień pracy.

    Mój pragnący zachować anonimowość rozmówca pracuje w jednym z głównych banków w City. Dajmy mu na imię Alex. Jego robota polega na nadzorowaniu stażystów. Twierdzi, że żaden z nich nie narzekał na liczbę godzin pracy. - Nikt nigdy nie powiedział: "Absolutnie za dużo. Wysiadam", bo to świadczyłoby o jego słabości. Pracują nocą do wczesnych godzin rannych i są nieustannie gotowi do roboty. Skończ o północy, a to i tak wcześnie - mówi Alex.

    Wielu z nich przekonuje, że lubią swoją pracę i związane z nią doświadczenie. Na początku mają świeże i wypoczęte twarze. Szybko jednak nabierają one dobrze wszystkim znanej ziemistej bladości. - Przetrwają tyko najsilniejsi. Tu rządzą prawa dżungli - mówi jedna z pracownic banku zajmująca się naborem kadr. Banki z góry oświadczają, że interesują ich tylko "najjaśniejsze gwiazdy", "sama śmietanka". Jeden z byłych stażystów imieniem William dodaje: - Normalnie każdej nocy kończyliśmy o godzinie 2. Wliczając także weekendy. O jedno miejsce pracy walczyło nas trzech. Co więc zrobisz, jeśli kumpel siedzi do czwartej rano? To samo. A gdy chcesz błysnąć, wytrwasz nawet do piątej.
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Rywalizacja na śmierć i życie =POLACKO

    777 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 20 / 12

    ASyATYCKI SOScYALL.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Rywalizacja na śmierć i życie =POLACKO

    777 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 14 / 19

    ASyATYCKI SOScYALL.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Donald Patrowicz

    Tusk Patrowicz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 19 / 16


    Zapomnieli o Patrowiczu dlaczego
    Mariusz Patrowicz A gdzie Mariusz Patrowicz jest wsród 100 najbogatszych gdzieś na 50 miejscu Nie wiem dlaczego go nie umieścili Przecież akcje jakie ma...rozwiń całość


    Zapomnieli o Patrowiczu dlaczego
    Mariusz Patrowicz A gdzie Mariusz Patrowicz jest wsród 100 najbogatszych gdzieś na 50 miejscu Nie wiem dlaczego go nie umieścili Przecież akcje jakie ma Patrowicz na gpw każdy widzi
    Tuskzwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo