Sankcje zmusiły Rosjan do kupowania podróbek znanych marek ubrań i obuwia

Andrzej Pisalnik
Andrzej Pisalnik
Udostępnij:
Rosyjski rynek handlu wyrobami przemysłu lekkiego cofa się do lat 90. minionego stulecia, kiedy w kraju panoszyli się kryminaliści, panował tak zwany dziki kapitalizm, a prawo nie działało.

Oznaką powrotu Rosji do standardów panujących w kraju trzydzieści lat temu, staje się sytuacja na rynku między innymi odzieży i obuwia.

Pokusie nietrzymania wysokich standardów jakości sprzedawanych towarów uległy właśnie największe handlowe platformy internetowe w Rosji, czyli Ozon oraz debiutujący w Polsce dwa lata temu bez większego powodzenia internetowy detalista Wildberries.

„Abibas” zamiast „Adidas”

Oba dbające jak dotąd o renomę sklepy internetowe zaczęły zamieszczać wśród oferowanych towarów podróbki znanych światowych marek.

Podróbki czasem jest trudno odróżnić od oryginału, gdyż różnią się nierzucającymi się w oczy szczegółami. Logo na sportowym ubraniu, czy butach marki „Adidas” może być pisane z błędem, czyli jako „Abibas”, a same ubrania i buty pochodzić z nieznanych sprzedawcy szwalni, mieszczących się albo w Chinach, albo w biednych krajach trzeciego świata, a być może w najbliższym garażu.

Piractwo handlowe, którego dopuszczają się najwięksi detaliczni sprzedawcy w Rosji zostało wywołane wycofaniem się z kraju na znak protestu przeciwko wojnie na Ukrainie producentów posiadających prawa do większości popularnych marek. Oprócz Adidasa, Pumy i innych światowych producentów sportowych ubrań Rosję opuściły m. in. producenci ubrań i obuwia popularnych marek Zara, Bershka, Oysho, [email protected], Stradivarius i wielu innych.

Czy jakościowa podróbka jest oryginałem złej jakości?

Wobec powstałego deficytu towarów markowych niektóre z nich, wykorzystując pozostające w magazynach zapasy, sprzedawcy proponują po cenach spekulacyjnych. W przypadku marki Bershka, na przykład, cena może być wyższa od zwyczajnej półtorakrotnie, a w przypadku niektórych pozycji marki [email protected] przebicie może wynosić nawet pięć razy.

Pytani o sprzedaż podróbek znanych marek właściciele sklepów internetowych odmawiają komentarzy. Twierdzą jedynie, że „nie jakościowy towar” zgodnie z polityką sklepu podlega wymianie. Nie wiadomo jednak, czy obuwie sportowe z napisem „Abibas” bądź glany od „Br Martens” to już nie jakościowe towary znanych marek, czy ich jakościowe kopie, na które reklamacja nie jest przyjmowana.

Samosprawdzająca się przepowiednia i gigantyczny skok sprzedaży

Przyczyną tego, iż już w piątym miesiącu wojny na Ukrainie, rosyjskim sprzedawcom wyczerpały się zapasy markowych towarów jest zjawisko znane socjologom pod nazwą samosprawdzającej się przepowiedni. Rzecz w tym, iż po pierwszych komunikatach właścicieli światowych marek o tym, że na znak protestu przeciwko wojnie wycofają swoje towary z Rosji, mieszkańcy tego kraju, w obawie, że czegoś im zabraknie, zaczęli masowo skupować markowe produkty zarówno w zwyczajnych sieciach handlowych, jak też w Internecie.

Dzięki niebywałemu ożywieniu sprzedaż internetowa w Rosji w ciągu pierwszych czterech miesięcy wojny wzrosła aż o 50 procent i ustanowiła rekord sprzedaży internetowych za taki okres, wynoszący 1,5 trylionów rubli. Żeby zrozumieć skalę zjawiska wystarczy wiedzieć, że tyle samo według rosyjskiego Ministerstwa Finansów Federacja Rosyjska musiałaby wydać na odbudowę zniszczeń wojennych w samozwańczych Donieckiej oraz Ługańskiej Republikach Ludowych w ciągu trzech lat po zakończeniu wojny.

Rząd nie walczy z piractwem, lecz je stymuluje

Gigantyczny skok sprzedaży przez Internet nie tylko „wyczyścił” magazyny sprzedawców. Jak widać po wystawianej przez nich ofercie zmusił także do kombinowania z nielegalnym towarem, za sprzedaż którego przed wojną sprzedawca w Rosji mógłby ponieść ciężkie sankcje finansowe, a nawet trafić do więzienia. Jak dotąd, od momentu inwazji Rosji na Ukrainę nie słychać o żadnym prześladowaniu przez rosyjskie organy ścigania nieuczciwych producentów i sprzedawców.

Wręcz przeciwnie, rząd tego kraju legalizuje piractwo, uchwalając między innymi dostawy deficytowych towarów do Rosji metodą równoległego importu, zakładającą kupowanie objętych sankcjami towarów za pośrednictwem firm z krajów trzecich. Według rosyjskich rządzących Rosjanom nic się nie stanie także, jeśli zaczną jeździć samochodami, które nie odpowiadają współczesnym wymogom bezpieczeństwa i ekologii. Takie auta, bez airbagów i ABS, emitujące CO2 w ilościach niewyobrażalnych dla współczesnych samochodów, już schodzą z taśmy produkcyjnej rosyjskiego producenta osobówek AwtoVAZ.

Tylko po „skoku” na markowe towary zachodnie, mało kogo w Rosji stać już dzisiaj na kupno świeżo wyprodukowanego grata samochodowego marki Łada, o czym świadczą statystyki, wskazujące na niemal całkowity zanik sprzedaży i produkcji samochodów osobowych w Rosji.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

miejsce #1

Sencor

Sencor SCOOTER ONE 2020

1 780,33 zł1 348,00 zł-24%
miejsce #2

Xiaomi

Xiaomi Mijia Electric Scooter Essential Lite

1 650,00 zł1 449,00 zł-12%
miejsce #3

Techlife

Techlife X5S

3 699,00 zł3 450,00 zł-7%
miejsce #4

Motus

Motus Pro 11

15 999,00 zł14 999,00 zł-6%
Materiały promocyjne partnera

Polscy strażacy znów w akcji. Pomogą Francuzom gasić pożary

Materiał oryginalny: Sankcje zmusiły Rosjan do kupowania podróbek znanych marek ubrań i obuwia - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie