W jesiennych wyborach parlamentarnych na listach wyborczych nie zobaczymy już jednej z barwniejszych postaci łódzkiej polityki, senatora Macieja Grubskiego. Rezygnuje z polityki wraz z końcem kadencji 2015-19, a jego decyzja - jak twierdzi - jest ostateczna.

- Do takich decyzji się dojrzewa, a ja już jakiś czas temu dojrzałem - mówi nam Maciej Grubski. - Jestem zmęczony tą wojną polsko-polską, tym politycznym duopolem Platforma - PiS, jestem zażenowany poziomem niektórych polityków i wcale nie mam tu na myśli wyłącznie polityków PiS.

Polityk nie chce jednak powiedzieć kogo konkretnie ma na myśli. Nieoficjalnie wiadomo, że gdy odejdzie z Senatu zajmie się biznesem. Zaprzecza jednak, że odchodzi z polityki wyłącznie dlatego, że pojawiła się dla niego atrakcyjna oferta z biznesu.

Nie odchodzę dla biznesu, tylko dlatego, że nie widzę dla siebie miejsca w polityce - mówi Grubski. - A muszę przecież z czegoś utrzymać rodzinę gdy politykiem i senatorem już nie będę.

Grubski nie chce jednak póki co zdradzić czym konkretnie i w jakiej branży będzie się zajmował. To jedna z barwniejszych postaci łódzkiej sceny politycznej ostatnich trzech dekad. Były zapaśnik, który poszedł politykę. Najpierw lokalną: był radnym Unii Wolności, a potem Platformy Obywatelskiej w Łodzi, był też przewodniczącym PO w Łodzi. Po wyborach samorządowych w 2006 r. został szefem Rady Miejskiej w Łodzi, ale na krótko, bo rok później wybrano go na senatora.

Grubski wybory do Senatu wygrał potem jeszcze dwa razy: w 2011 i 2015 r. Podczas drugiej kadencji senatorem zainteresowało się Centralne Biuro Antykorupcyjne. Zarzuty otrzymał jednak dopiero w grudniu 2017 r., czyli po przejęciu władzy przez PiS. Prokurator zarzucił mu m.in. podanie nieprawdy w oświadczeniach majątkowych. Sam Grubski twierdzi, że tylko się pomylił, narzeka, że podobne przewinienie umorzono Jackowi Sasinowi (PiS), dziś ministrowi w Kancelarii Premiera, a on musi stawać przed sądem. „Pomyłka” opiewała na około 60 tys. zł. Akt oskarżenia w tej sprawie leży w jednym z warszawskich sądów, terminu pierwszej rozprawy jednak jeszcze nie ogłoszono.

W styczniu 2017 r. Grubski w wywiadzie dla Dziennika Łódzkiego powiedział, że był obiektem akcji specjalnej CBA: podstawiono mu agenta udającego biznesmena, który chce stawiać w Łodzi hotel. Senator opowiadał, jak to „biznesmen” stawiał mu wódkę i pytał „komu ma dać w łapę”, zniknął zaś po tym, jak Grubski zasugerował swoje wątpliwości co do jego intencji - czytamy w wywiadzie. CBA nigdy się do tego wywiadu nie odniosło.

W 2018 r. Grubski został zawieszony w prawach członka PO i klubu parlamentarnego. Powód? Udzielił wywiadu portalowi Sputnik, uważanemu za narzędzie agentury wpływu rosyjskich służb specjalnych, a w wywiadzie zachwalał Władimira Putina, krytykując jednocześnie politykę zagraniczną rządu Mateusza Morawieckiego. Nie składał w PO wyjaśnień, tylko odszedł z partii, tłumacząc, że jest w PO „kneblowany”, choć partia od dawna jego poglądy znała.

W łódzkiej PO od tamtej pory mówiło się, że i tak nie ma szans na poparcie partii w wyborach 2019 r., sam Grubski z kolei powiada, że był dogadany z innymi środowiskami, które są powiązanymi z Koalicją Obywatelską, zatem start miał pewny, ale zrezygnował. Dziś najczęściej wymieniane nazwisko w kontekście startu do Senatu z zachodniej Łodzi, to nazwisko Pawła Bliźniuka, radnego sejmiku z klubu KO.