Skierniewice rozpoczęły wojnę z dopalaczami już wcześniej

Sławomir Burzyński
Takie zachęty są już nieaktualne, a sklepy zamknięte i opieczętowane.
Takie zachęty są już nieaktualne, a sklepy zamknięte i opieczętowane. Agnieszka Kubik
Udostępnij:
Dopalacze-dobijacze - skandowała skierniewicka młodzież na początku września, razem z nauczycielami i władzami samorządowymi uczestnicząc w marszu przeciwko powstającym jak grzyby po deszczu sklepom z dopalaczami.

Pierwszy w Skierniewicach otwarto pod koniec ubiegłego roku. "Na pewno się tam wybierzemy" - usłyszeliśmy w skierniewickim sanepidzie jeszcze w grudniu. Kontroli nie było, a w międzyczasie w mieście powstały kolejne trzy sklepy.

- Bardzo spokojna praca, nie było żadnej kontroli czy czegoś takiego, a klienci są grzeczni i nawet pracując do późna nigdy nie czułam się zagrożona - tego lata stwierdziła z uśmiechem pani Kasia, sprzedawczyni w jednym z "kolekcjonerskich" sklepów.

Bezsilność urzędników tłumaczono tym, że w sklepach z dopalaczami nie sprzedawano produktów spożywczych, lecz "przedmioty kolekcjonerskie nie do spożycia". Jednak czarę przepełnił ostatni ze sklepów, a raczej jego lokalizacja: tuż przy gimnazjum. Tego było za wiele. Korowód, prowadzony przez miejską orkiestrę dętą, ruszył od jednego, do drugiego sklepu z dopalaczami. Na czele uczniowie ze Szkoły Podstawowej nr 1 nieśli drewnianą trumnę.

- W trosce o zdrowie psychiczne i fizyczne mieszkańców Skierniewic apelujemy do władz ustawodawczych o podjęcie natychmiastowych działań, które zlikwidują legalną sprzedaż i reklamę substancji psychoaktywnych - prezydent Leszek Trębski zapowiedział wysłanie petycji w tej sprawie do premiera i marszałka Sejmu RP.

Stało się to w połowie września.

"Kieruję do Pana Marszałka (Pana Premiera) prośbę o podjęcie inicjatywy ustawodawczej, która w skuteczny sposób zdelegalizuje sprzedaż tzw. dopalaczy, ukrytych pod przewrotną nazwą "artykuły kolekcjonerskie". Z rosnącym niepokojem obserwuję wzrost liczby punktów sprzedaży tego typu artykułów w Skierniewicach, a jak sądzę w całym kraju. (...)".

Odpowiedź przyszła w sobotę, 2 października, i to od razu w całym kraju. W Skierniewicach inspektorzy sanepidu w asyście policji weszli do trzech sklepów z dopalaczami oraz jednego salonu gier "Las Vegas", gdzie dopalaczami handlowano "z gabloty". Sklepy oraz gablotę opieczętowano.

- Akcja miała spokojny przebieg i do tej pory nie mieliśmy sygnałów, że mimo zakazu ktoś sprzedaje dopalacze. Sklepy są monitorowane przez nas oraz przez policję - mówi Barbara Wieteska, dyrektor skierniewickiego sanepidu.

Czwartego sklepu, mieszczącego się przy ul. Reymonta, nie opieczętowano, gdyż w sobotę w ogóle nie został otwarty, a już we wtorek szyldy zachęcające do kupna "ziół" i "tabsów" zniknęły. Pojawiła się za to karteczka, że lokal jest do wynajęcia.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Grzegorz
jutro wpadne cos kupic podaj numeer do sklepu
Przejdź na stronę główną Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie