Sklepy w czasach PRL. DH Central i Bałucki Rynek na zdjęciach z czasów PRL. Archiwalne zdjęcia Łodzi 13.11.2022

Anna Gronczewska
Anna Gronczewska
Sklepy w czasach PRL. Sklepy i targowiska w Łodzi na archiwalnych zdjęciach.
Sklepy w czasach PRL. Sklepy i targowiska w Łodzi na archiwalnych zdjęciach. archiwum Dziennika Łódzkiego/Grzegorz Gałasiński
Sklepy w czasach PRL. Najwięcej absurdów PRL-u wiąże się z handlem. Trudno dziś uwierzyć, że jeszcze blisko 30 lat temu niemal wszystko można było kupić na kartki. A system kartkowy zaczął funkcjonować wraz z nadejściem nowej władzy. Był kontynuacją tego, który podczas okupacji wprowadzili Niemcy. Zobacz łódzki handel na unikalnych zdjęciach! Sprawdź czy poznajesz te miejsca.

W PRL-u w zasadzie zawsze był problem z kupnem artykułów gospodarstwa domowego czy sprzętu radiowo-telewizyjnego.

W 1951 roku do Państwowych Domów Towarowych w Łodzi nadszedł transport atrakcyjnych artykułów. Twierdzono, że najbardziej ucieszyły się młode matki, które mogły kupić wózki dziecięce. Powody do radości mieli też miłośnicy sportów wodnych, bo w transporcie znalazły się też kajaki. Dużą popularnością cieszyły się radia „Pionier” za 750 zł i „Aga” za 1500 złotych. Wielką radość łodzianie przeżywali też w 1958 roku. Nadeszły do Łodzi luksusowe artykuły gospodarstwa domowego, które można nabywać w sklepach MHD. Były to odkurzacze czeskie i radzieckie w cenie od 1000 do 2400 zł.

A także importowane prodiże ze szkła hartowanego, które pozwalają obserwować cały proces pieczenia przez szklaną kopułę, a także prodiże do frytek – pisał „Dziennik Łódzki”. - Cena w granicach 600 zł. Poza tym do nabycia się elektryczne opiekacze do grzanek w cenie 300 zł, a także maszyny do szycia matki „Łucznik”. Te ostatnie będą sprzedawane w sklepie przy ul. Tuwima 20. Łódź otrzymała w dużej ilości krajowe aparaty radiowe i niemieckie „Stradivariusy” w cenie 5.600 zł.

Pierwsze lodówki i więcej sklepów

W latach pięćdziesiątych w łódzkich domach nie było wiele lodówek Do przechowywania różnych artykułów spożywczych, zwłaszcza latem, potrzebny był lód. Tylko ten w 1953 roku stał się w Łodzi towarem deficytowym. Można go było kupić jedynie w wytwórni lodu przy ul. Armii Czerwonej. Jednak tam sprzedawano go w jedynie 25 kilogramowych taflach.

W 1959 roku łódzkie „Społem” na łamach „Dziennika Łódzkiego” chwaliło się, że był to bardzo dobry czas dla handlu w Łodzi. Łodzianie mogli robić zakupy w 632 sklepach należących do spółdzielni spożywców. W tym 202 przemysłowych, 430 spożywczych i 149 punktach drobnodetalicznych jak bufety, wózki, kioski i stragany – informował „Dziennik Łódzki”.- O ile w branży spożywczej plany przekroczono to w pozostałych plany wykonano w 94,1 procentach. Głównym powodem były braki w zaopatrzeniu w artykuły przemysłowe. Otwarto też 7 nowych sklepów, ale to dalej za mało. Powinno być ich więcej.

Central i Uniwersal

W pierwszej połowie lat siedemdziesiątych dla łódzkiego handlu nadeszły lepsze czasy. Powstawały nowe domy handlowe. W handlu i gastronomii działo się wtedy wiele. Remontowany od dłuższego czasu sklep komisowy przy ul. Głównej(róg Targowej) zmienił profil.

Będzie to sklep typu PeKaO sprzedający różnego rodzaju zagraniczne materiały za dewizy – informowano. - Będzie tu można kupić kremplinę, materiały ubraniowe męskie i damskie, tkaniny typu non-iron.

Jednak największym wydarzeniem było otwarcie w Łodzi dwóch wielkich domów towarowych, które z czasem stały się najpopularniejsze w Polsce..Pomysł wybudowania wielkiego domu handlowego, który obsługiwałby nie tylko aglomerację łódzką pojawił się na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Na granicy Śródmieścia i Górnej działał już od 1967 roku „Uniwersal” należący do Domów Towarowych Centrum. Władzom łódzkiego „Społem”, czyli spółdzielni spożywców zamarzył się podobny dom handlowy. Szybko zyskały aprobatę lokalnych władz. Na rogu ul. Piotrkowskiej i al. Mickiewicza rozpoczęto budowę „Centralu”.

Obok powstał wieżowiec, w którym swoją siedzibę miał łódzki oddział „Społem”. Wreszcie w sierpniu 1972 roku mieszkańcy Łodzi otrzymali nowy dom handlowy. „Central” otwierany był dwa razy. 28 sierpnia nastąpiło otwarcie dla władz partii i miasta. Była wstęga, kwiaty, przemówienia. Dzień później „Central” otwarto dla klientów. Szybko stał się on najpopularniejszym sklepem nie tylko w Łodzi, ale w całej Polsce. Na parkingi znajdujące się w miejscu, gdzie dziś stoi m.in Silver Screen zajeżdżało codziennie kilkadziesiąt autokarów z rejestracjami z całej Polski.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wysokie dopłaty do węgla – kończy się termin składania wniosków

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Odbudować POLSKI HANDEL bo już na wet mydłem i papierem toaletowym Polak handlować nie może.
G
Gość
mleko ,maslo , ser , chleb za komuny - lepszy niz dzis w wypasionych piekarniach , mleczarniach , slodycze wedel - bez porownania do dzisiejszego przeslodzonego i przemargarynowanego dziadostwa , owoce jablka ziemniaki -szkoda gadac, a dzis co drogie dziatki -idz sobie kup piccem , hotdoga i zapiekankem , ,, mieszkania- tak za komuny bylo strasznie , ale teraz to raj wlasnie pedzem do banku do kolejny piramidalny kredyt , lepsze czasy som, panie !!!
G
Gość
6 listopada 2021, 16:17, Gość:

tluku to piszacy problemy byly ale kazdy mial pralke telewizor lodowke i systemu socjalistycznego nie sa warci pocalowac w du.pe te zlodzieje z pseudokapiatlizmu

dokladnie tak , kiedys ludzie mieli mniej ale starali sie i cieszyli z tego co mieli , dzis maja wszystko a tak naprawde , kupuja i lataja wlasnie za najtanszym badziewiem i tez tak wygladaja polki w auchanach i bieda ronkach , nic ich nie cieszy , a jedyne co ich raduje jak moga dokopac komus kto jest wyzej od nich i ma wincej, ot taka wlasnie jest ta roznica , ze kiedys chociaz ludzi byli blizej siebie , potrafili sie cieszyc i mowic chociaz dzien dobry sobie , a dzis maja wszystko, by samemu siedziec i gapic sie w ekran ,i tak przeerdolic zycie .

G
Gość
tluku to piszacy problemy byly ale kazdy mial pralke telewizor lodowke i systemu socjalistycznego nie sa warci pocalowac w du.pe te zlodzieje z pseudokapiatlizmu
x
xxx

"Dziś trudno uwierzyć, że jeszcze blisko 30 lat temu niemal wszystko można było kupić na kartki. A system kartkowy zaczął funkcjonować wraz z nadejściem nowej władzy. Był kontynuacją tego, który podczas okupacji wprowadzili Niemcy."

Wyjątkowo bzdurny tekst. 30 lat temu a były to lata 90-te nie było już kartek ponieważ ostatnie kartki na mięso zlikwidowano w 1989 roku. Pismaczka powinna się bliżej zapoznać z realiami tej epoki czytając chociażby Wikipedię. Stek omajtkowych bzdur.

Wróć na dzienniklodzki.pl Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie