Skrywane tajemnice znanych pisarzy. Pakty z diabłem Nienackiego, pobyt za kratami Szklarskiego, toasty w grobowcu Gałczyńskiego,

Wiesław Pierzchała
Wiesław Pierzchała
Nie każdy wie, że... Poeta Konstanty Ildefons Gałczyński był oddanym amatorem mocnych trunków i urządzał popijawy w tak specyficznych miejscach, jak... grobowce na cmentarzu. Prozaik Alfred Szklarski, autor kultowych przygód Tomka Wilmowskiego, podczas okupacji współpracował z niemieckimi gadzinówkami, przez co po wojnie został skazany na kilka lat więzienia. Inny sławny autor powieści dla młodzieży, Zbigniew Nienacki, należał do PZPR i ORMO oraz współpracował z SB jako „Eremita”, czyli pustelnik.

O mniej znanych dokonaniach popularnych pisarzy, o czym raczej nie przeczytamy w podręcznikach, dowiemy się z nowej książki znanego historyka Sławomira Kopra „Sekretne życie autorów lektur szkolnych” wydanej przez Frondę. Tytuł mówi wszystko, zaś autor faktycznie – jakby to ujął Karol Zbyszewski – swoich sławnych i cenionych bohaterów przedstawił od przodu i od tyłu opisując ich chwalebne czyny i mniej chwalebne wyczyny.

To, że mistrz Ildefons nie wylewał za kołnierz, od dawna było tajemnicą poliszynela. Przełomem w jego życiu było poślubienie Natalii Awałow, córki oficera carskiego, która po rewolcie bolszewickiej została w Polsce i podjęła studia na Uniwersytecie Warszawskim. Panna młoda była wyznania prawosławnego, więc ślub odbył się w cerkwi w stolicy. Zaproszeni goście byli święcie przekonani, że po cerkiewnej ceremonii czeka ich uczta i zabawa weselna. Zawiedli się i to srodze.

Dowcipny literat i jego wybranka, zostawiwszy pod cerkwią zaskoczonych i oszołomionych „weselników”, pomknęli dorożką prosto do... lunaparku, gdzie jeździli kolejką, strzelali do Chaplina z tektury i śmiali się na myśl, jakąż to siurpryzę sprawili swoim najbliższym. Niestety, miodowy miesiąc szybko minął, czar prysnął i autor „Zaczarowanej dorożki” powrócił do swego nałogu. Nie potrafił się obyć bez „aquavity” i bywało, że przez kilka dni nie wracał do domu i ukochanej Natalii krążąc od knajpy do knajpy.

Sęk w tym, że owe popijawy często kończyły się skandalami. Najgłośniejszy wybuchł po tym, jak mistrz Konstanty i jego znajomy naukowiec z Berlina przez dwa dni biesiadowali w... grobowcu jednego z cadyków na cmentarzu żydowskim z zapałem wznosząc toasty i z zaangażowaniem śpiewając finał IX symfonii Beethovena.

Gałczyński po wojnie, którą spędził w niemieckim stalagu, nie od razu wrócił do kraju, gdzie czekały na niego Natalia i córka Kira. Pozostał na Zachodzie wdając się w burzliwe romanse. Po jednym z nich – z Lucyną Wolanowską ze Lwowa – znów został ojcem. Tym razem syna, któremu nadał swoje imiona.

Z czasem jednak powrócił nad Wisłę i szybko podbił czytelników krakowskiego „Przekroju” utworami z cyklu „Teatrzyk Zielona Gęś”. Stworzył też ironiczną i dowcipną postać hrabiego Augusta Bęc – Walskiego, aby dworować sobie z „reakcyjnego” ziemiaństwa, któremu – w obliczu szykan, represji i rabowania majątków przez tzw. władzę ludową – raczej nie było do śmiechu.

Mimo tych głębokich ukłonów w stronę władz PRL, Gałczyński, czyli pamiętny „Delta” z głośnej książki Czesława Miłosza „Zniewolony umysł”, popadł w niełaskę. A to za sprawą czołowego stalinowca wśród literatów, Adama Ważyka, który w jego poezji doszukał się korzeni burżuazyjnych i drobnomieszczańskich, co w tamtych czasach było wyrokiem śmierci. Oczywiście śmierci zawodowo-literackiej. Efekt był taki, że Gałczyński, którego przestano publikować, popadł w niełaskę i depresję, coraz częściej zaglądał do kieliszka i zmarł przedwcześnie mając zaledwie 48 lat.

Kłopoty w pierwszych latach PRL miał też, ale zupełnie z innego powodu, Alfred Szklarski, który potem - jako autor przygód Tomka Wilmowskiego, którymi żyło kilka pokoleń - stał jednym z trzech najlepszych pisarzy dla młodzieży (obok Niziurskiego i Nienackiego).

Problem Szklarskiego, który urodził się w USA jak syn żyjącego na emigracji bojownika PPS, polegał na tym, że podczas II wojny światowej współpracował z wydawanymi przez niemieckich okupantów gazetami, jak np. „Nowy Kurier Warszawski”. Pisał felietony tudzież sensacyjne opowiadania i powieści w odcinkach. Unikał tematów politycznych, a i tak został potępiony przez podziemną prasę konspiracyjną. Uznano go – jakby to określił pan Zagłoba – za infamisa.

Wprawdzie po wojnie Szklarski wstąpił do PPR, ale niewiele mu to pomogło. Jego sprawa trafiła do sądu, który za współpracę z niemieckimi czasopismami i działanie na szkodę narodu polskiego skazał go na osiem lat więzienia. Wyszedł szybciej dzięki amnestii. Wkrótce napisał „Tomka w krainie kangurów”, potem „Przygody Tomka na Czarnym Lądzie” i tak potoczyła się jego błyskotliwa kariera. Co ciekawe, Szklarski nigdy nie był w tych krajach egzotycznych, które tak barwnie i plastycznie opisał. Raz tylko wybrał się do Egiptu, ale dość kwaśno wspominał tę wyprawę, gdyż zatruł się daktylami.

I jeszcze jeden znany autor książek dla młodzieży – wspomniany Zbigniew Nienacki, który wprowadził do literatury niezapomnianą postać Pana Samochodzika, czyli tropiącego złoczyńców detektywa i muzealnika w jednej osobie. Bohater tego cyklu książek to uosobienie cnót wszelakich, podczas gdy w biografii Nienackiego – jak zaznacza Sławomir Koper - „znajdziemy wiele mało budujących epizodów, które stawiają autora w bardzo niekorzystnym świetle”.

Jakież to epizody? Niestety, jest ich sporo. Otóż autor „Uroczyska” był członkiem PZPR i ORMO oraz współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa jako kontakt operacyjny (KO) „Eremita”. Zwróćmy przy tym uwagę, że jako członek PZPR nie mógł być tajnym współpracownikiem (TW). Nie wiadomo jakie informacje przekazywał bezpiece, ponieważ jego teczka została zniszczona na początku lat 90. Ponadto popierał stan wojenny i atakował działaczy „Solidarności”. Pamiętajmy też, że był autorem książki „Worek Judaszów” uważanej za paszkwil na kapitana Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca” i jego żołnierzy niezłomnych.

Nienacki związany był z Łodzią, którą opuścił – zostawiając żonę i syna - w 1968 roku, aby osiedlić się w Jerzwałdzie nad Jeziorakiem. Zamieszkał w swoim domu i związał się z Alicją Janeczek, która była 23 lata młodsza i chodziła do ogólniaka w pobliskiej Iławie. Najpierw go odwiedzała, a potem z nim zamieszkała. Spędzili razem 27 lat.

To właśnie Alicja po śmierci pisarza miała przejąć dom, w którym miało powstać muzeum poświęcone Nienackiemu. Tak się jednak nie stało, ponieważ autor „Niesamowitego dworu” swoich planów nie poparł odpowiednim zapisem w testamencie. Doszło do sporów i potyczek sądowych. Zwyciężyła wdowa po pisarzu. Nienacki nie miał z nią rozwodu, więc prawo było po jej stronie. Dlatego Alicja Janeczek musiała opuścić dom w Jerzwałdzie, który został sprzedany przez spadkobierców.

Sławomir Koper odsłania też kulisy życia m.in. Mickiewicza, Sienkiewicza, Prusa, Żeromskiego, Wyspiańskiego, Gombrowicza, Konopnickiej, Orzeszkowej, Nałkowskiej i Dąbrowskiej.

Trzecia fala - ważne zmiany

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie