Slash w Łodzi. Ikona rocka w Atlas Arenie [ZDJĘCIA]

    Slash w Łodzi. Ikona rocka w Atlas Arenie [ZDJĘCIA]

    Dariusz Pawłowski

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Slash w Łodzi. Ikona rocka w Atlas Arenie [ZDJĘCIA]
    1/88
    przejdź do galerii

    ©Krzysztof Szymczak

    Żadnych fajerwerków, telebimów, efektów i innych "bajerów" - tylko czysta muzyka. I ta niesamowita gitara. Tak wyglądał piątkowy koncert Slasha z Mylesem Kennedy'm and The Conspirators w łódzkiej Atlas Arenie.
    Jedną z największych niespodzianek wieczoru było pojawienie się na scenie jako specjalnego gościa... Dody, która w błyszczącej sukience wykonała piosenkę "Sweet Child O'Mine" z repertuaru Guns N'Roses (którą zresztą śpiewa także podczas własnych koncertów). Fani zgromadzeni w łódzkiej Atlas Arenie najpierw szeroko otworzyli oczy, później się uśmiechnęli, a potem doskonale bawili przy kompozycji z jedną z najświetniejszych solówek Slasha.
    Jak i przez cały koncert. A Doda co jakiś czas podkreśla, że jest rockandrollową dziewczyną - wielu przypomniał się pewnie jej inny "występ" w łódzkiej Atlas Arenie, kiedy to siedząc na widowni podczas koncertu Aerosmith rozgrzana atmosferą obnażyła biust.

    Występ muzyków trwał dwie godziny i był pełen fantastycznych chwil, głównie za sprawą gitary Slasha. Wykonawcy zaczęli od "You're a Lie", a potem nie zwalniając tempa zagrali swój żelazny koncertowy repertuar. Usłyszeliśmy m.in. "Gunsowe" klasyki - "You Could Be Mine", "Welcome to the Jungle", "Rocket Queen"; z repertuaru Velvet Revolver "Slither". Oprócz tego wyśpiewany przez basistę Todda Kernsa "Doctor Alibi". Z drugiej płyty Slasha, "Apocalyptic Love" zabrzmiały: "Anastacia", "You're a Lie", "Bad Rain" i "Halo". Były też utwory z "World on Fire".

    Przy zagranym jako drugi "Nightrains" zgromadzeni na płycie fani podrzucili w górę slashowe cylindry, podczas "Starlight" z pierwszej solowej płyty Slasha, rozbłysły "promyki nadziei": światełka tysięcy telefonów komórkowych - muzycy byli pod wrażeniem, a pracownicy obsługi technicznej robili zdjęcia ze sceny, przy "Paradise City" zaś widownia została obsypana konfetti.

    Muzycy pokazali się jako wspaniale zgrany, cieszący się wspólnym graniem zespół, mający świetny kontakt z publicznością i dający z siebie na widowni wszystko. Każdy ma w ty zestawie swoje znaczące miejsce, ale oczywiście perłami są solówki Slasha: perfekcyjne, niebanalne, popisowe. Dzięki zaangażowaniu muzyków w rockandroll i ich pasję oraz profesjonalizm wieczór nie miał słabych momentów. Aż żal, że Slash chce się teraz zająć kręceniem horroru (już, już miał się reaktywować oryginalny skład Guns N'Roses, ale panowie ponoć ponownie się posprzeczali, choć do rozmów jeszcze wrócą), a Kennedy chce skoncentrować się na nowej płycie ze swoim zespołem Alter Bridge...

    Gwiazdę wieczoru poprzedził półgodzinny, energetyczny set brytyjskiego tria RavenEye. I tylko szkoda, że zabrakło trochę publiczności...

    Slash w Łodzi. Koncert będzie dodatkowo zabezpieczony

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo