ZOBACZ
    ZDJĘCIA

    Łódź Disco Fest 2019

    Rozwiń
    Śmiertelny wypadek na przejeździe kolejowym w Piotrkowie....

    Śmiertelny wypadek na przejeździe kolejowym w Piotrkowie. Jest raport w sprawie

    Karolina Wojna

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Śmiertelny wypadek na przejeździe kolejowym w Piotrkowie. Jest raport w sprawie

    ©Dariusz Śmigielski

    Jest raport Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych. PKP po wypadku na przejeździe w Piotrkowie zmieniły system powiadamiania dróżników.
    Śmiertelny wypadek na przejeździe kolejowym w Piotrkowie. Jest raport w sprawie

    ©Dariusz Śmigielski

    Do tej tragedii nie musiało dojść. W listopadzie ubiegłego roku osobowy nissan wjechał pod Piotrkowem pod pędzący pociąg Intercity. 34-letni kierowca nie miał szans na przeżycie. Wszystko dlatego, że dróżnik nie zamknął zapór, bo nie dostał na czas informacji, że pociąg minął poprzedni posterunek. Stało się tak, ponieważ system zawiadamiania o jeździe pociągów w regulaminach posterunków dróżników nie był dostosowany do rzeczywistego czasu przejazdu składów po rewitalizacji linii kolejowej Piotrków - Częstochowa, gdy przywrócono maksymalną prędkość 120 km/godz.

    Zobacz też:Śmiertelny wypadek w Piotrkowie Trybunalskim na przejeździe kolejowym [ZDJĘCIA]

    Jak stwierdza w raporcie Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych, w sytuacji gdy dróżnicy przystępowali do zamykania rogatek dopiero po tzw.
    podzwonieniu, czyli odebraniu informacji, że pociąg minął poprzedni posterunek (2 km wcześniej), dla pociągów jadących z prędkością większą niż ok. 60 km/godz. stwarzało to zagrożenie bezpieczeństwa.

    Choć PKP PLK podkreślają, że 60-letni dróżnik został właściwie powiadomiony o zbliżającym się Intercity (przez dyżurnego ruchu - red.), a oczekiwanie na informacje z poprzedniego posterunku to dodatkowe zabezpieczenie, to jednak po tragicznym zdarzeniu spółka zmieniła system powiadamiania i zrezygnowała na tym posterunku z tzw. podzwonienia pociągów.

    Czytaj:Wypadek na przejeździe kolejowym w Wieluniu. Samochód wjechał pod pociąg. Ćwiczenia strażaków [FOTO]

    8 listopada 2016 roku na strzeżonym przejeździe przy ul. Moryca w Piotrkowie panowała bardzo gęsta mgła, która znacznie ograniczała widoczność. W takich warunkach, kierujący nissanem sunny, 34-letni mieszkaniec gm. Rozprza wjechał na przejazd wprost pod pędzący pociąg relacji Łódź - Kraków Główny. Przejazd był otwarty, tuż przed nissanem przejeżdżał przez niego inny samochód - kierująca nim kobieta, gdy zorientowała się, co się wydarzyło, doznała szoku i trafiła do szpitala.

    Dlaczego dróżnik nie zamknął odpowiednio wcześnie zapór? Jak wynika z raportu PKBWK, Andrzej G. został na czas powiadomiony, że pociąg będzie jechał (powiadomienie przez dyżurnego ruchu nastąpiło ok. trzy minuty przed zderzeniem z samochodem). Co więcej, jak przypomina Mirosław Siemieniec, rzecznik PKP PLK, posterunek przy ul. Moryca jest też wyposażony w system wspomagania dróżnika przejazdowego, który pozwala dróżnikowi „podglądać” ruch przejeżdżających pociągów.

    Zobacz też:Śmiertelny wypadek na przejeździe kolejowym na łódzkich Chojnach. Nie żyje młody mężczyzna

    „Pierwotną” przyczyną tragedii, w ocenie PKBWK, było zbyt późne zamknięcie rogatek, ale są jeszcze przyczyny pośrednie i systemowe. Do tych pierwszych należy brak tzw. podzwonienia z posterunku poprzedzającego przejazd przy ul. Moryca, że pociąg go minął. Jak wynika z raportu, dwaj pracownicy nastawni, nie wiedzieli, do czyich obowiązków należy powiadomienie kolejnego dróżnika i w efekcie, nie zrobił tego żaden.

    Przeczytaj także:Śmiertelny wypadek na przejeździe kolejowym w Tomaszowie. Nie żyje 51-letni pieszy

    Do przyczyn systemowych, PKBWK zaliczyła niedostosowanie systemu zawiadamiania o jeździe pociągów do czasów jazd pociągów po przywróceniu maksymalnej prędkości po rewitalizacji linii. Biegli mieli też uwagi co do informowania dróżnika o godzinie przejazdu pociągów przez dyżurnego ruchu. To zawiadomienie było przekazywane z dużym wyprzedzeniem, co - jak czytamy w raporcie - „pociąga za sobą niepotrzebnie wy-dłużony czas zamknięcia przejazdów lub co gorsza, pod presją dużego natężenia ruchu samochodowego, zamykanie rogatek przez dróżników dopiero po odebraniu informacji o jeździe pociągu, nadawanego z sąsiedniego posterunku”. Taka sytuacja wystąpiła w dniu wypadku - jak zaraz po zdarzeniu nieoficjalnie ustaliliśmy, Andrzej G. tłumaczył, że opóźnił zamknięcie zapór, bo... chciał w ten sposób udrożnić ruch na przejeździe.

    Prokuratura Rejonowa w Piotrkowie, która prowadzi śledztwo ws. wypadku, analizuje raport komisji.

    Komisja zaleca, PKP nie działa
    System nakazywał zamknięcie rogatek - podkreśla Mirosław Siemieniec, rzecznik prasowy PKP PLK.
    Jak dodaje, dróżnik, zgodnie z obowiązującym i znanym mu systemem, został właściwie powiadomiony o wyjeździe pociągu. - Powiadomienie przyjął i odnotował jego przyjęcie, w czasie pozwalającym na bezpieczne zamknięcie rogatek - informuje rzecznik. - Wykonywane na trasie tzw. podzwonienie, zgodnie z obowiązującym regulaminem, było jedynie dodatkową informacją dla dróżnika.

    Raport PKBWK zawiera zalecenia, m.in. analizę możliwości przekwalifikowania przejazdu przy ul. Moryca do kat. B (z samoczynną sygnalizacją świetlną i półrogatkami).
    Analiza, jak mówi M. Siemieniec, jest w toku, ale PKP już wprowadziły - w oparciu o prace komisji zakładowej - swoje zalecenia m.in. zaktualizowano system powiadamiania. Pozostaje w nim polecenie dyżurnego ruchu - „nakaz zamknięcia przejazdu” oraz informacja dostępna w komputerowym systemie wsparcia dyżurnego ruchu. - Zdarzenie zostało omówione z pracownikami PLK odpowiadającymi z bezpieczeństwo - wylicza rzecznik i dodaje, że w spółce, dla zapewnienia bezpieczeństwa, pracownicy związani z ruchem pociągów stale uczestniczą w szkoleniach i pouczeniach, prowadzone są również dzienne i nocne kontrole pracy.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (5)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Kierowca a przejazd kolejowy

    Kierowca z Łodzi (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

    Na Edwarda jest przejazd ,, teraz z zaporami ,, zawsze jak tam jadę zwalniam przed przejazdem by być pewnym że nie nadjeżdża pociąg . O dziwo kilka razy byłem tam ztrąbiony przez kierowcę jadącym...rozwiń całość

    Na Edwarda jest przejazd ,, teraz z zaporami ,, zawsze jak tam jadę zwalniam przed przejazdem by być pewnym że nie nadjeżdża pociąg . O dziwo kilka razy byłem tam ztrąbiony przez kierowcę jadącym za mną !!!!!!!!!! Jak to rozumieć ??????zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Pkp nigdy nie jest winne. Zawsze to człowiek.

    (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 3


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Na cmentarz zawsze zdążycie

    doradca (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 2

    System powiadamiania tak jest skonstruowany, że bez błędu człowieka nie ma prawa dojść do katastrofy. Niestety tam gdzie jest człowiek musi być wkalkulowany jego błąd. W artykule jak wół jest...rozwiń całość

    System powiadamiania tak jest skonstruowany, że bez błędu człowieka nie ma prawa dojść do katastrofy. Niestety tam gdzie jest człowiek musi być wkalkulowany jego błąd. W artykule jak wół jest napisane, że dróżnik świadomie opóźnił zamknięcie zapór aby ludzie niepotrzebnie nie czekali przed zaporami. Tym razem pomylił się i podjął zgubną w skutkach decyzję. Niestety tak się zdarza. Kto jeździ przez takie przejazdy wie ile kosztuje nerwów czekanie kilka minut przed zaporami, gdy nic nie jedzie, a to właśnie wynika z systemu powiadamiania PKP. Teraz zastanówcie czy wolicie chwilę poczekać, czy ryzykować spotkanie z pociągiem.zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    To nie tak

    K1 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

    System powiadamiania był wadliwy. Pierwsze powiadomienie jest wstępnym typu bądź w pogotowiu. Inaczej blokowany jest ruch na długie minuty, a nie chwilę. Podzielili PKP na dziesiątki spółek, a...rozwiń całość

    System powiadamiania był wadliwy. Pierwsze powiadomienie jest wstępnym typu bądź w pogotowiu. Inaczej blokowany jest ruch na długie minuty, a nie chwilę. Podzielili PKP na dziesiątki spółek, a bałagan totalny.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Cała prawda

    pieszy (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

    ot i wszystko na temat

    Polecamy

    25 lat Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego

    25 lat Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego

    Zakochaj się w historii. Trwa rekrutacja do Olimpiady Solidarności

    Zakochaj się w historii. Trwa rekrutacja do Olimpiady Solidarności

    Do Łodzi zjadą specjaliści od zarządzania. Wśród gości profesor Zimbardo

    Do Łodzi zjadą specjaliści od zarządzania. Wśród gości profesor Zimbardo

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny

    Szamanie na ekranie - nowy program kulinarny