Smog zabija mieszkańców Łodzi i regionu łódzkiego skuteczniej niż COVID-19. Kiedy się go pozbędziemy?

Beata Dobrzyńska
Beata Dobrzyńska
Matylda Witkowska
Matylda Witkowska

Wideo

Udostępnij:
Wraz z jesienią powróciła realna obawa przed zachorowaniem na COVID-19. Tymczasem dużo bardziej prawdopodobne jest, że zabije nas smog. On też atakuje w chłodnym sezonie, a według najnowszych badań jest bardziej śmiercionośny niż się lekarzom wydawało. W regionie łódzkim smog jest szczególnie silny, a walka z nim idzie bardzo powoli.

Smog wrócił do Łodzi i regionu wraz z sezonem grzewczym. Kilkukrotne przekroczenia norm

Wystarczyło, że temperatury w nocy zaczęły spadać w okolice zera, by w miastach i wsiach regionu pojawił się gryzący w gardła dym. W Łodzi skarżą się na niego wieczorami mieszkańcy bałuckich kamienic, willi w rejonie lasu Łagiewnickiego, starych domków na obrzeżach Dąbrowy i spacerowicze z rekreacyjnych okolic Stawów Stefańskiego. - Wychodzę wieczorem na balkon, wciągam powietrze i czuję się, jakbym siedziała w kominie – relacjonuje jedna z mieszkanek starych Bałut.

Obserwacja rejestrujących na bieżąco poziom smogu czujników sieci Airly z Łódzkiego prowadzi do ponurych wniosków. Już 30 września w Tomaszowie Mazowieckim stężenie najbardziej groźnego drobnego pyłu o średnicy poniżej 2,5 μm (tzw. pyłu PM 2,5) prawie siedmiokrotnie przekroczyło dobową normę. W ostatnią niedzielę po północy w Tomaszowie przy ul. Wodnej stężenie pyłu PM 2,5 przekroczyło 500 proc. normy, w Brzezinach na kilku stacjach normy przekroczone były ponad czterokrotnie. Można spodziewać się, że wraz z powrotem mrozów i bezwietrznych dni stężenia smogu będą przekraczane nawet kilkunastokrotnie. Tak było np. cztery lata temu w styczniu w centrum Łodzi, gdy normy pyłu były przekroczone...11-razy.

W ostatnich tygodniach więcej jest też interwencji ekopatrolu straży miejskiej w Łodzi. Latem strażnicy interweniowali raz, góra dwa razy dziennie. W niedzielę interwencji było już sześć. W szczycie sezonu grzewczego będzie ich kilkadziesiąt.

Łódź, Zgierz, Piotrków wśród miast Europy z najgorszym powietrzem

Miejscowości z regionu łódzkiego od lat są w ogonie rankingów czystości powietrza w europejskich miastach. Na przykład według ostatniego zestawienia Europejskiej Agencji Środowiska z 323 miast unijnych na piątym miejscu od końca jest Zgierz, który ze średnim rocznym stężeniem pyłu PM 2,5 na poziomie 25,2 μg/m. sześć. trafił do najgorszej możliwej kategorii powietrza. O miejsce wyżej jest Piotrków Trybunalski, który ze stężeniem pyłu 24,9 μg/m. sześć. załapał się do lepszej kategorii z powietrzem po prostu „złym”. Łódź w rankingu znalazła się w zestawieniu na miejscu 286. z rocznym stężeniem pyłu PM 2,5 na poziomie zaledwie 18.2 μg/m. sześć . Dla porównania to stężenie w Sztokholmie czy Talinie nie przekracza... 5.

Problem smogu przebił się kilka lat temu do świadomości mieszkańców regionu, jednak w sytuacji pandemii przekroczenia norm jakości powietrza robią coraz mniejsze wrażenie. W tym roku jednak ogłoszono, że smog jest bardziej zabójczy niż do tej pory się wydawało. W ostatnich latach szacowano, że w Polsce rocznie z powodu smogu umiera przedwcześnie około 45 tys. osób. Teraz uważa się, że jest to nawet 100 tys. zgonów rocznie. To oznacza, że w latach bez pandemii co czwarty zgon ma związek ze smogiem. W regionie łódzkim może to być około 7-8 tys. śmierci rocznie.

Smog bardziej śmiertelny niż myśleli naukowcy. WHO zaostrza normy

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) właśnie zaostrzyła normy dotyczące dopuszczalnego stężenia zanieczyszczeń w powietrzu. Na podstawie badań z ostatnich lat stwierdziła, że ustalone 15 lat temu normy dotyczące obecności w powietrzu pyłu PM 2,5, pyłu PM 10, tlenków azotu, dwutlenku siarki, tlenku węgla oraz ozonu są zbyt liberalne. Na przykład normy średniego rocznego stężenia tlenków azotu obniżono czterokrotnie, średniego rocznego stężenia pyłu PM 2,5 – dwukrotnie, a pyłu PM 10 o jedną trzecią.

Normy te nie są jednak obowiązujące. To raczej wytyczne dla poszczególnych krajów jaki poziom zanieczyszczeń obecnie uważany jest za groźny dla zdrowia. Przykładowo według obecnego stanowiska WHO średnie stężenie pyłu PM 2,5 nie powinno przekraczać 25 μg na dobę, a roczne, po obniżeniu norm – 5μg na dobę! Tymczasem obowiązująca od ubiegłego roku polska norma roczna jest cztery razy wyższa! Dobowej normy pyłu PM 2,5 w Polsce nie ma.

Smog powoduje nowotwory, udary, Alzheimera...

Przed niebezpieczeństwami wynikającymi ze smogu od dawna ostrzega prof. Piotr Kuna, specjalista chorób wewnętrznych i alergolog ze szpitala im. Barlickiego w Łodzi. Profesor w ostatnich latach poświęcił się badaniu nad długością ludzkiego życia. I jest przekonany, że smog bardzo to życie skraca.

-Najnowsze dane wykazały, że smog a szczególnie najdrobniejszy pył PM 2,5, jest dużo groźniejszy niż do tej pory sądziliśmy – mówi profesor. - To oznacza, że nie ma bezpiecznej granicy smogu – wyjaśnia.

Jego zdaniem liczby mówią za siebie. W Polsce średnia długość życia wynosi 77 lat, podczas gdy w Hiszpanii, gdzie nie ma smogu, jest o siedem lat wyższa i to pomimo powszechności palenia papierosów. Do podobnych wniosków doszli też naukowcy z USA, badając populację jednego z miast w Pensylwanii w której po likwidacji przemysłu i związanej z tym poprawie jakości powietrza średnia długość życia nagle skoczyła o około 10 lat.

Prof. Kuna przytacza też długą listę chorób powodowanych przez smog do których zalicza: zawały serca, udary mózgu, choroby układu oddechowego łącznie z najczęstszym w Polsce rakiem płuc. Smog jest też groźny dla kobiet w ciąży, zwiększając szansę m.in. na wady wrodzone u dzieci oraz poronienia. - Według ostatnich badań smog jest także jedną z przyczyn choroby Alzheimera i demencji – kończy prof. Kuna.

Smog bardziej śmiertelny niż COVID-19

Zdaniem profesora z danych wynika jasno, że smog jest dużo groźniejszy niż COVID-19.

- Jeśli rocznie z powodu COVID-19 umiera w Polsce około 40 tys. osób, a z powodu smogu 100 tys. to wnioski każdy może wysnuć sam – mówi prof.Kuna.

Na dodatek prawdopodobnie smog sprzyja roznoszeniu koronawirusa i ciężkiemu przebiegowi – więcej zgonów z powodu COVID-19 jest w miejscach w których zanieczyszczenie powietrza jest duże.

Dlaczego więc panicznie boimy się COVID-19 i bronimy przed znajdującymi się w powietrzu koronawirusami nosząc maseczki, a łódzki smog wdychamy na ulicy pełną piersią? Prawdopodobnie dlatego, że smog zabija powoli i dla przeciętnego człowieka związek ten nie jest oczywisty. Choć lekarze nie mają już wątpliwości. Wielki Smog w Londynie w 1952 roku w czasie czterech dni zabił od razu około 4 tys. osób, a w kolejnych tygodniach dalsze 8 tys. W Polsce w czasie epizodów smogowych liczba przyjęć na szpitalne oddziały ratunkowe potrafi wzrosnąć nawet trzykrotnie.

Przez ponad pół roku powietrze w Łodzi jest groźne dla zdrowia

Na nowe doniesienia i zaostrzone wytyczne WHO zareagowali już łódzcy ekolodzy.

- To oznacza, że problem zanieczyszczenia powietrza jest dużo poważniejszy niż nam się wydawało – podkreśla Marek Kwiatkowski z inicjatywy Łódź Bez Smogu.

Zdaniem inicjatywy do tej pory wytyczne WHO wobec pyłu PM 2,5 przekraczane były około sto dni w roku. Nowe wytyczne przekraczane będą prawie 200 dni w roku. Czyli przez połowę roku łódzkie powietrze jest groźne dla zdrowia mieszkańców. To podobnie jak w słynącym ze smogu Krakowie.

Jasne jest, że ze smogiem w województwie łódzkim należy coś zrobić. Działania podejmowane są od kilku lat. Sprawy idą na razie powoli, w przyszłym roku mają zdecydowanie przyspieszyć.

W regionie łódzkim główną przyczyną smogu jest tzw. niska emisja, czyli dymy wychodzące z palenisk domowych. Powodem jest zarówno użycie najbardziej prymitywnych, bezklasowych pieców typu kopciuch czy koza, a także ładowanie do nich nie tylko opału ale i śmieci.

W Łodzi spalają śmieci i płyny z samochodów

Marek Borowiecki z ekopatrolu łódzkiej Straży Miejskiej wyjaśnia, że palenie kaloszami czy oponami zdarza się w Łodzi stosunkowo rzadko, częściej palone są płyty meblowe, czy stare okiennice. Są też osoby, które wykorzystują zużyte płyny eksploatacyjne z samochodów. Najczęściej jednak w piecu lądują odpady komunalne dodawane w niewielkich ilościach do tradycyjnego paliwa.

-To opakowania po produktach spożywczych, papiery, resztki jedzenia, niewielkie torebki ze śmieciami komunalnymi, z którymi mieszkańcom nie chce się schodzić do śmietnika – mówi Borowiecki.

Ile dokładnie jest w regionie najgorszej jakości pieców nie wie nikt. Pełne dane mają być dostępne w połowie przyszłego roku gdy zakończona zostanie Centralna Ewidencja Emisyjności Budynków. W najbliższych miesiącach właściciele budynków mają obowiązek poinformować państwo o źródłach ogrzewania. Szacuje się jednak, że tylko w samej Łodzi takich pieców jest w sumie około 40-60 tys. Najwięcej w prywatnych domkach jednorodzinnych na Stokach i Górnej.

Wymiana kopciuchów w regionie łódzkim obowiązkowa do końca 2022

Te piece wkrótce muszą być wymienione. Zgodnie z przyjętą przez sejmik województwa łódzkiego tzw. uchwałą antysmogową zamontowane przed 2018 r. pozaklasowe piece typu kozy czy stare piece kaflowe mogą być używane tylko do końca przyszłego roku. Od 1 stycznia 2023 za ich rozpalanie będzie grozić mandat od straży miejskiej. Trzy lata później zakaz obejmie teżkotły 3. i 4. klasy. Kto nadal będzie ich używał może dostać mandat od straży miejskiej.

Czy wszyscy zdążą wymienić piece? Tego nie są pewni nawet łódzcy urzędnicy, bo w zasobach komunalnych Łodzi pieców węglowych jest jeszcze 18 tys.

- Potrzebujemy do tego dofinansowania z Unii Europejskiej. Pieców bezklasowych diametralnie ubywa, mam nadzieję, że zdążymy ze wszystkim – informował w tym tygodniu Maciej Riemer, dyrektor Departamentu Ekologii i Klimatu Urzędu Miasta Łodzi.

W wymianie mają pomóc programy dofinansowujące wymianę pieców. W Łodzi od kilku lat prowadzony jest program skierowany do mieszkańców z domów wielorodzinnych, który pozwala na uzyskanie 80 proc. kosztów wymiany. Wraz z tegoroczną edycją udało się dofinansować wymianę ponad 5 tys. pieców. Kolejny nabór ma być prowadzony na początku 2022 roku, tym razem ze względu na zbliżający się termin wymiany, wszyscy chętni mają dostać środki.

Czyste Powietrze. Dofinansowanie także na wymianę pieców

W tym tygodniu w łódzkim magistracie (al. Piłsudskiego 100) otwarty został punkt informacyjny rządowego programu Czyste Powietrze. W całym regionie łódzkim jest 113 takich punktów, można w nich uzyskać pomoc w otrzymaniu dofinansowania z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi na wymianę źródła ciepła, ale też na termomodernizację budynku lub fotowoltaikę. Tylko w ubiegłym roku mieszkańcy Łódzkiego złożyli do tego programu prawie 13,5 tys. wniosków.

Ze smogiem walczą też inne miasta regionu.  Z problemem smogu od lat próbuje sobie radzić Opoczno, które przez kilka lat z rzędu znajdowało się w niechlubnej czołówce najbardziej zanieczyszczonych miast w Unii Europejskiej, ranking tworzyło WHO na podstawie pomiarów jakości powietrza w miastach. Najgorzej było w 2018 roku, gdy Opoczno pod względem stężenia PM 2,5 było na miejscu drugim, a przed nim znalazło się tylko jedno miasto z Bułgarii. 

Władze Opoczna walczą ze smogiem. Nie chcą, by miasto było najgorsze

Już wtedy władze Opoczna komentując te dramatyczne statystyki tłumaczyły, że  "na terenie Opoczna, a nawet gminy i powiatu, znajduje się tylko jedna stacja wykonująca pomiary. Urządzenie znajduje się na obszarze tzw. starego miasta, czyli w miejscu w gdzie w sezonie grzewczym przy niesprzyjających warunkach pogodowych wyniki pomiaru absolutnie nie są reprezentatywne dla całego Opoczna. W wielu miastach istnieje kilka punktów z których wynik jest uśredniany." Dodatkowo czujnik znajdował się przy zakładach produkcyjnych, a to również mogło wpływać na wyniki. Dlatego też czujnik powietrza... przeniesiono w oddalone o kilkaset metrów miejsce przy szkole. W kolejnych latach samorząd Opoczna dokładał kolejne punkty pomiarowe, lada dzień pojawią się trzy następne. Dzięki temu niemal każda dzielnica ma już swój miernik. 

Jednocześnie w Opocznie realizowany jest cały czas program Czyste Powietrze, w tym roku do programu wymiany pieców zgłosiło się blisko 100 gospodarstw.

Czy to wystarczy? Na pewno powietrze w Łódzkiem powoli będzie się poprawiać. Ale ekolodzy nie wierzą w cudowne efekty.

- Nie jesteśmy w stanie w ciągu kilku lat doprowadzić do tego, by jakość powietrza w Łodzi była bezpieczna i zdrowa dla mieszkańców – ocenia Marek Kwiatkowski z Łódź bez Smogu.

A to oznacza, że złe powietrze nadal będzie zabijać mieszkańców Łódzkiego.

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
16 października, 9:52, Gość:

Ponad połowa z 514 pacjentów hospitalizowanych w Izraelu z powodu ciężkiego przebiegu choroby Covid-19 w połowie sierpnia była w pełni zaszczepiona – poinformował portal beckershospitalreview.com powołując się na magazyn Science i oficjalne dane największej organizacji zarządzającej opieką zdrowotną w Izraelu. Z danych tych wynika, że zachorowana na Covid-19 po przyjęciu obu dawek szczepienia mogą być częstsze, niż mogłoby się wydawać

16 października, 10:22, Gość:

Kłamiesz Wania

Co za trolll Big farmowy i to do tego Ruski chce żeby każdy sprzedawał się za pieniądze jak on fe

w
wnioski
Nie ma żadnego rozsądnego rozwiązania , albo umieramy od smogu (trwa to latami ) albo z zimna i głodu ( znacznie szybciej )czysta energia nie istnieje , tak czy inaczej na pewno umrzemy
G
Gość
W dzisiejszych czasach wszystko nas zabija w szczegolnosci drozyzna w polsce
Dodaj ogłoszenie