Książeczka do celów sanitarnych i znajomość obsługi kasy fiskalnej to przeważnie jedyne wymagania pracodawców pod adresem kandydatek na ekspedientki. Asystenci sprzedaży w sklepach sieciowych przeważnie nie muszą mieć tzw. książeczki sanepidu, mimo tego właścicielom sklepów trudno jest pracowników sprzedaży. Przed wakacjami ofert pracy jest wyjątkowo dużo.

Umiejętność obsługi kasy i książeczka sanepidu - takich kwalifikacji oczekiwał do ekspedientki właściciel punktu, w którym przez całą dobę sprzedawane są kurczaki z rożna.

- Zadzwoniło do mnie blisko sto pań, do pracy zgłosiła się jedna - mówi przedsiębiorca. - W takich sytuacjach trudno mi uwierzyć, że w tym kraju jest bezrobocie. Praca jest zmianowa, pracuje się po 12 godzin: albo w dzień albo w nocy.

Rocznie można zarobić nieco więcej niż wynosi minimalne miesięczne wynagrodzenie. Podobne warunki finansowe oferuje właściciel sklepu spożywczego na łódzkim Widzewie.

- Odzew na ogłoszenie jest duży - mówi właściciel sklepu. - Chętne dzwonią, umawiają się na spotkanie, ale nie przychodzą. Ludziom nie chce się pracować.

Pracownicy są też poszukiwani w sklepach sieciowych w centrach handlowych. Ich zarobki przeważnie uzależnione są od utargów, do podstawy, która nieznacznie przekracza minimalna miesięczną pensję można dorobić kilkaset złotych premii. Właściciele tzw. sieciówek mają nieco inne wymagania wymagania w stosunku do przyszłego personelu. Komunikatywność, zaangażowanie, kultura osobista, często także doświadczenie i zainteresowania związane z dana branża to najczęstsze oczekiwania pracodawców.

Takie też stawia sieć sklepów z artykułami turystycznymi HiMountain. Jej przedstawiciele zapewniają, że oferują stabilne zatrudnienie, wynagrodzenie zawsze wypłacane w terminie, a także możliwość zakupów pracowniczych, czyli z atrakcyjnymi rabatami. Wszystko to po to, by ograniczyć rotację wśród personelu.

Handel, zwłaszcza wielkopowierzchniowy, to bowiem branżą, która charakteryzuje się wysokim wskaźnikiem odejść personelu. Zdaniem ekspertów od marketingu ma to związek z kilkoma czynnikami, w tym wysokością pensji sprzedawców i osób zatrudnionych na niższych stanowiskach. Przeszkodą są także długie godziny pracy, w centrach handlowych również w weekendy.