Stanisław Mikulski, czyli "polski James Bond". Sprawiał, że ulice pustoszały a gospodynie przypalały obiady

Redakcja Telemagazyn
Redakcja Telemagazyn
Wojtalewicz Jarosław
Udostępnij:
Stanisław Mikulski do końca życia w wyobraźni widzów był szarmanckim i odważnym Stanisławem Kolickim, znanym jako agent J-23 vel Hans Kloss. Aktor dożył pięknego jubileuszu 85-lecia i jednocześnie 50-lecia pracy zawodowej. Wieść o jego odejściu zasmuciła wszystkich. Jego postać jest nieustannie wspominana - i nic dziwnego, bo dla wielu Hans Kloss, czyli Stanisław Mikulski jest po prostu nieśmiertelny.

Gdyby żył, 1 maja obchodziłby 93. urodziny. Stanisław Mikulski, bo o nim mowa, dożył pięknego jubileuszu 85-lecia i jednocześnie 50-lecia pracy zawodowej. Występował w Teatrze im. Osterwy w Lublinie oraz w warszawskich teatrach: Teatrze Powszechnym, Teatrze Ludowym, Teatrze Polskim oraz Teatrze Narodowym. Pierwszą znaczącą rolę zagrał w filmie "Kanał" Andrzeja Wajdy.

Kultowa postać Hansa Klossa

Wielką popularność zdobył przede wszystkim dzięki głównej roli, Hansa Klossa, najpierw w serii spektakli Teatru Telewizji, "Stawka większa niż życie" (1965-1967), a następnie w kultowym serialu telewizyjnym "Stawka większa niż życie" (1967-1968) w reżyserii Andrzeja Konica i Janusza Morgensterna, według scenariusza Andrzeja Zbycha oraz z muzyką Jerzego Matuszkiewicza. W latach 90. był prowadzącym popularnego teleturnieju "Koło Fortuny" w TVP2, a następnie na antenie TVN prowadził program "Supergliny".

Powrót legendy w nowym wydaniu

W 2012 roku powrócił do roli Hansa Klossa w filmie kinowym "Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć" w reżyserii Patryka Vegi. - Ciężar spadł mi z serca! Myślę, że zdaliśmy ten egzamin zupełnie przyzwoicie - powiedział podczas premiery kinowej Stanisław Mikulski, który po ponad czterdziestu latach ponownie wcielił się w postać Hansa Klossa. Co ciekawe, młodego Klossa zagrał w filmie Tomasz Kot.

Propozycja zagrania w tym filmie była dla mnie ogromną niespodzianką. Spodziewałem się, że powstanie taki film, ale kilka lat po zakończeniu realizacji serialu, a nie po czterdziestu kilku latach. Niestety, nie było odważnego, który zdecydowałby się na podjęcie tego tematu wcześniej. Cieszę się, że w końcu to nastąpiło

- dodał wówczas aktor.

"Polski James Bond" niczym Mata Hari

Przystojny, szczupły, wysoki, szarmancki, obdarzony pięknym uśmiechem i czarującym głosem aktor, do końca mierzył się ze sławą granego przez lata Stanisława Kolickiego, agenta J-23 vel Hansa Klossa. Jego dokonania i zasługi wojenne w serialu przeplatają się z wątkami osobistymi. Nie ma co ukrywać, że skrojony na miarę mundur oficera niemieckiej Abwehry, robił piorunujące wrażenie na płci pięknej, a "polski James Bond", niczym Mata Hari, potrafił skutecznie wykorzystywać urok osobisty.

Zresztą nie tylko na ekranie. Ponad 50 lat temu, gdy nadchodziła pora emisji kolejnego odcinka, pustoszały ulice. Kobiety zahipnotyzowane wzdychały do szklanego ekranu przypalając jednocześnie obiad, a mężczyźni marzyli, by wyglądać jak Stanisław Mikulski. Do codziennego obiegu weszła nie tylko muzyka z serialu, wykorzystywana chociażby jako dzwonek telefonu komórkowego, ale przede wszystkim cytaty z dialogów Hansa Klossa i Hermanna Brunnera, brutalnego i cynicznego oficera Allgemeine SS, którego kreował Emil Karewicz. Przypomnijmy kilka z nich: "Rączki, rączki, Kloss", "Ty masz mnie chyba za idiotę", "Schowaj tę pukawkę durniu, póki jeszcze mam ochotę z tobą rozmawiać", "Takie sztuczki nie ze mną, Brunner", "Wyjątkowa z ciebie kanalia, Brunner!".

Agent J-23 już nie nadaje - brzmiały nagłówki gazet 27 listopada 2014 roku. Stanisław Mikulski spoczął na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach.

źródło: AKPA.

Zobacz ulubione filmy i seriale w nowej jakości!

Materiały promocyjne partnera

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wolontariusze Kultury. Ukraińscy filmowcy pomagają ofiarom wojny

Wideo

Materiał oryginalny: Stanisław Mikulski, czyli "polski James Bond". Sprawiał, że ulice pustoszały a gospodynie przypalały obiady - Telemagazyn

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Łódzki
Dodaj ogłoszenie